Gdańsk: śmierć w Big Johnnym. Śledztwo umorzono

Grzegorz Szaro
2010-01-06 aktualizacja: 2010-01-06 18:50
A A A Drukuj
Temida Temida
Malborska prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo w sprawie śmierci 34-letniego Mariusza P., który po sprzeczce z policjantami zmarł w gdańskim lokalu Big Johnny
Śledztwo zostało umorzone, bo biegli lekarze ostatecznie nie stwierdzili, że do śmierci mieszkańca Szczecina doprowadziło działanie osób trzecich. Ich zdaniem, mężczyzna zmarł na serce, bo gdy był zdenerwowany, bardzo podskoczyło mu ciśnienie. - Nie stwierdziliśmy znamion czynu zabronionego - mówi prokurator Jerzy Wojdan, który prowadził postępowanie. - Nagła śmierć Mariusza P. nastąpiła z powodu niewydolności krążenia i zaburzeń czynności elektrycznej serca w postaci migotania komór.

Śledczy ustalili wprawdzie, że pijany szczecinianin (2,6 promila) pobił się w lokalu z policjantami (oni również byli nietrzeźwi, obaj mieli po ok. 1,5 promila), ale uznali, że nie miało to żadnego wpływu na jego zgon. Pozostałe ustalenia na temat przebiegu tego zdarzenia są zbieżne z wcześniejszymi ustaleniami "Gazety". Przypomnijmy, zdaniem świadków, to Mariusz P. sprowokował bójkę z funkcjonariuszami: 47-letnim Jerzym K. i 46-letnim Jarosławem J. (pierwszy był szefem wydziału kryminalnego gdańskiej KMP, a drugi jego zastępcą). Gdy pijanego Mariusza P. nie wpuszczono do lokalu przy ul. Wały Jagiellońskie, zaczął się awanturować. Był wulgarny, więc w obronie barmanki stanęli policjanci. Byli po służbie, pili piwo przy stoliku. Gdy kazali Mariuszowi P. opuścić lokal, on uderzył jednego z nich pięścią w twarz. Chwilę później został jednak przez policjantów powalony na podłogę i obezwładniony. Funkcjonariusze wezwali radiowóz. Zanim jednak przyjechał na miejsce, 34-latek stracił przytomność. Wtedy wezwano karetkę. Mężczyzna zmarł w lokalu podczas akcji reanimacyjnej.

Dzień po zdarzeniu obaj policjanci zostali odsunięci na pewien czas od obowiązków służbowych oraz stracili stanowiska kierownicze do czasu wyjaśnienia sprawy.

Czy po umorzeniu śledztwa zostaną przywróceni? - Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Bardzo możliwe jednak, że nic się nie zmieni. Jeden z policjantów pracuje bowiem już w innym wydziale, a drugi jest od kilku miesięcy na zwolnieniu lekarskim - mówi Aleksandra Malinowska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Gostek choćby zmarł na raka, to gawiedź jogibaboo 07.01.10, 09:04

    zawsze i tak winnymi uzna policjantów. Na forum wszyscy mocni, ale jakdostanie jeden z drugim w oko, to zaraz leci na komisariat wypłakać się przedokienkiem.»