Chwała 2009
Na Chwałę i Chałę ostatniego roku można było głosować na www.trojmiasto.gazeta.pl. W tej pierwszej kategorii zwyciężyła terminowa budowa PGA Areny Gdańsk, a w zasadzie pracownicy spółki BIEG 2012, która odpowiada w imieniu miasta za tę inwestycję. Na liście kandydatów budowa znalazła się warunkowo - pisaliśmy, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca i że robimy wyjątek, umieszczając nieskończoną inwestycję wśród nominowanych.
Budowę jako nasz największy powód do dumy wskazało 35 proc. głosujących. Pewnie dlatego, że inwestycja jak do tej pory "idzie" perfekcyjnie, a do tego gdański stadion jest wizytówką Euro 2012. A okazji do wpadek przecież nie brakowało. "Wojnę o krzesełka" udało się zakończyć kompromisem z kibicami Lechii. Sprzedaż nazwy według wielu ekspertów zaplanowano za szybko, a jednak okazała się wielkim sukcesem.
Jeżeli tak pójdzie dalej, PGE Arena i spółka BIEG 2012 będą faworytami do Chwały również za rok. Jednak każde potknięcie może oznaczać, że z nieba trafią do piekła, a po Chwale roku 2009 zasłużą na Chałę 2010. Oby nie.
Ryszard Trykosko, prezes spółki BIEG 2012: - Mnie i całemu zespołowi jest niezmiernie miło, że mieszkańcy zauważali trud, który wnosimy w powstanie gdańskiego stadionu. Przecież powstaje on dla nich. Muszę przyznać, że miałem niezwykły fart, trafiając na zespół takich ludzi. Z tą grupą można robić wielkie rzeczy. Bez nich nie byłoby tego wyróżnienia. Na sukces składa się też praca wielu osób z Urzędów: Marszałkowskiego, Wojewódzkiego, jak i magistratu. Bez ich ciężkiej pracy nie bylibyśmy w tym miejscu, gdzie jesteśmy. Trzeba jednak pamiętać, że do ogłoszenia sukcesu jeszcze długa droga, a cieszyć się będziemy mogli, gdy na płytę gdańskiego stadionu wybiegną piłkarze.
Chała 2009
Niechlubny tytuł Chały 2009 przypadł budowie hali na granicy Gdańska i Sopotu. Trzeba przyznać, że to wyjątkowo pechowa inwestycja. Niemal każdemu przetargowi z nią związanemu towarzyszyły protesty, które ciągnęły się tygodniami. Sama budowa ruszyła w szczycie koniunktury budowlanej, a jej koszty rosły z dnia na dzień. Do tego ciągle słyszeliśmy o usterkach, awariach, opóźnieniach. Później doszły kłótnie między Gdańskiem a Sopotem o budowę dróg dojazdowych. Koło nosa przeszło nam już kilka ważnych imprez, które miały odbyć się w nowej hali, a ona wciąż nie jest gotowa.
To wszystko sprawiło, że feralna budowa zdecydowanie pokonała innych konkurentów do miana Chały Roku. Zdobyła 35 proc. głosów. Ale nic dziwnego, skoro hala miała być naszą wizytówką i dumą, a zamiast wielkich imprez, ciągle mamy plac budowy.
Jest jednak i światełko w tunelu. Wiele wskazuje na to, że w tym roku budowę w końcu uda się zakończyć, a hala zacznie tętnić życiem. Jeżeli będzie, tak jak to zapowiadają władze Sopotu i Gdańska, najnowocześniejszą i największą tego typu budowlą w Polsce, kto wie, czy za rok nie zostanie Chwałą Roku.
Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu: - Szkoda, że tak to zostało ocenione, choć i nas te opóźnienia bardzo martwią. Myślę, że gdy hala zostanie otwarta, wszyscy docenią skalę i wagę tej inwestycji dla Sopotu, Gdańska i całego regionu. Na problemy z harmonogramem złożyło się wiele czynników, i to od pierwszych chwil realizacji tej inwestycji, kiedy to z racji niedoskonałości ustawy o zamówieniach publicznych nie udało się w normalnym czasie wyłonić wykonawcy. To zaważyło na całym procesie inwestycyjnym. Teraz jednak wszystko idzie już zgodnie z planem i wierzymy, że w tym roku wszyscy będziemy mogli się cieszyć z nowego obiektu, który zapewne stanie się jedną z wizytówek Trójmiasta.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto