Czy działacz PiS obraził Putina? Śledztwo zawieszono
2010-01-03
aktualizacja: 2010-01-03 20:05
Sopocka prokuratura zawiesiła bezterminowo śledztwo w sprawie publicznego znieważenia premiera Rosji Władimira Putina. Zostanie wznowione, gdy do prokuratury trafią istotne dla sprawy dokumenty z rosyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości
ZOBACZ TAKŻE
- Przebrani za penisa uniknęli kary (27-08-10, 07:00)
- Zarzuty dla polityka PiS za obrazę Putina (14-10-09, 17:50)
- Kulisy protestu przeciwko Putinowi (04-09-09, 11:44)
- Zarzuty za "Putin to penis" po happeningu PiS - video (02-09-09, 14:17)
- Braniewo czekało na Putina (01-09-09, 22:23)
- Działacz PiS przeciwko Putinowi. Za co się przebrał? [WIDEO] (01-09-09, 18:01)
Chodzi o tzw. zasadę wzajemności. - Polega ona na tym, że strona polska może ukarać swojego obywatela za znieważenie przedstawiciela obcego państwa tylko wtedy, gdy w tym państwie panują podobne zasady ścigania za naruszenie dobrego imienia przebywającego tam ważnego zagranicznego gościa - poinformowała PAP szefowa Prokuratury Rejonowej w Sopocie Barbara Skibicka
Dlatego śledczy z Sopotu oczekują, aż strona rosyjska przedstawi im przepisy, na podstawie których na terenie Rosji chronione są prawa głów państw i innych ważnych osobistości zza granicy. Z pytaniem w tej sprawie prokuratura wystąpiła do Rosjan przed końcem roku. Zrobiła to za pośrednictwem polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Informacja ma nam zostać udzielona w ramach tzw. pomocy prawnej - dodaje prokurator Skibicka. - Z ostatnich informacji, jakie otrzymaliśmy, wynika jednak, że odpowiedzi możemy spodziewać się dopiero za około osiem miesięcy. Mamy więc do czynienia z długotrwałą przeszkodą uniemożliwiającą prowadzenie postępowania. Dlatego śledztwo zostało zawieszone.
Przypomnijmy, sprawa ta związana jest z głośnym incydentem, do którego doszło pierwszego września ub. roku przed sopockim hotelem Sheraton. Gdy goszczący w Trójmieście rosyjski premier rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem, przed hotelem pojawiła się grupa ludzi protestująca przeciwko wizycie Putina w Sopocie. Wśród demonstrantów był Michał Rachoń - lokalny działacz PiS i b. rzecznik prasowy MSWiA. Pojawił się przebrany w strój symbolizujący penisa, na którym wymalowany został napis "Put-in". Kilka dni później prokuratura przedstawiła mu zarzut publicznego znieważenia przedstawicielstwa obcego państwa. Grozi za to do trzech lat więzienia. Ale gdyby okazało się, że rosyjskie prawo nie przewiduje kar za publiczne znieważenie ważnego reprezentanta obcego kraju, sopockie śledztwo zostanie umorzone.
Po informacji o zawieszeniu śledztwa Michał Rachoń napisał na swoim blogu: "Uważam taki stan rzeczy za skandaliczny, informuję że będę domagał się umorzenia postępowania oraz oczyszczenia wszystkich uczestników happeningu z przedstawionych im zarzutów karnych. Nie może być tak, że o wolności słowa w Polsce decyduje minister podległy Putinowi w Moskwie".
Dlatego śledczy z Sopotu oczekują, aż strona rosyjska przedstawi im przepisy, na podstawie których na terenie Rosji chronione są prawa głów państw i innych ważnych osobistości zza granicy. Z pytaniem w tej sprawie prokuratura wystąpiła do Rosjan przed końcem roku. Zrobiła to za pośrednictwem polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Informacja ma nam zostać udzielona w ramach tzw. pomocy prawnej - dodaje prokurator Skibicka. - Z ostatnich informacji, jakie otrzymaliśmy, wynika jednak, że odpowiedzi możemy spodziewać się dopiero za około osiem miesięcy. Mamy więc do czynienia z długotrwałą przeszkodą uniemożliwiającą prowadzenie postępowania. Dlatego śledztwo zostało zawieszone.
Przypomnijmy, sprawa ta związana jest z głośnym incydentem, do którego doszło pierwszego września ub. roku przed sopockim hotelem Sheraton. Gdy goszczący w Trójmieście rosyjski premier rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem, przed hotelem pojawiła się grupa ludzi protestująca przeciwko wizycie Putina w Sopocie. Wśród demonstrantów był Michał Rachoń - lokalny działacz PiS i b. rzecznik prasowy MSWiA. Pojawił się przebrany w strój symbolizujący penisa, na którym wymalowany został napis "Put-in". Kilka dni później prokuratura przedstawiła mu zarzut publicznego znieważenia przedstawicielstwa obcego państwa. Grozi za to do trzech lat więzienia. Ale gdyby okazało się, że rosyjskie prawo nie przewiduje kar za publiczne znieważenie ważnego reprezentanta obcego kraju, sopockie śledztwo zostanie umorzone.
Po informacji o zawieszeniu śledztwa Michał Rachoń napisał na swoim blogu: "Uważam taki stan rzeczy za skandaliczny, informuję że będę domagał się umorzenia postępowania oraz oczyszczenia wszystkich uczestników happeningu z przedstawionych im zarzutów karnych. Nie może być tak, że o wolności słowa w Polsce decyduje minister podległy Putinowi w Moskwie".
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień






