Park oliwski nie dla kurii. Braki w dokumentach

Katarzyna Włodkowska
2009-12-28 aktualizacja: 2009-12-28 09:49
A A A Drukuj
Park Oliwski powstał w XVIII w. dzięki inicjatywie opata Jacka Rybińskiego. Ogród został urządzony w stylu francuskim
i angielskim. Każdego roku odwiedzają go setki tysięcy osób. Na zdjęciu: sporna część parku wczoraj wieczorem Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
  • Park oliwski
  • Park Oliwski i budynki kościelne
Jeszcze w tym roku Kościół wystąpi do sądu o oficjalne przyznanie mu części parku oliwskiego. Ale według informacji "Gazety" nie ma szans, by dostał ten teren
ZOBACZ TAKŻE
- Od samego początku naszą intencją było rozwiązanie sprawy bez udziału sądu - tłumaczył PAP Janusz Masiak, pełnomocnik kurii. - Wielokrotnie próbowaliśmy dokonać z przedstawicielami władz Gdańska zamiany tej działki na inny teren w mieście. Niestety, nie udało się.

Chodzi o część parku Oliwskiego między "murem pocysterskim" a dzisiejszą ul. Opata Rybińskiego. To niemal hektar ziemi sąsiadujący z Katedrą Oliwską, seminarium i siedzibą metropolity gdańskiego. Upomniał się o niego w lipcu 2008 r. abp Sławoj Leszek Głódź. A urzędnicy - jak przekonują - dopiero wtedy dowiedzieli się, że w 1990 r. grunt przekazał kurii ówczesny wojewoda Jerzy Jędykiewicz (SLD).

Skąd ta nieświadomość w urzędzie? Nowy właściciel nigdy nie został wpisany do księgi wieczystej. I zamiast Kościoła do dziś figuruje tam gmina. A kuria nie upominała się również o teren, gdy miasto go rewitalizowało.

- Żadnej zamiany nie można było dokonać właśnie dlatego, że Kościół nie jest prawnym właścicielem. Będzie, gdy pojawi się w księdze wieczystej - mówi Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska.

Arcybiskup Głodź cały czas podkreśla, że niezależnie, jak sprawa się potoczy, park będzie służyć gdańszczanom i pozostanie otwarty. Ale metropolita najprawdopodobniej w ogóle nie będzie o tym decydował. - Kuria na ten temat milczy, jednak wydaje, że dążyła do zamiany, bo wie, że prawo jest po naszej stronie - mówi nam jeden z wysoko postawionych gdańskich urzędników.

W czym rzecz? Decyzja Jędykiewicza zawiera numer działki, księgę wieczystą i w zarysie określa teren przekazywany Kościołowi: "pomiędzy południowym murem pocysterskim a ulicą Armii Radzieckiej" (dziś Opata Rybińskiego). Tyle że działka wymieniona w dokumencie obejmuje aż kilka hektarów ziemi, a nie wspomniany hektarowy fragment. Precyzyjnego opisu terenu dla kurii - np. ze współrzędnymi geograficznymi - brak.

Na prośbę archidiecezji grunt wydzielili w tym roku dopiero miejscy geodeci. Ale gdy kuria złoży wniosek o wpis do księgi wieczystej, poda inny numer działki niż w decyzji Jędykiewicza. - Dlatego jest ona w świetle prawa niewykonalna - ocenia mecenas Roman Nowosielski, specjalista od spraw własności. - Określenie powierzchni, o którą chodzi, jest w takich wypadkach niezbędne.

A jest jeszcze jedna przeszkoda. Kilka lat po przekazaniu gruntu kurii wojewoda Jędykiewicz przekazał tę samą ziemię raz jeszcze - tym razem gminie jako mienie komunalne.

Ustalenie przez sąd właściciela działki może potrwać kilka miesięcy.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów