Kierowcy gwiżdżą na promile. Pasażerowie też
2009-12-28
aktualizacja: 2009-12-27 20:02
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
Co piąty z nas jechał samochodem prowadzonym przez pijanego kierowcę - wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców Uniwersytetu Gdańskiego
Dodatkowo, większość (79 proc. respondentów) zna w swoim środowisku - wśród rodziny, przyjaciół, znajomych - osobę lub osoby, którym zdarzyło się prowadzić po alkoholu. A jakby tego wszystkiego było mało, z analiz Pracowni Realizacji Badań Socjologicznych UG wynika, że dla wielu Polaków to nie problem. Bo bywa, że kierowca jest namawiany do wypicia kieliszka wódki. Na pytanie "Czy zdarzyło się, że zachęcano Pana/ią do picia alkoholu, mimo że powiedział Pan/Pani, że będzie prowadzić?" 37 proc. przebadanych kierowców przyznało, że "czasami". 8 proc. (z tysiąca) odpowiedziało: "dość często".
Z kolei, gdy pytano kierowców, czy byli powstrzymywani od jazdy po wypiciu alkoholu, 8 proc. odpowiedziało "tak". 3 proc. stwierdziło, że obserwatorzy zachowywali się biernie. Przeważająca część (89 proc.) nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji, bo "nie było takiej potrzeby".
- Skala przyzwolenia na wsiadanie za kółko po spożyciu alkoholu jest zatrważająca - mówi Ewa Krzyczało z Gdańskiego Centrum Profilaktyki i Uzależnień. - A należy mieć świadomość, że respondenci zwykle zaniżają częstotliwość występowania negatywnych sytuacji. Ale najbardziej oburzające jest nie to, że za kółko wsiadają pijani. Przecież mają zachwianą zdolność krytycznego myślenia. Przeraża, że skrajną głupotą wykazują się matki oraz żony, które pozwalają, by mąż odjechał i obok niego sadzają dziecko.
8 proc. kierowców nie potrafiło odpowiedzieć, co jest bardziej niebezpieczne dla prowadzącego samochód: szklanka piwa, kieliszek wódki czy lampka wina (mają taki sam wpływ, zawierają podobną ilość alkoholu). Coraz więcej kierowców (81 proc.) zdaje sobie za to sprawę, że ryzykowne jest prowadzenie dzień po imprezie. Nie wie tego 12 proc., a 7 proc. uważa, że to całkiem bezpieczne.
Z badań wynika, że najbardziej bezkrytyczni w stosunku do alkoholu są kierowcy do 24. roku życia oraz bezdzietni. Na odpowiedzi nie miały natomiast znacznego wpływu ani płeć, ani wykształcenie.
Według GUS Polacy wypili w ubiegłym roku ponad dziewięć litrów czystego spirytusu na głowę (w 2002 r. 6,93 l). Prognozy mówią, że w 2010 r. dojdziemy do 10 litrów. I wydaje się to całkiem możliwe, patrząc na rosnące dochody gmin z tzw. kapslowego, czyli wpływów z licencji na sprzedaż alkoholu. W 2008 r. do gdańskiej kasy wpłynęło 7,6 mln zł. A w 2009 r. już 8,5 mln zł. Gdynia odnotowuje wzrost o 800 tys. zł, a Sopot o niecałe 60 tys. zł. Większe dochody z licencji mają też m.in. Warszawa, Kraków czy Wrocław.
Z kolei, gdy pytano kierowców, czy byli powstrzymywani od jazdy po wypiciu alkoholu, 8 proc. odpowiedziało "tak". 3 proc. stwierdziło, że obserwatorzy zachowywali się biernie. Przeważająca część (89 proc.) nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji, bo "nie było takiej potrzeby".
- Skala przyzwolenia na wsiadanie za kółko po spożyciu alkoholu jest zatrważająca - mówi Ewa Krzyczało z Gdańskiego Centrum Profilaktyki i Uzależnień. - A należy mieć świadomość, że respondenci zwykle zaniżają częstotliwość występowania negatywnych sytuacji. Ale najbardziej oburzające jest nie to, że za kółko wsiadają pijani. Przecież mają zachwianą zdolność krytycznego myślenia. Przeraża, że skrajną głupotą wykazują się matki oraz żony, które pozwalają, by mąż odjechał i obok niego sadzają dziecko.
8 proc. kierowców nie potrafiło odpowiedzieć, co jest bardziej niebezpieczne dla prowadzącego samochód: szklanka piwa, kieliszek wódki czy lampka wina (mają taki sam wpływ, zawierają podobną ilość alkoholu). Coraz więcej kierowców (81 proc.) zdaje sobie za to sprawę, że ryzykowne jest prowadzenie dzień po imprezie. Nie wie tego 12 proc., a 7 proc. uważa, że to całkiem bezpieczne.
Z badań wynika, że najbardziej bezkrytyczni w stosunku do alkoholu są kierowcy do 24. roku życia oraz bezdzietni. Na odpowiedzi nie miały natomiast znacznego wpływu ani płeć, ani wykształcenie.
Według GUS Polacy wypili w ubiegłym roku ponad dziewięć litrów czystego spirytusu na głowę (w 2002 r. 6,93 l). Prognozy mówią, że w 2010 r. dojdziemy do 10 litrów. I wydaje się to całkiem możliwe, patrząc na rosnące dochody gmin z tzw. kapslowego, czyli wpływów z licencji na sprzedaż alkoholu. W 2008 r. do gdańskiej kasy wpłynęło 7,6 mln zł. A w 2009 r. już 8,5 mln zł. Gdynia odnotowuje wzrost o 800 tys. zł, a Sopot o niecałe 60 tys. zł. Większe dochody z licencji mają też m.in. Warszawa, Kraków czy Wrocław.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Ani szklanka piwa, ani kieliszek wódki, ani wina
wj_2000
28.12.09, 20:36
nie jest niebezpieczny.Spożycie jednego takiego drinku nie podnosi poziomu alkoholu powyżej 0,2promila i jest legalne.W rzeczywistości (ignorowanej przez naszych zakłamanych prawodawców »
-
może by se gliny zrobiły wolne
tadeusz542
28.12.09, 21:46
Największym niebezpieczeństwem na drogach są gliniarze.może by się zajęli łapaniem złodziei a nie napadali na bogu ducha winnych ludzi co se tam wypili co nieco, albo jadą z szybkością »
Najczęściej czytane24 htydzień




