Rafineria Lotosu dwa razy większa. Będzie więcej diesla

Sławomir Sowula
2009-12-18 aktualizacja: 2009-12-18 22:16
A A A Drukuj
Fot. Renata Dabrowska / AG
Oraz paliwa lotniczego i podatków do gdańskiego budżetu. A do tego możliwość konkurowania z najsilniejszymi w Europie. To korzyści z nowej instalacji do przerobu ropy naftowej w rafinerii Lotos
Instalacja do destylacji atmosferyczno-próżniowej ropy naftowej to najważniejsza część inwestycji, którą koncern nazywa 10+. Skąd liczba 10? Bo teraz Lotos może przerabiać aż 10 mln ton ropy rocznie - prawie dwa razy więcej niż dotychczas.

- No i staliśmy się jedną z najnowocześniejszych rafinerii w Europie Wschodniej... No, może i w Europie - cieszył się w piątek prezes Grupy Lotos Paweł Olechnowicz. - Rośnie wartość firmy, pójdą w górę przychody i zyski, bo produkcja będzie bardziej efektywna.

Przede wszystkim chodzi o to, że rafineria będzie mogła przerabiać więcej gatunków ropy naftowej pochodzących z różnych regionów świata. Na przykład takich z większą zawartością siarki, czyli trudniejszych do przetwarzania.

Oddana wczoraj instalacja rozkręci się w ciągu najbliższego miesiąca. W 2010 r. przejdzie przez nią jeszcze trochę mniej ropy, niż pozwalają wszystkie parametry - ok. 7,5 mln ton. W 2011 r. ma ich być 10,5 mln. W ten sposób Lotos przekroczy ważny próg, powyżej którego znajdują się najsilniejsi konkurenci: płocki Orlen, niemiecka rafineria w Schwedt i litewskie Możejki.

Z uzyskaniem dodatkowych dostaw problemu nie ma. W ostatnich dniach Grupa Lotos zawarła kontrakty, które zapewnią 7,5 mln ton ropy rocznie przez najbliższe kilka lat.

Rozbudowana rafineria ma wytwarzać przede wszystkim więcej diesla i paliwa lotniczego. - Mamy w Polsce deficyt oleju napędowego. Około 30 proc. krajowego zapotrzebowania musimy importować - tłumaczył obecny na otwarciu Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu państwa.

Dlatego prezes Olechnowicz nie martwi się, gdzie sprzeda dodatkowe paliwo: - Importujemy olej napędowy głównie z południowej Europy. Teraz nie będzie trzeba tego robić. Na paliwo lotnicze też na pewno znajdziemy chętnych - jak nie w Polsce, to za granicą.

Program 10+, który Lotos rozpoczął w połowie 2007 r., to największa inwestycja ostatnich lat na Pomorzu. Jest warta prawie 1,5 mld euro i została sfinansowana w 70 proc z kredytów. To także jeden z największych placów budowy. W szczytowym momencie pracowało na nim ponad 3 tys. osób. Przy obsłudze instalacji zatrudnienie znajdzie dodatkowych 100 specjalistów.

Olechnowicz ma nadzieję, że wydane pieniądze zostaną spłacone po około 10 latach. Podkreśla jednak, że potencjał Lotosu - należącego w większości do skarbu państwa - rzeczywiście się rozwinie, gdy zjawi się strategiczny inwestor branżowy. - Taki, który zapewni dostęp do złóż ropy naftowej - wyjaśnia prezes rafinerii.

Póki co najszybciej na nowej instalacji skorzysta budżet Gdańska - dzięki wpływom z podatku od nieruchomości. - Uwzględniamy ją w prognozowaniu budżetów na najbliższe lata. W tym roku to 30 mln zł, w przyszłym już 36 mln zł. Potem jeszcze więcej. Grupa Lotos to nasz największy płatnik tego podatku - mówi Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy