Po kontroli NIK: nasza kosztowna TVP

Grzegorz Szaro
2009-12-14 aktualizacja: 2009-12-14 10:39
A A A Drukuj
fot. Kamil Gozdan / AG
NIK nie pozostawia suchej nitki na gdańskim ośrodku TVP. Nie wiadomo, na co wydano setki tysięcy złotych. W tym tygodniu wyniki kontroli trafią do prokuratury.
Inspektorzy NIK prześwietlili wydatki w centrali Telewizji Polskiej S.A. oraz w czterech oddziałach terenowych: w Białymstoku, Łodzi, Warszawie oraz w Gdańsku. Interesowały ich lata 2007-2008 oraz pierwsza połowa tego roku.

- Na zlecenie sejmowej komisji skarbu sprawdzaliśmy, jak gospodarowano mieniem oraz w jaki sposób realizowano zadania nadawcy publicznego - informuje Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK.

Drogie 50-lecie

Raport z kontroli trafił właśnie do Sejmu. "Sytuacja finansowa Telewizji Polskiej S.A. pogarsza się, brak jest strategii rozwoju spółki, a polityka kadrowa jest chaotyczna" - czytamy we wstępie liczącego ponad 70 stron dokumentu. A co kontrolerzy NIK wykryli w Gdańsku? M.in. działanie niezgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych. Chodzi o zorganizowanie imprez towarzyszących "50-leciu TVP Gdańsk". Telewizja wydała na to ponad 235 tys. zł, a zarobiła m.in. firma pośrednicząca, której właścicielem był mąż ówczesnej szefowej ds. promocji w TVP Gdańsk.

- Ustawa nakazuje określać wartość zamówienia z należytą starannością - informuje Biedziak. - A w tym przypadku posłużono się tylko kosztorysem wykonawcy.

Do innego "naruszenia zasad gospodarności" doszło przy okazji produkcji ubiegłorocznej "Gali - Dwa Teatry". Impreza kosztowała 425 tys. zł, czyli dwa razy więcej niż w 2007 r.

Skąd aż taki wzrost kosztów? NIK ustaliła, że wynikał on głównie z faktu zlecenia zadań wykonawcom zewnętrznym po wysokich cenach. Poza tym telewizja wypłaciła honoraria współpracownikom i aż osiem razy więcej zapłaciła za wypożyczenie sprzętu.

Dla kogo zegarek?

Prześwietlając inne wydatki w gdańskim ośrodku, inspektorzy zwrócili uwagę na "dokumentowanie wydatków reprezentacyjnych (na konsumpcję i prezenty) w sposób uniemożliwiający ocenę ich zasadności i racjonalnego gospodarowania".

Przykładem jest zakup zegarka męskiego za 999 zł i łańcuszka z wisiorkiem za 294 zł, którego w czerwcu ub. roku dokonała Joanna Strzemieczna-Rozen, ówczesna dyrektorka ośrodka. W opisie na obu fakturach odnotowano, że chodziło o "prezent z okazji jubileuszu kontrahenta". Tymczasem - zgodnie z wewnętrznymi przepisami telewizji - każda faktura powinna być opisana merytorycznie. Gdy kilka miesięcy temu po raz pierwszy napisaliśmy o tajemniczych zakupach, b. dyrektorka tłumaczyła, że chodzi o prezenty dla Lecha Wałęsy i jego żony.

- Usiłowaliśmy wyjaśnić tę sprawę, jednak b. pani dyrektor, wezwana na przesłuchanie w charakterze świadka, nie zjawiła się w wyznaczonym terminie - poinformowano nas w NIK.

Kolejnym przykładem tajemniczych wydatków, są rachunki pokrywane przez dyrektorkę ze służbowej karty kredytowej.

- Chodzi przede wszystkim o usługi gastronomiczne i catering, które trudno ocenić, w jakim stopniu wiązały się z prowadzeniem spraw służbowych - dodaje Biedziak.

W ciągu dwóch lat nazbierało się kilkaset takich rachunków na łączną kwotę ponad 200 tys. zł. Najwięcej pozycji stanowiły rachunki na 100-200 zł.

Służbowo na wakacje

Wątpliwości kontrolujących gdański ośrodek wzbudziło także korzystanie ze służbowego forda mondeo. Przez kilka tygodni jeździł nim niezatrudniony w telewizji mąż dyrektorki. Ona sama - choć było to niezgodne z wewnętrznymi uregulowaniami - korzystała za darmo ze służbowego auta w czasie urlopu wypoczynkowego.

- Samochody służbowe TVP mogą prowadzić wyłącznie pracownicy i współpracownicy zatrudnieni w charakterze kierowców - stwierdza NIK. - Osoba będąca na urlopie nie ma takiego prawa, a jeśli z jakichś powodów stałoby się inaczej, powinna zapłacić za to zgodnie z obowiązującym cennikiem.

W tym tygodniu wyniki z kontroli mają trafić do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Śledczy skonfrontują je z wynikami przeprowadzonego wcześniej w gdańskim ośrodku audytu wewnętrznego, który również wykazał szereg nieprawidłowości. Po analizie dokumentów prokuratorzy zdecydują, czy zostanie wszczęte śledztwo.

- Kosztorys 50-lecia TVG został zaakceptowany przez zarząd TVP - mówi Strzemieczna-Rozen. - Samochodem służbowym kierował mąż, bo nie mam prawa jazdy i było to dla telewizji tańsze niż płacenie delegacji kierowcom. "Gala Dwa Teatry" dla TVP1 była droższa, bo miała większą rangę i było na niej 10 razy więcej wykonawców niż rok wcześniej. Wydatki te zatwierdziła centrala. Rachunki płacone służbową kartą dotyczyły z kolei głównie wydatków na "Dwa Teatry". A na przesłuchanie w sprawie prezentów dla państwa Wałęsów nie mogłam przyjechać, bo byłam na zwolnieniu lekarskim.

W 2006 gdańska TVP miała 4,2 mln zł zysku, a w latach 2007 i 2008 wygenerowała 1,6 i 1,9 miliona złotych strat. - Tegoroczny bilans powinien wyjść na zero - twierdzi Piotr Ostrowski, który zarządza ośrodkiem od ponad pół roku. Oficjalne dane na ten temat będą znane za kilka tygodni.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów