Wybory samorządowe: Biskup powie jak głosować

Maciej Sandecki
2009-11-30 aktualizacja: 2009-11-30 21:12
A A A Drukuj
26.04.2008. Katedra w Oliwie ingres nowego metropolity gdańskiego, arcybiskup Sławoj Leszek Głódz Fot. Kamil Gozdan / AG
- Kościół powinien włączyć się w wybory samorządowe, głosować i wskazywać właściwych kandydatów - powiedział wczoraj arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź. Czy arcybiskup chce zbudować własne stronnictwo? - pyta Maciej Sandecki, "Gazeta Wyborcza Trójmiasto".
- Wybory samorządowe nie są wyborami politycznymi, one mogą mieć skutki polityczne - stwierdził w poniedziałek abp Głódź w Radiu Gdańsk. - Kościół zachowuje neutralność, jeśli chodzi o wybory polityczne. Natomiast jeśli chodzi o wybory samorządowe, Kościół ma te same prawa i obowiązki. Księża powinni się w nie włączyć, to znaczy głosować i wskazywać właściwych kandydatów.

- Z ambony? - spytał dziennikarz radia.

- Każdy środek jest dobry - odpowiedział arcybiskup. - Ja to mówię samorządowcom od lat, oni muszą to wiedzieć, tak jest i tak będzie.

Szczerze mówiąc, arcybiskup zadziwił mnie tą wypowiedzią. Sądziłem, że przez ostatnie 20 lat w Polsce wypracowany został pewien model relacji między Kościołem a władzą publiczną. Mówiąc w skrócie, w owym modelu Kościół pełni bardzo ważną rolę, zabiera głos w istotnych dla niego światopoglądowych kwestiach, czasem upomina władze, jednak z drugiej strony unika jasnych deklaracji, kogo popiera, i nie wskazuje wiernym, na kogo głosować. Tymczasem abp Głódź stwierdza, że jeśli chodzi o wybory samorządowe, to Kościół powinien wskazywać, na kogo głosować, bo "nie są to wybory polityczne".

Pozwolę się nie zgodzić. Uważam, że wybory samorządowe są równie polityczne co parlamentarne. Startują w nich wszystkie najważniejsze partie, a kandydatami są często politycy z pierwszych stron gazet. Owszem, często zdarzają się tzw. kandydaci niezależni, bezpartyjni, ale trudno mówić, że są to ludzie bez politycznych właściwości, bo w wielu przypadkach byli to politycy tej czy innej partii. Można też twierdzić, że prawdziwa polityka rozgrywa się w parlamencie, a samorząd zajmuje się jedynie "dziurami w moście". Też się nie zgodzę. Od ponad 10 lat przyglądam się pracy lokalnych samorządów i wiem, że owe "dziury w moście" potrafią rozpalić takie polityczne emocje, przy których kłótnie w Sejmie to zabawa w piaskownicy. Czymże w ogóle jest polityka? Arystoteles definiował ją jako "sztukę rządzenia państwem dla dobra wspólnego". Definicję tę z powodzeniem można odnosić do samorządów, szczególnie że w czasach Arystotelesa, słowo polis, od którego wywodzi się pojęcie polityki, znaczyło "państwo-miasto".

Nie o definicje jednak chodzi. Arcybiskup zdaje się nie zauważać, że wybrani w wyborach radni, burmistrzowie, prezydenci, podobnie jak posłowie, są funkcjonariuszami publicznymi, opłacanymi z budżetu państwa. Warto w tym momencie przypomnieć pierwszy artykuł konkordatu: "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".

Czy zapowiedź arcybiskupa, że księża będą "wskazywać właściwych kandydatów", nie jest złamaniem tej autonomii? Oczami wyobraźni widzę już kolejkę kandydatów, którzy przed wyborami pukać będą do drzwi kurii, by uznano ich "za tych właściwych". Czyżby arcybiskup chciał w ten sposób zbudować w pomorskich samorządach swoiste "kościelne stronnictwo"?

Jest jeszcze drugie dno. Powszechnie wiadomo, że abp Głódź nie przepada za prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Dawał temu publicznie wyraz, przychodząc na spotkanie prezydenta z mieszkańcami Oliwy i krytykując go za to, że w dzielnicy jest sporo zaniedbanych budynków. Ich zdjęcia umieszczono na stronie internetowej kurii, z ironicznym podpisem - "wizytówka Gdańska". W "Gazecie" ujawniliśmy m.in. jego kontrowersyjny spór z władzami Gdańska o działkę leżącą na terenie parku Oliwskiego czy propozycję postawienia nowej, wielkiej świątyni na terenach dawnej Stoczni Gdańsk.

Jako były mieszkaniec Oliwy w pełni się z arcybiskupem zgadzam, ta piękna dzielnica powinna pięknie wyglądać. Niepokoję się jednak, że autorytet Kościoła chce zaangażować się do walki politycznej o władzę w Gdańsku.

Podziel się

  • 157 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy