Kogo wskaże arcybiskup
2009-11-30
aktualizacja: 2009-12-01 10:57
- Kościół powinien włączyć się w wybory samorządowe, głosować i wskazywać właściwych kandydatów - powiedział wczoraj arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź. Czy arcybiskup chce zbudować własne stronnictwo? - pyta Maciej Sandecki, "Gazeta Wyborcza Trójmiasto"
ZOBACZ TAKŻE
- Abp. Głódź wprowadza indeksy dla uczniów religii (02-02-10, 08:00)
- Tłum VIP-ów u Głódzia. Nowa siedziba arcybiskupa (07-12-09, 16:27)
SONDAŻ
- Wybory samorządowe nie są wyborami politycznymi, one mogą mieć skutki polityczne - stwierdził wczoraj abp Głódź w Radiu Gdańsk. - Kościół zachowuje neutralność, jeśli chodzi o wybory polityczne. Natomiast jeśli chodzi o wybory samorządowe, Kościół ma te same prawa i obowiązki. Księża powinni się w nie włączyć, to znaczy głosować i wskazywać właściwych kandydatów.
- Z ambony? - spytał dziennikarz radia.
- Każdy środek jest dobry - odpowiedział arcybiskup. - Ja to mówię samorządowcom od lat, oni muszą to wiedzieć, tak jest i tak będzie.
Szczerze mówiąc, arcybiskup zadziwił mnie tą wypowiedzią. Sądziłem, że przez ostatnie 20 lat w Polsce wypracowany został pewien model relacji między Kościołem a władzą publiczną. Mówiąc w skrócie, w owym modelu Kościół pełni bardzo ważną rolę, zabiera głos w istotnych dla niego światopoglądowych kwestiach, czasem upomina władze, jednak z drugiej strony unika jasnych deklaracji, kogo popiera, i nie wskazuje wiernym, na kogo głosować. Tymczasem abp Głódź stwierdza, że jeśli chodzi o wybory samorządowe, to Kościół powinien wskazywać, na kogo głosować, bo "nie są to wybory polityczne".
Pozwolę się nie zgodzić. Uważam, że wybory samorządowe są równie polityczne co parlamentarne. Startują w nich wszystkie najważniejsze partie, a kandydatami są często politycy z pierwszych stron gazet. Owszem, często zdarzają się tzw. kandydaci niezależni, bezpartyjni, ale trudno mówić, że są to ludzie bez politycznych właściwości, bo w wielu przypadkach byli to politycy tej czy innej partii. Można też twierdzić, że prawdziwa polityka rozgrywa się w parlamencie, a samorząd zajmuje się jedynie "dziurami w moście". Też się nie zgodzę. Od ponad 10 lat przyglądam się pracy lokalnych samorządów i wiem, że owe "dziury w moście" potrafią rozpalić takie polityczne emocje, przy których kłótnie w Sejmie to zabawa w piaskownicy. Czymże w ogóle jest polityka? Arystoteles definiował ją jako "sztukę rządzenia państwem dla dobra wspólnego". Definicję tę z powodzeniem można odnosić do samorządów, szczególnie że w czasach Arystotelesa, słowo polis, od którego wywodzi się pojęcie polityki, znaczyło "państwo-miasto".
Nie o definicje jednak chodzi. Arcybiskup zdaje się nie zauważać, że wybrani w wyborach radni, burmistrzowie, prezydenci, podobnie jak posłowie, są funkcjonariuszami publicznymi, opłacanymi z budżetu państwa. Warto w tym momencie przypomnieć pierwszy artykuł konkordatu: "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".
Czy zapowiedź arcybiskupa, że księża będą "wskazywać właściwych kandydatów", nie jest złamaniem tej autonomii? Oczami wyobraźni widzę już kolejkę kandydatów, którzy przed wyborami pukać będą do drzwi kurii, by uznano ich "za tych właściwych". Czyżby arcybiskup chciał w ten sposób zbudować w pomorskich samorządach swoiste "kościelne stronnictwo"?
Jest jeszcze drugie dno. Powszechnie wiadomo, że abp Głódź nie przepada za prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Dawał temu publicznie wyraz, przychodząc na spotkanie prezydenta z mieszkańcami Oliwy i krytykując go za to, że w dzielnicy jest sporo zaniedbanych budynków. Ich zdjęcia umieszczono na stronie internetowej kurii, z ironicznym podpisem - "wizytówka Gdańska". W "Gazecie" ujawniliśmy m.in. jego kontrowersyjny spór z władzami Gdańska o działkę leżącą na terenie parku Oliwskiego czy propozycję postawienia nowej, wielkiej świątyni na terenach dawnej Stoczni Gdańsk.
Jako były mieszkaniec Oliwy w pełni się z arcybiskupem zgadzam, ta piękna dzielnica powinna pięknie wyglądać. Niepokoję się jednak, że autorytet Kościoła chce zaangażować się do walki politycznej o władzę w Gdańsku.
- Z ambony? - spytał dziennikarz radia.
- Każdy środek jest dobry - odpowiedział arcybiskup. - Ja to mówię samorządowcom od lat, oni muszą to wiedzieć, tak jest i tak będzie.
Szczerze mówiąc, arcybiskup zadziwił mnie tą wypowiedzią. Sądziłem, że przez ostatnie 20 lat w Polsce wypracowany został pewien model relacji między Kościołem a władzą publiczną. Mówiąc w skrócie, w owym modelu Kościół pełni bardzo ważną rolę, zabiera głos w istotnych dla niego światopoglądowych kwestiach, czasem upomina władze, jednak z drugiej strony unika jasnych deklaracji, kogo popiera, i nie wskazuje wiernym, na kogo głosować. Tymczasem abp Głódź stwierdza, że jeśli chodzi o wybory samorządowe, to Kościół powinien wskazywać, na kogo głosować, bo "nie są to wybory polityczne".
Pozwolę się nie zgodzić. Uważam, że wybory samorządowe są równie polityczne co parlamentarne. Startują w nich wszystkie najważniejsze partie, a kandydatami są często politycy z pierwszych stron gazet. Owszem, często zdarzają się tzw. kandydaci niezależni, bezpartyjni, ale trudno mówić, że są to ludzie bez politycznych właściwości, bo w wielu przypadkach byli to politycy tej czy innej partii. Można też twierdzić, że prawdziwa polityka rozgrywa się w parlamencie, a samorząd zajmuje się jedynie "dziurami w moście". Też się nie zgodzę. Od ponad 10 lat przyglądam się pracy lokalnych samorządów i wiem, że owe "dziury w moście" potrafią rozpalić takie polityczne emocje, przy których kłótnie w Sejmie to zabawa w piaskownicy. Czymże w ogóle jest polityka? Arystoteles definiował ją jako "sztukę rządzenia państwem dla dobra wspólnego". Definicję tę z powodzeniem można odnosić do samorządów, szczególnie że w czasach Arystotelesa, słowo polis, od którego wywodzi się pojęcie polityki, znaczyło "państwo-miasto".
Nie o definicje jednak chodzi. Arcybiskup zdaje się nie zauważać, że wybrani w wyborach radni, burmistrzowie, prezydenci, podobnie jak posłowie, są funkcjonariuszami publicznymi, opłacanymi z budżetu państwa. Warto w tym momencie przypomnieć pierwszy artykuł konkordatu: "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".
Czy zapowiedź arcybiskupa, że księża będą "wskazywać właściwych kandydatów", nie jest złamaniem tej autonomii? Oczami wyobraźni widzę już kolejkę kandydatów, którzy przed wyborami pukać będą do drzwi kurii, by uznano ich "za tych właściwych". Czyżby arcybiskup chciał w ten sposób zbudować w pomorskich samorządach swoiste "kościelne stronnictwo"?
Jest jeszcze drugie dno. Powszechnie wiadomo, że abp Głódź nie przepada za prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Dawał temu publicznie wyraz, przychodząc na spotkanie prezydenta z mieszkańcami Oliwy i krytykując go za to, że w dzielnicy jest sporo zaniedbanych budynków. Ich zdjęcia umieszczono na stronie internetowej kurii, z ironicznym podpisem - "wizytówka Gdańska". W "Gazecie" ujawniliśmy m.in. jego kontrowersyjny spór z władzami Gdańska o działkę leżącą na terenie parku Oliwskiego czy propozycję postawienia nowej, wielkiej świątyni na terenach dawnej Stoczni Gdańsk.
Jako były mieszkaniec Oliwy w pełni się z arcybiskupem zgadzam, ta piękna dzielnica powinna pięknie wyglądać. Niepokoję się jednak, że autorytet Kościoła chce zaangażować się do walki politycznej o władzę w Gdańsku.
Polecamy - Biskup: koniec z kawą i papierosami
- 129 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
29 głosów
-
Arcybiskup: księża powinni wskazywać, jak głosować
bghizz
30.11.09, 20:20
Ksiądz ,,Flaszka" liczy na coś, bo Rydzyk już się naciął na swoich wybrańcach. Gorzała jednak czyni straszną destrukcję we bie.»
-
Arcybiskup: księża powinni wskazywać, jak głosować
tadek-1
30.11.09, 20:52
Jak arcybiskup Glodz wyludzil ziemie w Gdansku, czy jak kosciol ukradl do tejpory 160.000,00 ha ziemi Polsce, o tym tez maja ksieza mowic na ambonie.»
-
Nożeszszsz ...
djenn
30.11.09, 21:56
Powinni wskazywać na kogo głosować, ile na tacę dawać, z kim spać, ile dzieci naprodukować i obowiązkową listę obecności w kościele prowadzić, do tego terminarzyk biczowań narzucić. LOLOni »
Najczęściej czytane24 htydzień







