40 tys. zł na własną firmę. Pomoc dla stoczniowców

Katarzyna Włodkowska
2009-11-30 aktualizacja: 2009-11-30 09:34
A A A Drukuj
Urząd pracy przyznaje, że jest kiepsko z ofertami. Na dobrze płatną pracę liczyć mogą specjaliści, m.in. spawacze. Dlatego PUP stawia na dofinansowanie szkoleń we wszystkich zakresach spawania Fot. Beata Kitowska / AG
Kolejne szkolenia dla zwalnianych stoczniowców w Gdańsku. Projekt Solidarni ze Stocznią ma ułatwić założenie własnej firmy byłym pracownikom zakładu
SERWISY
Od siedmiu miesięcy szkoli i szuka pracy dla zwalnianych w Gdyni i Szczecinie stoczniowców firma DGA. Na razie z ośmiu tysięcy pracowników zatrudnienie znalazł co dwudziesty. Robotnikom zwalnianym w Gdańsku w ramach restrukturyzacji ma pomagać Powiatowy Urząd Pracy, który w styczniu rusza z projektem "Solidarni ze Stocznią". 20 pracowników gdańskiego zakładu ma szansę otrzymać 40 tys. zł na prowadzenie firmy. A do tego garść szkoleń i przez kolejne sześć miesięcy 1250 zł na prowadzenie działalności oraz konsulting w zakresie finansów i promocji.

- Mogłoby się wydawać, że to kropla w morzu, ale w Gdańsku do końca roku ma zostać zwolnionych ok. 170 stoczniowców - mówi Roland Budnik, szef gdańskiego PUP. - Niemal 60 osób przejdzie na emeryturę, więc zostaje ok. 120 pracowników, z czego wielu na pewno nie myśli o zakładaniu własnej firmy. Mogliśmy zwiększyć nabór, ale zależało nam na tym, by zwycięzcy konkursu otrzymali konkretną sumę, a nie tradycyjnie oferowane przez urząd 18 tys. zł.

Projekt w całości finansuje Unia Europejska. W styczniu zostanie ogłoszony konkurs. Zakwalifikują się ci, którzy przygotują najlepszy wniosek.

- Oczywiście będzie się liczył pomysł na biznes oraz jakość wniosku - tłumaczy Roland Budnik.

To drugi projekt PUP skierowany do ponad 300 pracowników, którzy mają stracić w Gdańsku pracę w ramach zwolnień monitorowanych. Realizowany jest już "Stoczniowiec - szansa dla zwalnianych stoczniowców", którego celem jest maksymalne skrócenie czasu oczekiwania na nową pracę. Jak? PUP stworzył na terenie stoczni punkt konsultacyjny, gdzie pracownicy urzędu oferują zwalnianym stoczniowcom dostęp do niezbędnej wiedzy na temat aktualnej sytuacji na rynku pracy, ofert zatrudnienia oraz sposobów szukania pracy. Oprócz pośrednika pracy do dyspozycji stoczniowców są też doradca zawodowy i specjalista do spraw rozwoju zawodowego.

- Gdyby od początku szkoleniami dla gdyńskich stoczniowców zajęły się lokalne urzędy pracy, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej - uważa Karol Guzikiewicz, wiceszef zakładowej "S" w Stoczni Gdańsk. - DGA otrzymało 40 mln zł na kursy dla zwalnianych w Gdyni i Szczecinie pracowników, a efekty są mizerne. Może dlatego, że nie znali zbyt dobrze lokalnych realiów? Wierzymy, że programy prowadzone przez gdański PUP odniosą większe sukcesy.

Wierzy także PUP, ale problemem może okazać się nie brak wiary, ale ofert pracy.

- Nigdy nie było tak źle - mówi dyrektor Budnik. - W poprzednich latach otrzymywaliśmy rocznie 17 tys. ofert pracy. W tym dysponujemy zaledwie 5-7 tysiącami, a do tego większość dotyczy najsłabiej opłacanych zawodów. Jak już znajdzie się dobrze płatna praca, to skierowana jest do specjalistów - np. inżynierów, operatorów maszyn drogowych czy spawaczy, których brakuje nawet w stoczni.

Dlatego PUP stawia też na dofinansowanie szkoleń we wszystkich zakresach spawania - także związanych z nowoczesnymi metodami TIG, MIG i MAG, które cieszą się największym zainteresowaniem stoczni, oraz kursów np. z obsługi wózków widłowych. Swoje szkolenia chce też robić Solidarność. Stoczniowi związkowcy oraz zarząd regionu chcą złożyć we wtorek unijny wniosek o 4 mln zł na kursy dla zwalnianych pracowników oraz firm kooperujących z trójmiejskimi zakładami.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy