Komisarz UE Janusz Lewandowski: nie ma zaskoczenia
2009-11-27
aktualizacja: 2009-11-27 13:27
fot. Dominik Sadowski / AG
Nominację Polaka ogłosił w piątek, chwilę po godzinie 12, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.
ZOBACZ TAKŻE
- Rehn, Barnier i Almunia objęli najważniejsze teki w Unii Europejskiej (27-11-09, 12:56)
- Janusz Lewandowski komisarzem ds. budżetu (27-11-09, 12:31)
- Lewandowski: Moja przeszłość świadczy o mnie (02-12-09, 00:00)
- Nowa Komisja Europejska (27-11-09, 14:25)
- Nie ma zaskoczenia, bo Polska o to od miesięcy zabiegała - powiedział Lewandowski "Gazecie" chwilę po ogłoszeniu nominacji. - Stanowisko komisarza do spraw budżetu różni się od pozostałych tym, że tu są jasne i twarde konkrety wyzwań i odpowiedzialności. Najważniejszą rzeczą będzie oczywiście ustalenie budżetu Unii po roku 2013. Drugie wyzwanie, to dbałość o to by Polska i inne nowe kraje Unii w jak największym stopniu wykorzystały środki, które otrzymały w ramach obecnego budżetu.
Janusz Lewandowski będzie odpowiedzialny za budżet w nowej Komisji Europejskiej, która rozpocznie pracę
1 lutego - ogłosił w piątek przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.
Zadaniem Lewandowskiego będzie także wielka reformę budżetu UE i przygotowanie projektu wieloletnich planów budżetowych po 2013 r.
Rozmowa z Januszem Lewandowskim przed eurowyborami 19 czerwca: najważniejszy komisarz przemysłu i gospodarki
Maciej Sandecki: Zapowiadał już pan w "Gazecie", że najważniejsza sprawa do załatwienia w Parlamencie Europejskim dla Polski to następny budżet Unii po 2013 r. Chyba nie uda się, żeby był dla nas tak wysoki jak obecnie?
Janusz Lewandowski: Będzie trudno, ale nie jest to niemożliwe. Musimy upierać się, żeby utrzymano obecnie obowiązujące zasady rozdziału środków europejskich między państwami. Jeśli to się uda, to możliwe, że otrzymamy nawet więcej pieniędzy. Nie 67 mld euro jak obecnie, ale ponad 90. Polska ma szansę pozostać głównym beneficjentem funduszy, bo w najbliższym czasie do Unii nie wejdzie raczej żaden porównywalnie duży kraj. Przed Ukrainą i Turcją jeszcze długa droga.
Ale są takie kraje jak Rumunia czy Bułgaria.
- One są już w Unii i korzystają z funduszy, a poza tym są mniejsze terytorialnie i ludnościowo. Powtarzam: jeśli utrzymamy dotychczasowe zasady, to znów mamy szansę dostać najwięcej.
O co jeszcze powinniśmy walczyć?
- O utrzymanie wspólnej polityki rolnej. Państwa Zachodu wprowadziły ją po wojnie, kiedy istniało realne zagrożenie, że Europa nie będzie miała z czego się wyżywić. Wspólna polityka miała podnieść rolnictwo na wyższy poziom. Potem okazało się, że Europa dobrze sobie z rolnictwem poradziła, ma nadwyżki żywności i obecnie utrzymywanie wspólnej polityki rolnej w Unii nie jest w modzie. Część krajów chce, aby z niej zrezygnować, żeby to poszczególne państwa pomagały rolnikom. Dla nas to rozwiązanie niekorzystne i będziemy musieli walczyć, żeby utrzymać dotychczasowy stan. Nasi rolnicy dostają dużo mniejsze dopłaty niż ich koledzy z Zachodu, dopiero ok. 2013 r. będą dostawać je na tym samym poziomie. Musimy więc zagwarantować, że wspólna polityka rolna będzie dalej funkcjonować, a polscy rolnicy będą dostawać tyle samo co francuscy czy niemieccy.
Mówił pan jeszcze o solidarności energetycznej Europy?
- Ona jest zapisana w traktacie lizbońskim. Póki on jednak nie obowiązuje, musimy lobbować, żeby to nie był tylko slogan, ale żeby zapis przełożył się na realne pieniądze. Chodzi o zbudowanie ogólnoeuropejskich połączeń energetycznych. Zachód jest połączony wspólną siecią, Wschód nie. Dlatego Rosja może szantażować poszczególne kraje odcięciem gazu, ropy. Jeśli będziemy połączeni, całej Unii nie zaszantażuje. Są pieniądze, żeby zbudować taki jednolity system energetyczny, i trzeba to zacząć.
Mówi się, że może pan zostać polskim unijnym komisarzem. Którym?
- Polska powinna zabiegać o tekę komisarza, który zajmuje się sprawami ekonomii, gospodarki, finansów. Najlepiej komisarza przemysłu i gospodarki, którą do tej pory trzymał Gunter Verheugen. To najważniejsza teka w całej komisji.
Janusz Lewandowski będzie odpowiedzialny za budżet w nowej Komisji Europejskiej, która rozpocznie pracę
1 lutego - ogłosił w piątek przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.
Zadaniem Lewandowskiego będzie także wielka reformę budżetu UE i przygotowanie projektu wieloletnich planów budżetowych po 2013 r.
Rozmowa z Januszem Lewandowskim przed eurowyborami 19 czerwca: najważniejszy komisarz przemysłu i gospodarki
Maciej Sandecki: Zapowiadał już pan w "Gazecie", że najważniejsza sprawa do załatwienia w Parlamencie Europejskim dla Polski to następny budżet Unii po 2013 r. Chyba nie uda się, żeby był dla nas tak wysoki jak obecnie?
Janusz Lewandowski: Będzie trudno, ale nie jest to niemożliwe. Musimy upierać się, żeby utrzymano obecnie obowiązujące zasady rozdziału środków europejskich między państwami. Jeśli to się uda, to możliwe, że otrzymamy nawet więcej pieniędzy. Nie 67 mld euro jak obecnie, ale ponad 90. Polska ma szansę pozostać głównym beneficjentem funduszy, bo w najbliższym czasie do Unii nie wejdzie raczej żaden porównywalnie duży kraj. Przed Ukrainą i Turcją jeszcze długa droga.
Ale są takie kraje jak Rumunia czy Bułgaria.
- One są już w Unii i korzystają z funduszy, a poza tym są mniejsze terytorialnie i ludnościowo. Powtarzam: jeśli utrzymamy dotychczasowe zasady, to znów mamy szansę dostać najwięcej.
O co jeszcze powinniśmy walczyć?
- O utrzymanie wspólnej polityki rolnej. Państwa Zachodu wprowadziły ją po wojnie, kiedy istniało realne zagrożenie, że Europa nie będzie miała z czego się wyżywić. Wspólna polityka miała podnieść rolnictwo na wyższy poziom. Potem okazało się, że Europa dobrze sobie z rolnictwem poradziła, ma nadwyżki żywności i obecnie utrzymywanie wspólnej polityki rolnej w Unii nie jest w modzie. Część krajów chce, aby z niej zrezygnować, żeby to poszczególne państwa pomagały rolnikom. Dla nas to rozwiązanie niekorzystne i będziemy musieli walczyć, żeby utrzymać dotychczasowy stan. Nasi rolnicy dostają dużo mniejsze dopłaty niż ich koledzy z Zachodu, dopiero ok. 2013 r. będą dostawać je na tym samym poziomie. Musimy więc zagwarantować, że wspólna polityka rolna będzie dalej funkcjonować, a polscy rolnicy będą dostawać tyle samo co francuscy czy niemieccy.
Mówił pan jeszcze o solidarności energetycznej Europy?
- Ona jest zapisana w traktacie lizbońskim. Póki on jednak nie obowiązuje, musimy lobbować, żeby to nie był tylko slogan, ale żeby zapis przełożył się na realne pieniądze. Chodzi o zbudowanie ogólnoeuropejskich połączeń energetycznych. Zachód jest połączony wspólną siecią, Wschód nie. Dlatego Rosja może szantażować poszczególne kraje odcięciem gazu, ropy. Jeśli będziemy połączeni, całej Unii nie zaszantażuje. Są pieniądze, żeby zbudować taki jednolity system energetyczny, i trzeba to zacząć.
Mówi się, że może pan zostać polskim unijnym komisarzem. Którym?
- Polska powinna zabiegać o tekę komisarza, który zajmuje się sprawami ekonomii, gospodarki, finansów. Najlepiej komisarza przemysłu i gospodarki, którą do tej pory trzymał Gunter Verheugen. To najważniejsza teka w całej komisji.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




