Zróbmy radnym konkurencję
2009-11-20
aktualizacja: 2009-11-20 19:02
Fot. Renata Dabrowska / AG
Komentarz Mikołaja Chrzana
Wczoraj napisaliśmy o pomyśle aktywistów obywatelskich z Sopotu i Gdańska. Chcą tak zmienić lokalne prawo, by grupa mieszkańców mogła wprowadzić swój projekt uchwały pod obrady rady miasta. To coś na wzór zagwarantowanej w Konstytucji RP inicjatywy ludowej. Dzięki niej, jeśli ktoś zbierze 100 tys. podpisów pod projektem ustawy, taki dokument trafia pod obrady parlamentu.
Ale na poziomie lokalnym odpowiednika inicjatywy ludowej brak. Choćby i pół Gdańska podpisało się pod jakimś pomysłem, to jeśli radni lub prezydent pomysłem nie będą chcieli się nim zająć, to się nie zajmą.
Teraz pojawiła się grupa mieszkańców, która mówi: zmieńmy to. Trzymam za nich kciuki i z uwagą będę przypatrywał się, jakie stanowisko w tej sprawie będą zajmowali w Sopocie i Gdańsku (a pewnie wkrótce w Gdyni) konkretni radni.
Dlaczego uważam, że to dobry pomysł? Bo przybliży mieszkańców do procesu podejmowania decyzji, bo spowoduje, że nawet ich małe grupy będą mogły wprowadzić ważny dla nich temat pod publiczną dyskusję.
Przykładów może być mnóstwo: od banalnego nadania nazwy osiedlowemu placowi, przez pomysł na zagospodarowanie parku w sąsiedztwie, po decyzje dotyczące budowy ścieżek rowerowych, czy taryf komunikacji miejskiej.
Ktoś powie: taki pomysł to samobójstwo, będą przechodziły głupoty. Odpowiadam: nie będą. Po pierwsze, niezależnie od tego, kto przygotowuje uchwałę, jest ona sprawdzana przez miejskich prawników, badany jest jej wpływ na budżet miasta. Po drugie, możliwość wniesienia uchwały pod obrady rady, nie oznacza jej przyjęcia. Ostateczna decyzja pozostaje w rękach radnych.
Powinniśmy się tylko zastanowić, ile podpisów będą musieli zebrać mieszkańcy. Pomysłodawcy proponują: 50 w Sopocie, 200 w Gdańsku. Przekonują, że nieduża liczba zachęci mieszkańców do aktywności. Zgadzam się, ale ta propozycja to trochę zbyt mało - więcej osób mieszka w jednym dużym bloku.
Moja propozycja dla "inicjatywy sąsiedzkiej" to 0,3 proc. liczby mieszkańców - mniej więcej tyle, ile w konstytucji RP dla ogólnopolskiej "inicjatywy ludowej". Dla Gdańska byłoby to ok. 1,4 tys. mieszkańców, dla Sopotu - ok. 100, dla Gdyni - ok. 700.
Co o tym sądzicie? Czekam na opinie: mikolaj.chrzan@gdansk.agora.pl
Ale na poziomie lokalnym odpowiednika inicjatywy ludowej brak. Choćby i pół Gdańska podpisało się pod jakimś pomysłem, to jeśli radni lub prezydent pomysłem nie będą chcieli się nim zająć, to się nie zajmą.
Teraz pojawiła się grupa mieszkańców, która mówi: zmieńmy to. Trzymam za nich kciuki i z uwagą będę przypatrywał się, jakie stanowisko w tej sprawie będą zajmowali w Sopocie i Gdańsku (a pewnie wkrótce w Gdyni) konkretni radni.
Dlaczego uważam, że to dobry pomysł? Bo przybliży mieszkańców do procesu podejmowania decyzji, bo spowoduje, że nawet ich małe grupy będą mogły wprowadzić ważny dla nich temat pod publiczną dyskusję.
Przykładów może być mnóstwo: od banalnego nadania nazwy osiedlowemu placowi, przez pomysł na zagospodarowanie parku w sąsiedztwie, po decyzje dotyczące budowy ścieżek rowerowych, czy taryf komunikacji miejskiej.
Ktoś powie: taki pomysł to samobójstwo, będą przechodziły głupoty. Odpowiadam: nie będą. Po pierwsze, niezależnie od tego, kto przygotowuje uchwałę, jest ona sprawdzana przez miejskich prawników, badany jest jej wpływ na budżet miasta. Po drugie, możliwość wniesienia uchwały pod obrady rady, nie oznacza jej przyjęcia. Ostateczna decyzja pozostaje w rękach radnych.
Powinniśmy się tylko zastanowić, ile podpisów będą musieli zebrać mieszkańcy. Pomysłodawcy proponują: 50 w Sopocie, 200 w Gdańsku. Przekonują, że nieduża liczba zachęci mieszkańców do aktywności. Zgadzam się, ale ta propozycja to trochę zbyt mało - więcej osób mieszka w jednym dużym bloku.
Moja propozycja dla "inicjatywy sąsiedzkiej" to 0,3 proc. liczby mieszkańców - mniej więcej tyle, ile w konstytucji RP dla ogólnopolskiej "inicjatywy ludowej". Dla Gdańska byłoby to ok. 1,4 tys. mieszkańców, dla Sopotu - ok. 100, dla Gdyni - ok. 700.
Co o tym sądzicie? Czekam na opinie: mikolaj.chrzan@gdansk.agora.pl
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Zróbmy radnym konkurencję
rodned
20.11.09, 23:14
zdecydowanie popieram. jak można pomóc?»
-
Zróbmy radnym konkurencję
lubiebudyn
21.11.09, 09:07
wybory parlamentarne ktorymi większość z nas jest zainteresowana -są dla nasmniej ważne -niż wybory samorządowe .to samorządy mają dla nas obywatelinajwieksze znaczenie !jaki samorząd - »
-
Zróbmy radnym konkurencję
marlenanowa
21.11.09, 17:34
konkurencja zawsze dobrze robi!»
Najczęściej czytane24 htydzień




