Szef gdańskiego CBA dostaje kopniaka. W górę
2009-11-20
aktualizacja: 2009-11-19 21:31
Fot. Wojciech Surdziel/AG
- Pan Wiesław Jasiński będzie szefem Departamentu Kadr i Szkolenia. Formalnie rzecz biorąc, to awans - powiedział nam rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Tak ten awans tłumaczy jeden z byłych podwładnych Jasińskiego: - To boczny tor. Klasyczny kopniak w górę, otrzymał stanowisko w centrali, ale został całkowite odcięty od działań operacyjnych
ZOBACZ TAKŻE
- Porażka CBA. Śledztwo sopockie umorzone (03-12-09, 15:59)
Plotki o odejściu Jasińskiego krążyły od kilku tygodni. Głównym powodem dymisji miał być konflikt z policjantami Centralnego Biura Śledczego oraz brak postępów w sprawie afery sopockiej.
Jasiński przyszedł do CBA z wydziału antykorupcyjnego policji. Stał się znany, gdy w latem 2007 r. ujawniono podsłuchy rozmów między Konradem Kornatowskim, ówczesnym szefem policji, i Jarosławem Marcem, wtedy szefem CBŚ. Marzec, posługując się specyficznym szyfrem, opowiadał o "ekipie z firmy C", która "jest pod płotem" u "największego faceta" i chce wejść. Kornatowski niebyt dobrze rozumiał podwładnego, więc się upewnił: "Od tego naszego debila, k..., łysego?".
Panowie mieli na myśli Jasińskiego i jego ludzi, którzy obserwowali Ryszarda Krauzego. Było to śledztwo w sprawie przecieku z afery gruntowej. Zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców.
Jasiński wziął też na celownik prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Jak twierdzi prezydent, CBA szukało pretekstu, by się nim zająć od chwili, gdy Jasiński niezbyt grzecznie został potraktowany w Urzędzie Miasta. Przyszedł tam niezapowiedziany i zażądał budynku na siedzibę delegatury CBA. Karnowski odmówił. W lipcu 2008 Sławomir Julke, sopocki biznesmen, zawiadomił prokuraturę, że Karnowski złożył mu korupcyjną propozycję. Ta sprawa ciągle jest w toku. CBA zajęło się jednak urzędem kompleksowo - pod lupę wzięło decyzje lokalowe i wszystkie inwestycje, zwłaszcza przebudowę centrum miasta. Efekt kontroli, przekopania ton dokumentów i przesłuchania kilkuset świadków, jest jak na razie mizerny. Agenci znaleźli kilka nieprawidłowości, np. nie ten urząd co trzeba decydował o rozmiarach tunelu czy brak zgody na wycinkę drzew.
Ostatnia porażka Jasińskiego to śledztwo przeciwko oficerom policji, ochrzczone jako "wojna służb". Jesienią 2008 r. szef gdańskiego CBŚ Jerzy Stankiewicz zauważył, że jest śledzony. Zorientował się, że to agenci CBA. Niedługo potem jeden z gangsterów przesłuchiwanych przez policjantów CBŚ oświadczył, że ma propozycje z CBA, aby ich obciążyć. To samo mówił kolejny gangster Jacek W. Twierdził, że funkcjonariusze CBA namawiali do poświadczenia, że Stankiewicz uprzedza przestępców o planowanych akcjach. W. zgodził się złożyć w tej sprawie zeznania obciążające CBA. Trzy dni przed terminem przesłuchania w areszcie odwiedzili go agenci CBA. Tego samego wieczoru W. próbował się powiesić. Reanimacja przywróciła krążenie krwi, ale W. jest w śpiączce, w stanie wegetatywnym. Komenda Główna Policji po wewnętrznym postępowaniu uznała, że ma zaufanie do Stankiewicza. W sprawie działań CBA złożyła doniesienie do prokuratury.
Szef CBA nie wyznaczył jeszcze następcy Jasińskiego.
Jasiński przyszedł do CBA z wydziału antykorupcyjnego policji. Stał się znany, gdy w latem 2007 r. ujawniono podsłuchy rozmów między Konradem Kornatowskim, ówczesnym szefem policji, i Jarosławem Marcem, wtedy szefem CBŚ. Marzec, posługując się specyficznym szyfrem, opowiadał o "ekipie z firmy C", która "jest pod płotem" u "największego faceta" i chce wejść. Kornatowski niebyt dobrze rozumiał podwładnego, więc się upewnił: "Od tego naszego debila, k..., łysego?".
Panowie mieli na myśli Jasińskiego i jego ludzi, którzy obserwowali Ryszarda Krauzego. Było to śledztwo w sprawie przecieku z afery gruntowej. Zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców.
Jasiński wziął też na celownik prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Jak twierdzi prezydent, CBA szukało pretekstu, by się nim zająć od chwili, gdy Jasiński niezbyt grzecznie został potraktowany w Urzędzie Miasta. Przyszedł tam niezapowiedziany i zażądał budynku na siedzibę delegatury CBA. Karnowski odmówił. W lipcu 2008 Sławomir Julke, sopocki biznesmen, zawiadomił prokuraturę, że Karnowski złożył mu korupcyjną propozycję. Ta sprawa ciągle jest w toku. CBA zajęło się jednak urzędem kompleksowo - pod lupę wzięło decyzje lokalowe i wszystkie inwestycje, zwłaszcza przebudowę centrum miasta. Efekt kontroli, przekopania ton dokumentów i przesłuchania kilkuset świadków, jest jak na razie mizerny. Agenci znaleźli kilka nieprawidłowości, np. nie ten urząd co trzeba decydował o rozmiarach tunelu czy brak zgody na wycinkę drzew.
Ostatnia porażka Jasińskiego to śledztwo przeciwko oficerom policji, ochrzczone jako "wojna służb". Jesienią 2008 r. szef gdańskiego CBŚ Jerzy Stankiewicz zauważył, że jest śledzony. Zorientował się, że to agenci CBA. Niedługo potem jeden z gangsterów przesłuchiwanych przez policjantów CBŚ oświadczył, że ma propozycje z CBA, aby ich obciążyć. To samo mówił kolejny gangster Jacek W. Twierdził, że funkcjonariusze CBA namawiali do poświadczenia, że Stankiewicz uprzedza przestępców o planowanych akcjach. W. zgodził się złożyć w tej sprawie zeznania obciążające CBA. Trzy dni przed terminem przesłuchania w areszcie odwiedzili go agenci CBA. Tego samego wieczoru W. próbował się powiesić. Reanimacja przywróciła krążenie krwi, ale W. jest w śpiączce, w stanie wegetatywnym. Komenda Główna Policji po wewnętrznym postępowaniu uznała, że ma zaufanie do Stankiewicza. W sprawie działań CBA złożyła doniesienie do prokuratury.
Szef CBA nie wyznaczył jeszcze następcy Jasińskiego.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



