Daszczyński: Polska krew

Roman Daszczyński
2009-11-18 aktualizacja: 2009-11-18 20:37
A A A Drukuj
Roman Daszczyński Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Pamiętają Państwo nazwisko Murkowski? Starszy sierżant Tomasz Murkowski, z 13. Elbląskiego Pułku Przeciwlotniczego. Zginął w Iraku, trzy lata temu, w nocy z 10 na 11 listopada 2006 r. Miał trzydzieści lat.
SERWISY
Niedawno obchodzono trzecią rocznicę jego śmierci. Wdowa, dwie córeczki, rodzice, przyjaciele - wciąż przeżywają tę tragedię.

Naszych w Iraku nie ma już od roku.

Mam bolesne poczucie, że śmierć st. sierżanta Murkowskiego była niepotrzebna - tak jak zgon lub kalectwo innych naszych żołnierzy. Od początku dorabiano wzniosłe ideologie. "Poniósł śmierć niosąc pokój narodowi irackiemu" - mówił biskup polowy na pogrzebie Murkowskiego. Teraz niby to samo Polacy niosą Afgańczykom. Dlaczego nie innym gnębionym narodom? Odpowiedź jest niestety prosta: bo nasi żołnierze służą tam, gdzie wymaga tego amerykański interes. USA po ataku bojowców Bin Ladena potrzebowały uderzenia odwetowego, wybór padł na Irak. Dziś wiadomo, że pretekst - rzekoma broń jądrowa - był sfingowany przez amerykański wywiad, ale Polsce nie było nawet porządnej debaty w tej sprawie. Marudzono coś o rzekomych korzyściach gospodarczych, które Polska miałaby w Iraku uzyskać - choć nie uzyskała.

Ostatnio premier Tusk stwierdził, że nasza misja w Afganistanie jest konieczna, bo zaskarbiamy sobie wdzięczność sojuszników. No, przecież to jasne jak słońce: jeśli ktoś Polskę zaatakuje, to sojusznicy z wdzięczności rzucą się nas bronić. Mniej więcej tak jak we Wrześniu.

Gdy premier mojego państwa, 38-milionowego kraju w centrum Europy, mówi o wdzięczności jako sprężynie polityki międzynarodowej - zaczynam się bać. W polityce istnieją tylko twarde interesy. Wdzięczność to mgła, która błyskawicznie się rozwiewa. Nasz naród przekonał się o tym wielokrotnie. Ostatnio przy okazji hucpy z tzw. amerykańską tarczą antyrakietową i bazą w Redzikowie k. Słupska.

- Dlaczego Amerykanie wspierali "Solidarność" w czasach stanu wojennego? - pyta pani w klasie. Dzieci podnoszą ręce do odpowiedzi.

- Bo są wdzięczni za Kościuszkę i Pułaskiego - odpowiada Olek.

- Bo nas lubią za naszą niezłomność i odwagę - dodaje Jareczek.

I właśnie na tym poziomie są odpowiedzi naszych polityków. Wolą ględzić o wdzięczności i lojalności, choć świetnie wiedzą - przynajmniej niektórzy - że Amerykanie mieli po prostu interes w osłabianiu ZSRR, i że szczęśliwie wpisywało się to w polskie dążenia niepodległościowe.

Nasi czołowi politycy już dwadzieścia lat jeżdżą - od lewicy po prawicę - do Waszyngtonu. Zdarzyło się, że premier RP uzyskał 3-minutową audiencję u prezydenta USA. Jesteśmy w NATO - świetnie. Ale to nie znaczy, że musimy zachowywać się jak Azor u nogi pana.

Są pytania, które każdy z wyborców powinien zadawać sam sobie.

Czy któryś z posłów lub ministrów wysłał swojego syna na którąś z tych wojen?

Czy - poza rzekomym budowaniem poczucia wdzięczności - istnieją istotne cele polskiej obecności w Afganistanie?

Czy ktokolwiek z naszej elity władzy poniósł konsekwencje niespełnionych amerykańskich obietnic?

Ilu partyjnych działaczy różnej maści skorzystało i korzysta ze stypendiów rządu USA?

I być może najważniejsze: jak długo jako obywatele/podatnicy będziemy zachowywać się tak, jakby wygoda polityków i rojenia o jankeskiej wdzięczności były ważniejsze od krwi naszych żołnierzy?

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Daszczyński: Polska krew nathan_miur 18.11.09, 21:32

    Brawo Panie Daszczyński za ten felieton i odwagę!Oby więcej takich głosów, które w końcu doprowadzą w Naszym kraju do przemyślenia stosunków Polska-USA.Jeszcze raz gratuluję i podpisuję się »

  • Polska bopin 19.11.09, 08:47

    Kolesie, którzy walnęli w WTC, uderzyli nie tylko w jakiś budynek w NY(tysiące zabitych). Oni zaatakowali zachodnią cywilizację do której należę jai kol. Daszczyński. Zaatakowali kraj »

  • Daszczyński: Polska krew marekkrukowski 19.11.09, 11:18

    Na końcowe pytanie odpowiedź jest prosta. Tak długo, jak długo będziemy chować nasze dzieci na mięso armatnie, szkoląc je tak, jak szkoli się wspomnianych Olka i Jareczka. I jeszcze przez »