Uwolnić Kubusia Puchatka. Czy dzieci dostaną kurtki?

Grzegorz Szaro
2009-11-11 aktualizacja: 2009-11-12 13:10
A A A Drukuj
Kurtki mogłyby nosić 2-3-letnie dzieci
Gdyńscy celnicy przechwycili 1760 kurtek. Podróbki powinny zostać spalone, ale uznano, że lepiej przekazać je biednym dzieciom. Na przeszkodzie stanął koncern Walta Disneya i unijne prawo.
SONDAŻ
Podróbki powinny być

spalane
nie mam zdania
przekazywane domom dziecka

W ogromnych magazynach gdyńskiej Izby Celnej - obok skrzyń z tysiącami butów, dresów, papierosów, rosyjskiej wódki i fałszywej whisky - od ponad dwóch lat na spalenie czekają kurtki z wyhaftowanym Kubusiem Puchatkiem. Idealne dla 2-3-latków. Starannie wykonane, w kolorach zielonym i niebieskim. Uśmiechnięty od ucha do ucha Puchatek zdobi przód. Obok misia i na plecach kurtek napisy po angielsku "Winnie-the-Pooh". Na guzikach logo "Pekin 2008". Kurtki zostały aresztowane w gdańskim porcie w lipcu 2007 r. Przypłynęły statkiem handlowym z Chin. Podczas odprawy celnej okazało się, że importer ubrań nie posiadał tzw. świadectwa na przywóz. Po sprawdzeniu pochodzenia towaru potwierdziły się przypuszczenia celników - zastrzeżony znak towarowy znany wszystkim jako "Kubuś Puchatek" - znalazł się na dziecięcych ubrankach nielegalnie. Bez wiedzy i zgody koncernu Walt Disney Company.

- Z Trójmiasta towar miał pojechać tirem do hurtowni na południu Polski, a dalej prawdopodobnie do sklepów i na bazary - mówi Marcin Daczko, rzecznik Izby Celnej w Gdyni.

Zgodnie z obowiązującym w Unii Europejskiej prawem, we wrześniu ub.r. gdyński sąd wydał wyrok o przepadku 1760 kurtek na rzecz skarbu państwa. W praktyce oznacza to, że wszystkie mają zostać spalone. Kiedy to nastąpi, zależy od decyzji szefa gdyńskiej izby. Ten jednak nie zamierza się z tym spieszyć.

- Kurteczki ładne, kolorowe. Pomyśleliśmy, że zamiast je niszczyć, lepiej podarować biednym dzieciom - tłumaczy wicedyrektor IC Krzysztof Retyk.

Jak informuje Marcin Daczko do gdyńskiej Izby Celnej w ciągu miesiąca zwraca się po kilka instytucji z prośbą o przekazanie darów. Jest jednak problem, bo żeby kurtki uratować, potrzebna jest zgoda Disneya, a konkretnie kancelarii prawnej, która reprezentuje interesy koncernu w Polsce. Dlatego Krzysztof Retyk już prawie rok temu wysłał pismo w tej sprawie do kancelarii Hogan & Hartson. Odpowiedź z jej warszawskiego biura nadeszła po kilku miesiącach i była negatywna: "(...) Akceptujemy rozwiązanie, które ograniczać się będzie do ostatecznego wyeliminowania obrotu towarów pochodzących z nielegalnego źródła i naruszających prawa spółki Disney, poprzez zniszczenie kurtek dziecięcych opatrzonych podrobionymi znakami towarowymi".

Mecenas Oskar Tułodziecki z działu ds. własności intelektualnej kancelarii dodaje.

- Chodzi także o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci, które miałyby nosić te podrabiane ubrania. Zdarza się, że podróbki w Chinach robi się z materiałów i barwników, które mogą być szkodliwe. A my, rezygnując ze zniszczenia towaru, wzięlibyśmy na siebie odpowiedzialność za zdrowie maluchów.

Ale celnicy wciąż zwlekają ze spaleniem odzieży. Niestety, aby kurtki mogły trafić do pomorskich dzieci, należałoby zmienić unijne prawo, które zabrania puszczania w obieg podróbek.

- Nakazują palić nowe, ładne ubrania?! - oburza się Bożena Rogowska, która prowadzi dom zastępczy dla kilkanaściorga dzieci w Łęgowie. - A moim maluchom brakuje ubrań, od lat chodzą w tych samych kurtkach.

Jak poprawić przepisy, które doprowadzają do takich sytuacji, obiecuje wyjaśnić europoseł PiS Tadeusz Cymański.

- Te kurtki powinny trafić do domów dziecka. Niestety, kult zysku coraz częściej przesłania inne wartości - mówi Cymański. - Złożę oficjalne zapytanie do Komisji Europejskiej.

Kilka dni temu gdyńscy celnicy przechwycili kolejną partię podrabianej markowej odzieży o wartości blisko 900 tys. zł. Tym razem w kontenerze, który przypłynął z Chin było prawie siedem tysięcy sztuk odzieży ze znakami "Lee Cooper" - kurtki, płaszcze, swetry, spodnie i koszulki. W sumie od stycznia pomorscy celnicy ujawnili ponad 98 tys. sztuk podrabianych towarów o wartości ponad 463 mln zł. Efekt - magazyny izby zaczynają pękać w szwach, bo za niszczenie towarów płaci IC. Dlatego dzieje się to maksymalnie kilka razy w roku. Dlaczego celnikom tak bardzo zależy akurat na tych kurtkach?

- Bo wbrew potocznej opinii celnik też człowiek i serce mu się kraje, gdy ma zniszczyć coś wyjątkowo ładnego i wartościowego. Papierosy i wódkę likwidujemy bez zmrużenia oka - odpowiada Daczko.

Polecamy - Chcesz wypić kawę na autostradzie? Wyślij SMS-a



Podziel się

  • 203 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy

  • Uwolnić Kubusia Puchatka konikdrewniany07 11.11.09, 23:43

    a może wolontariusze, szkoły odzieżowe czy inni n.p. klienci z więzień ponaszywaliby po kieszonce na każda kurtkę w miejscu Kubusia Puchatka? »

  • Uwolnić Kubusia Puchatka. Czy dzieci dostaną ku... kaczanoga 12.11.09, 16:54

    spalić i dym wpuścić do siedziby tych zachłannych sukinkotów. zarównocynicznym disneymanom jak i ich szanownym reprezentantom mecenasom... oddzisiaj moje dzieci mająszlaban na disneyki»

  • jakby te kurtki same wyparowaly w nocy blondyn-3 12.11.09, 18:07

    i nastepnego dnia znalazly sie same w przedszkolujuz nie mowiac ze tega calego kubusia puchatka mozna oderwac i wyslac disneyowi i bedzie po klopocie»