Na trop szajki wpadli policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, którzy zajmują się na co dzień zwalczaniem przestępczości gospodarczej. - Pracowali przy tej sprawie od roku. Wtedy to na policję zaczęli zgłaszać się przedstawiciele kolejnych oszukanych banków - mówi nam Aleksandra Malinowska, rzecznik KMP.
Z ustaleń śledczych wynika, że w ciągu trzech lat oszuści wyciągnęli ponad milion złotych z kilku banków w Gdańsku, Gdyni i Pruszczu Gdańskim. W sumie zaciągnęli kilkadziesiąt kredytów gotówkowych na nieruchomości, samochody oraz sprzęt AGD i RTV. Kilka miesięcy temu zatrzymano pierwszych kilka osób. Są wśród nich tzw. słupy (ludzie, na których były wystawiane kredyty) i organizatorzy. Najważniejszy do aresztu trafił wczoraj. Za kratami spędzi najbliższe trzy miesiące.
- Chodzi o 45-letniego mieszkańca Gdańska, który zajmował się wyszukiwaniem "słupów" oraz nadzorował wszystkie sprawy związane z procederem - dodaje rzeczniczka.
W trakcie przeszukania mieszkania oszusta znaleziono fałszywe dokumenty. Zabezpieczono także samochód warty 80 tys. zł.
Jak mu się to wszystko udawało? - Podstawą były fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu i zarobkach - odpowiada rzeczniczka. - Dokumenty wystawił członek grupy, który z tego tytułu czerpał niemałe korzyści. Specjalnie w tym celu zarejestrował firmę.
Dla dobra postępowania policja nie podaje jednak jej nazwy, ani nawet z jakiej była branży. Policjanci przyznają, że sprawa jest rozwojowa i najprawdopodobniej będą kolejne zatrzymania.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto