Dżinsy Lee Cooper w areszcie. Spalić czy rozdać?
2009-11-05
aktualizacja: 2009-11-05 20:55
Podrabianą markową odzież o wartości blisko 900 tysięcy złotych ujawnili pomorscy celnicy. Do Gdyni towar przypłynął z Chin i zgodnie z deklaracją miał trafić do jednego z państw Europy Wschodniej.
ZOBACZ TAKŻE
- Aż trzy samochody potrąciły jednego mężczyznę! (12-11-09, 09:29)
- Brali kredyty na potęgę i niczego nie spłacali (09-11-09, 14:49)
- Policjanci szybko znaleźli skradzionego passata (09-11-09, 12:00)
SERWISY
SONDAŻ
W kontenerze, którego rewizja zakończyła się w środę, funkcjonariusze Granicznego Referatu Zwalczania Przestępczości Celnej w Gdyni znaleźli 456 kartonów zawierających ponad 6800 sztuk odzieży ze znakami "Lee Cooper". Były to kurtki, płaszcze, swetry, spodnie i koszulki o łącznej wartości 879 460 zł. Odzież została zatrzymana, a informacja o tym fakcie trafiła do kancelarii prawnej reprezentującej właściciela praw do znaku towarowego. To druga co do wielkości taka sprawa w tym roku. W sumie od stycznia pomorscy celnicy ujawnili ponad 98 tysięcy sztuk podrabianych towarów o wartości ponad 463 milionów złotych.
Do gdyńskiej Izby Celnej w ciągu miesiąca zwraca się po kilka instytucji z prośbą o przekazanie darów. Celnicy muszą jednak odmawiać, mimo, że w ich magazynach zalega m.in. kilkanaście tysięcy spodni, dresów i kurtek oraz kilkanaście tysięcy par butów - podróbek takich firm jak Nike, Adidas i Versace.
Kolejne partie nielegalnego towaru są niszczone co kilku miesięcy - po rozdrobnieniu i wymieszaniu z substancją ropopochodną pali się wszystko w piecu pod kontrolą celników i policji. Za niszczenie izba płaci ze swojego budżetu, a wykonawca jest wybierany w przetargu. Zwykle zgłasza się kilka zainteresowanych przedsiębiorstw zajmujących się utylizacją, wybierany jest najtańszy. Niszczenie kosztuje sporo - za kilka tysięcy sztuk spodni trzeba będzie zapłacić kilka tysięcy złotych.
Do gdyńskiej Izby Celnej w ciągu miesiąca zwraca się po kilka instytucji z prośbą o przekazanie darów. Celnicy muszą jednak odmawiać, mimo, że w ich magazynach zalega m.in. kilkanaście tysięcy spodni, dresów i kurtek oraz kilkanaście tysięcy par butów - podróbek takich firm jak Nike, Adidas i Versace.
Kolejne partie nielegalnego towaru są niszczone co kilku miesięcy - po rozdrobnieniu i wymieszaniu z substancją ropopochodną pali się wszystko w piecu pod kontrolą celników i policji. Za niszczenie izba płaci ze swojego budżetu, a wykonawca jest wybierany w przetargu. Zwykle zgłasza się kilka zainteresowanych przedsiębiorstw zajmujących się utylizacją, wybierany jest najtańszy. Niszczenie kosztuje sporo - za kilka tysięcy sztuk spodni trzeba będzie zapłacić kilka tysięcy złotych.
Polecamy - Napad na kwiaciarnię. Rzuciła wazonem w nożowników
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Jeansy Lee w areszcie. Spalić czy rozdać?
plynny
05.11.09, 11:57
130 zł jedna sztuka kosztuje widzę.To ciekawe jak to jest liczone. Jak to jest podróbka to tak naprawdę może ze100 000 jest warte a nie 900 000. Tak jak znajdą narkotyki czy »
-
Rozdać do domów dziecka !!!!
hristoforos
05.11.09, 23:35
Dla dzieci z domów dziecka byłby to skarb !! Ala musimy być "psami ogrodnika" :(»
-
Dżinsy Lee Cooper w areszcie. Spalić czy rozdać?
anna451
08.11.09, 18:25
tak działo się z żywnością.Dobrze by było odciąć metki i sprzedać za symboliczną złotówkę a nie tym jeszcze obciążać budżet celników»
Najczęściej czytane24 htydzień







