Zdaniem Marka Górlikowskiego

Marek Górlikowski
2009-11-02 aktualizacja: 2009-11-02 22:11
A A A Drukuj
Marek Górlikowski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
W Zaduszki myślę nie tylko o zmarłych z mojej rodziny, ale też o duchach starych gdańszczan
SERWISY
Kupujemy, chodzimy i jeździmy dziś w miejscach, gdzie kiedyś chowano ludzi, tak jak w parkach wzdłuż alei Zwycięstwa czy pod Galerią Bałtycką w Gdańsku. Gdyby odprawiano jeszcze Dziady, a zwykło się to robić blisko cmentarza, w Gdańsku można by takich miejsc znaleźć dziesiątki.

Jesteśmy przecież miastem nieistniejących cmentarzy. Kiedy piszę, że myślałem o duchach starych gdańszczan, mam na myśli nie tylko te z nieistniejących cmentarzy, ale również te z istniejących grobów, którymi nie ma się kto zająć, bo nikt z rodziny w Gdańsku nie pozostał.

Jest też trzecia kategoria zmarłych, którym jesteśmy winni pamięć, jej istnienie uświadomiłem sobie dopiero ostatnio. To gdańszczanie zmuszeni do emigracji i pochowani za granicą.

Przypomniałem sobie o tym, kiedy we wrześniu zmarł w Hamburgu Zygmunt Chychła. Bokser jeszcze przedwojennej polskiej Gedanii, a po wojnie pierwszy złoty polski medalista olimpijski. Zmarł i boję się, że nic w Gdańsku po nim nie zostanie, nawet pamięć. Jest przecież typowym przykładem gorzkiego losu Polonii gdańskiej: rodzina prześladowana przez Niemców, siłą wcielony do Wehrmachtu, wykorzystany do propagandy PRL, prześladowany przez SB i w końcu "wypuszczony" na emigrację, by już nigdy do nas nie wrócić.

Wiem, że Sigmund Chychła zwracał się do miasta Gdańska o umożliwienie pochowania ojca w rodzinnym mieście, podobno nawet tu był i oglądał cmentarz, ale ostatecznie zrezygnował. Polski olimpijczyk spoczął w Hamburgu. Piszę o tym, bo zapomniane groby czy nieistniejące cmentarze - dzięki działalności kilku społeczników - mają jednak swoje pomniki, palą się na nich symboliczne znicze.

O tysiącach gdańszczan, zmuszonych do emigracji i pochowanych gdzieś daleko, trudniej pamiętać. A myślę, że jesteśmy im to winni. Ze względu na ich gorzki los możemy być pewni, że trafili do nieba, bo jak pisze Mickiewicz w "Dziadach cz. II":

Bo słuchajmy i zważmy u siebie, Że według Bożego rozkazu: Kto nie doznał goryczy ni razu, Ten nie dozna słodyczy w niebie.

Tu na ziemi ze względu na gorycz, jakiej nie raz w Gdańsku zaznali - tak jak Zygmunt Chychła - trzeba w naszej pamięci zapalić im świeczkę, co też czynię tym skromnym tekstem.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy