Jak wicemarszałek wybrał się w teren z gospodarską wizytą
2009-11-03
aktualizacja: 2009-11-02 22:08
Fot. Renata Dabrowska / AG
Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa pomorskiego, ma zbyt mało zajęć? W poniedziałek cały dzień pracy poświęcił na podróż do Mikołajek Pomorskich, by... wręczyć plakietkę gospodarzom dożynek sprzed dwóch lat
SONDAŻ
Jedyna pozycja w poniedziałkowym terminarzyku wicemarszałka Leszka Czarnobaja z Platformy Obywatelskiej: wręczenie państwu Izdebskim plakietki Gryfa Pomorskiego "w podziękowaniu za pełnienie honorów Starostów Samorządowo-Diecezjalnych Dożynek Województwa, które odbyły się w Mikołajkach Pomorskich w 2007 roku".
Aby dotrzeć na miejsce spotkania, Czarnobajowi wystarczyłoby pół godziny - tyle mniej więcej zajmuje jazda samochodem z jego domu w Kwidzynie do Mikołajek. To teren i elektorat Czarnobaja, który był wieloletnim burmistrzem, a następnie starostą w Kwidzynie. Jednak marszałek wybrał inne rozwiązanie: przyjechał do urzędu w Gdańsku, na parkingu zostawił swój samochód i wkrótce wyruszył służbowym autem z kierowcą w drogę powrotną. Już o godz. 13 oczekiwano go bowiem w Mikołajkach odległych o półtorej godziny jazdy od Gdańska.
- Uroczystość zorganizowaliśmy w budynku socjalnym na zapleczu "orlika" - mówi Kazimierz Kulecki, wójt gminy Mikołajki Pomorskie. - Pan marszałek sam wybrał termin, czekamy na niego z poczęstunkiem. Panie z naszego stowarzyszenia kobiet upiekły ciasta, zaserwujemy kawę, no i wszystko, co będzie potrzebne. To ważne wydarzenie dla gminy, która leży na uboczu.
W salce "orlika" plakietkę Gryfa otrzymali od wicemarszałka Renata i Krzysztof Izdebscy, rolnicy z gminy prowadzący dobrze prosperujące gospodarstwo oparte na uprawie zbóż i hodowli trzody chlewnej. Właśnie tacy wyróżniający się producenci zostają gospodarzami dożynek diecezjalnych.
- Przed dwoma laty obchodziliśmy Rok Powiśla i zaszczyt organizowania dożynek przypadł wtedy właśnie nam - wspomina z dumą wójt Kulecki. - A że dopiero teraz przyjeżdża wicemarszałek, to nie ma dużego znaczenia. Ważne, że będzie.
Leszek Czarnobaj poważnie traktuje nagradzanie gospodarzy świąt rolniczych. W końcu to jeden z jego służbowych obowiązków. - Przez okres 10 lat wszyscy gospodarze dożynek zostali uhonorowani przez marszałka plakietkami Gryfa Pomorskiego. W związku z tym jadę do Mikołajek i będę wręczał - mówi samorządowiec. - Przy okazji porozmawiam z wójtem o rozwoju obszarów wiejskich.
Wójt Kulecki przed spotkaniem nie krył zdziwienia, gdy spytaliśmy go o planowaną dyskusję. - Właściwie to nie mamy żadnych merytorycznych punktów do omówienia - zapowiadał gospodarz Mikołajek. - Chodzi przecież o plakietki, poczęstunek, ale może przy okazji coś dla gminy załatwimy. No, zobaczymy.
Z Mikołajek kierowca odwiózł wicemarszałka do domu w Kwidzynie, a następnie - jak każą przepisy - wrócił do urzędu. Pozostał tylko jeden problem - jak we wtorek wicemarszałek Czarnobaj, który zostawił swoje auto pod urzędem, dojedzie do pracy w Gdańsku?
Wicemarszałek ma do wyboru podróż koleją - pociąg z przesiadką w Malborku rusza z Kwidzyna o godz. 5.39 - albo skorzystać z auta służbowego, które wyruszy z Gdańska. Co wybierze?
- Jeszcze nie wiem - nie przejmował się w poniedziałek.
Czarnobaj odpowiada na Pomorzu za służbę zdrowia, rolnictwo i obszary wiejskie. Podlegają mu dwa departamenty, kilkanaście szpitali, specjalistyczne przychodnie, a nawet Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. W samorządach wojewódzkich służba zdrowia to niezwykle czasochłonna i problematyczna dziedzina, zaś na Pomorzu ze względu choćby na ochronę przeciwpowodziową Żuław, szczególne znaczenie ma także zarząd melioracji. Czarnobaj jako wicemarszałek zarabia rocznie 130 tys. zł brutto.
Zapewnia, że mimo licznych obowiązków tak zorganizował sobie pracę, by mieć czas na inne zajęcia. Ponoć gdy załatwił już sprawy bieżące i zaplanował działania na 2010 r., zajął się porządkowaniem zaległości. Gdzieś na dnie szuflady odnalazł pamiątkowe plakietki sprzed lat.
Aby dotrzeć na miejsce spotkania, Czarnobajowi wystarczyłoby pół godziny - tyle mniej więcej zajmuje jazda samochodem z jego domu w Kwidzynie do Mikołajek. To teren i elektorat Czarnobaja, który był wieloletnim burmistrzem, a następnie starostą w Kwidzynie. Jednak marszałek wybrał inne rozwiązanie: przyjechał do urzędu w Gdańsku, na parkingu zostawił swój samochód i wkrótce wyruszył służbowym autem z kierowcą w drogę powrotną. Już o godz. 13 oczekiwano go bowiem w Mikołajkach odległych o półtorej godziny jazdy od Gdańska.
- Uroczystość zorganizowaliśmy w budynku socjalnym na zapleczu "orlika" - mówi Kazimierz Kulecki, wójt gminy Mikołajki Pomorskie. - Pan marszałek sam wybrał termin, czekamy na niego z poczęstunkiem. Panie z naszego stowarzyszenia kobiet upiekły ciasta, zaserwujemy kawę, no i wszystko, co będzie potrzebne. To ważne wydarzenie dla gminy, która leży na uboczu.
W salce "orlika" plakietkę Gryfa otrzymali od wicemarszałka Renata i Krzysztof Izdebscy, rolnicy z gminy prowadzący dobrze prosperujące gospodarstwo oparte na uprawie zbóż i hodowli trzody chlewnej. Właśnie tacy wyróżniający się producenci zostają gospodarzami dożynek diecezjalnych.
- Przed dwoma laty obchodziliśmy Rok Powiśla i zaszczyt organizowania dożynek przypadł wtedy właśnie nam - wspomina z dumą wójt Kulecki. - A że dopiero teraz przyjeżdża wicemarszałek, to nie ma dużego znaczenia. Ważne, że będzie.
Leszek Czarnobaj poważnie traktuje nagradzanie gospodarzy świąt rolniczych. W końcu to jeden z jego służbowych obowiązków. - Przez okres 10 lat wszyscy gospodarze dożynek zostali uhonorowani przez marszałka plakietkami Gryfa Pomorskiego. W związku z tym jadę do Mikołajek i będę wręczał - mówi samorządowiec. - Przy okazji porozmawiam z wójtem o rozwoju obszarów wiejskich.
Wójt Kulecki przed spotkaniem nie krył zdziwienia, gdy spytaliśmy go o planowaną dyskusję. - Właściwie to nie mamy żadnych merytorycznych punktów do omówienia - zapowiadał gospodarz Mikołajek. - Chodzi przecież o plakietki, poczęstunek, ale może przy okazji coś dla gminy załatwimy. No, zobaczymy.
Z Mikołajek kierowca odwiózł wicemarszałka do domu w Kwidzynie, a następnie - jak każą przepisy - wrócił do urzędu. Pozostał tylko jeden problem - jak we wtorek wicemarszałek Czarnobaj, który zostawił swoje auto pod urzędem, dojedzie do pracy w Gdańsku?
Wicemarszałek ma do wyboru podróż koleją - pociąg z przesiadką w Malborku rusza z Kwidzyna o godz. 5.39 - albo skorzystać z auta służbowego, które wyruszy z Gdańska. Co wybierze?
- Jeszcze nie wiem - nie przejmował się w poniedziałek.
Czarnobaj odpowiada na Pomorzu za służbę zdrowia, rolnictwo i obszary wiejskie. Podlegają mu dwa departamenty, kilkanaście szpitali, specjalistyczne przychodnie, a nawet Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. W samorządach wojewódzkich służba zdrowia to niezwykle czasochłonna i problematyczna dziedzina, zaś na Pomorzu ze względu choćby na ochronę przeciwpowodziową Żuław, szczególne znaczenie ma także zarząd melioracji. Czarnobaj jako wicemarszałek zarabia rocznie 130 tys. zł brutto.
Zapewnia, że mimo licznych obowiązków tak zorganizował sobie pracę, by mieć czas na inne zajęcia. Ponoć gdy załatwił już sprawy bieżące i zaplanował działania na 2010 r., zajął się porządkowaniem zaległości. Gdzieś na dnie szuflady odnalazł pamiątkowe plakietki sprzed lat.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




