Amerykanie postrzelali sobie z karabinu i odpłynęli
2009-10-29
aktualizacja: 2009-10-29 15:52
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Prokuratura wojskowa i żandarmeria nie zajmują się już sprawą strzałów, które w środę padły w Gdyni z amerykańskiego niszczyciela USS "Ramage".
Z ustaleń gdyńskich żandarmów, którzy od środy wyjaśniali sprawę wynika, że o godz. 10.40 padły trzy strzały.
- Wszystko na to wskazuje, że oddano je nieumyślnie w trakcie rutynowej obsługi karabinu maszynowego M240 (kaliber 7,62 mm), który na stałe jest zamontowany na pokładzie amerykańskiej jednostki - powiedział nam w czwartek ppłk Sławomir Schewe, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu (pod nią podlega Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Gdyni).
USS "Ramage" cumował przy Nabrzeży Francuskim. Na linii strzału była woda, ale także trzy statki handlowe obcych bander i budynek zarządu portu. Nie ustalono w co trafiły kule.
- Najważniejsze, że w wyniku tego wypadku nikt nie doznał obrażeń, nie stwierdzono także żadnej innej szkody. W tej sytuacji nie ma konieczności prowadzenia dalszego śledztwa przez polskie służby - dodaje podpułkownik Schewe.
W czwartek USS "Ramage" opuścił polskie wody terytorialne. Do sytuacji, gdy z obcego okrętu padają strzały w ogóle nie powinno dojść. Dlatego - zgodnie z międzynarodowym prawem - winowajcę muszą ustalić amerykańskie służby. O wynikach postępowania zostanie również poinformowana Naczelna Prokuratura Wojskowa w Warszawie.
- Wszystko na to wskazuje, że oddano je nieumyślnie w trakcie rutynowej obsługi karabinu maszynowego M240 (kaliber 7,62 mm), który na stałe jest zamontowany na pokładzie amerykańskiej jednostki - powiedział nam w czwartek ppłk Sławomir Schewe, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu (pod nią podlega Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Gdyni).
USS "Ramage" cumował przy Nabrzeży Francuskim. Na linii strzału była woda, ale także trzy statki handlowe obcych bander i budynek zarządu portu. Nie ustalono w co trafiły kule.
- Najważniejsze, że w wyniku tego wypadku nikt nie doznał obrażeń, nie stwierdzono także żadnej innej szkody. W tej sytuacji nie ma konieczności prowadzenia dalszego śledztwa przez polskie służby - dodaje podpułkownik Schewe.
W czwartek USS "Ramage" opuścił polskie wody terytorialne. Do sytuacji, gdy z obcego okrętu padają strzały w ogóle nie powinno dojść. Dlatego - zgodnie z międzynarodowym prawem - winowajcę muszą ustalić amerykańskie służby. O wynikach postępowania zostanie również poinformowana Naczelna Prokuratura Wojskowa w Warszawie.
- 42 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Schleswig-Holstein tak właśnie rozpoczął II ŚW
dzingis_cham
29.10.09, 18:23
Skoro strzały były takie mizerne to może ta wojna nie będzie taka "światowa"?»
-
Amerykanie postrzelali sobie z karabinu i odpły...
12.12a1
29.10.09, 18:24
Chcieli tak jak Niemcy z morza Polske zaatakowac? Ale tym niezgulom cos niewyszlo.»
-
Jankesi strzelali do małp w republice bananowej.
georgeb
29.10.09, 20:24
Ostatnią rzeczą jaką posłuszny wasal może oczekiwać od swego pryncypała jestposzanowanie.»
Najczęściej czytane24 htydzień



