Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się w środę proces byłej posłanki SLD Małgorzaty Ostrowskiej, którą oskarżono o korupcję. Obok niej na ławie oskarżonych siedzi sześć osób, w tym pięciu policjantów z Malborka i Sztumu. Prokuratura Apelacyjna w Krakowie zarzuca wszystkim korupcję i udział w zorganizowanej grupie przestępczej, tzw. mafii paliwowej.
Prokurator Katarzyna Płończyk przez ponad godzinę czytała akt oskarżenia. Wynika z niego, że funkcjonariusze przez kilka lat blisko współpracowali z Piotrem K. - milionerem skazanym w 2006 r. za udział w nielegalnym obrocie paliwami i oszustwa podatkowe na skalę sięgającą wielu milionów złotych.
Zdaniem śledczych K. - zwany baronem paliwowym - regularnie opłacał skorumpowanych policjantów, fundował im samochody i darmowe paliwo. Od czasu do czasu tych najbardziej zaprzyjaźnionych zapraszał na kolacje i zakrapiane imprezy w restauracjach. W zamian miał ochronę i na bieżąco był informowany o toczących się przeciwko niemu postępowaniach i rozstawieniu patroli, które mogą zatrzymać jego cysterny z "chrzczonym paliwem". Dzięki temu czuł się bardzo bezpiecznie.
Posłanka wyciera oczy
Jednym z oskarżonych w tym procesie jest Piotr M. - były szef Komendy Powiatowej Policji w Malborku. Na pierwszej rozprawie nie przyznał się do winy. - Nigdy nie współpracowałem z przestępcami. Nie ma na mnie żadnych dowodów poza kłamstwami Piotra K. - zeznał.
Potem odwołał swoje wcześniejsze zeznania ze śledztwa, w których mówił o łapówce, jaką miała przyjąć Małgorzata Ostrowska. - Nigdy nie wręczyłem jej żadnej korzyści majątkowej. Nie zrobiłem tego w swoim ani w imieniu innej osoby - zapewniał wczoraj sąd.
Przeprosił Ostrowską, patrząc jej w oczy, a ta popłakała się i wytarła oczy papierową chusteczką.
Przypomnijmy, z ustaleń prokuratury wynika, że latem 2001 r. Małgorzata Ostrowska przyjęła 105 tys. zł łapówki od Piotra K. Po aresztowaniu w 2004 r. przyznał się on do oszustw paliwowych i dobrowolnie poddał karze. Jego późniejsze zeznania pogrążyły Ostrowską. Zdaniem K. w zamian za łapówkę miała ona pomagać mu w zakupie nieruchomości w Malborku po upadłej fabryce Makop. Pośrednikiem w przekazywaniu łapówki miał być komendant Piotr M., dobry znajomy posłanki.
Wątek Ostrowskiej pojawił się w śledztwie w 2006 r., gdy komendant M. siedział już w areszcie. Przesłuchany w krakowskiej prokuraturze potwierdził, że był świadkiem korupcji posłanki.
Sejm nie uchylił jednaki Ostrowskiej immunitetu. Zarzuty usłyszała dopiero w 2007 r. - po rozwiązaniu się Sejmu sama przyszła do prokuratury. Od początku afery twierdziła, że jest niewinna. - Komendant w imieniu Piotra K. prosił mnie tylko, żebym dowiedziała się w radzie miasta, jaka jest sytuacja prawna działki, którą chciał kupić. Jestem ofiarą, zostałem wrobiona - mówiła wczoraj dziennikarzom, czekając na rozprawę.
Komendant: zgodziłem się ześwinić
Dlaczego Piotr M. zmienił zeznania przed sądem i broni byłą parlamentarzystkę?
- Przez siedem miesięcy w areszcie miałem do czynienia m.in. ze skazanymi za zabójstwa. Gdy dowiedzieli się, że jestem policjantem, musiałem walczyć o życie. Moja sytuacja za kratami była gorsza niż zwykłego pedofila. Wykorzystała to prokuratura i wywierała naciski. W końcu - za obietnicę wyjścia z aresztu na święta - zgodziłem się ześwinić i obciążyłem panią Ostrowską. Celowo i świadomie zeznałem w prokuraturze nieprawdę - mówił wczoraj M.
Ale z jakiego powodu prokuraturze miałoby zależeć na wrobieniu posłanki SLD? Zdaniem M., gdy ministrem był Zbigniew Ziobro, szukano haków na polityków. - Ja byłem brakującym ogniwem do uknucia intrygi przeciwko Ostrowskiej. Zostałem instrumentalnie wykorzystany do zniszczenia jej życia. Z tym piętnem będę żył do końca - dodał były funkcjonariusz.
Na kolejnej rozprawie wyjaśnienia składać ma kolejny oskarżony, czyli były wiceszef malborskiej policji Sławomir T. Ostrowska będzie składać wyjaśnienia jako ostatnia, dopiero za kilka tygodni.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto