Sonda o ściąganiu i plagiatach
2009-10-22
aktualizacja: 2009-10-21 22:45
ZOBACZ TAKŻE
- Na uczelniach źle się dzieje (23-10-09, 10:00)
- Gdańsk: studenci i wykładowcy o plagiacie i ściąganiu (22-10-09, 07:00)
- Plagiat to grzech lżejszy. A niby to czemu? (21-10-09, 07:00)
- Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres (20-10-09, 08:00)
- Uczelniane cenzurki do szybkiej poprawy (19-10-09, 21:23)
- Maturzysto, martw się sam (18-10-09, 20:49)
- Zostań prywatnym detektywem (18-10-09, 20:49)
RAPORTY
Michał Matysiak, student IV roku zarządzania i marketingu na PG: Jest rynek, gdzie można kupić albo zamówić prace. Czasem na uczelni pojawiają się nawet wlepki: "pomogę w napisaniu pracy". Studenci je czasem przekreślają i dopisują: "napiszę za kasę". Nie spotkałem się z sytuacją, by któryś z moich kolegów popełnił plagiat. Zresztą na uczelni działa system antyplagiatowy, który jest dobrym straszakiem i demotywuje przed ściąganiem z netu.
Joanna Chreczuch, II rok zarządzania na PG: Szukanie materiałów w internecie na własny użytek jest OK. Ale żeby żywcem ściągać czyjąś pracę i się pod nią podpisywać - tego nikt nie powinien robić. A ściąganie na egzaminach? Ludzie zawsze to robili. Jeżeli ktoś uważa, że bez tego nie zaliczy testu, to już jego sprawa. Ja ściągi zawsze przy sobie mam, ale z nich nie korzystam.
Paweł Ziemiański, asystent na wydziale zarządzania i ekonomii PG: Niestety, ciągle zdarza się, że studenci próbują ściągać ze stron internetowych. Kiedy zadaję im jakąś pracę zaliczeniową, sam potem sprawdzam, czy nie jest wzięta z sieci. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki jakiś ciąg np. dziesięciu słów, które brzmią zbyt gładko albo zbyt specjalistycznie. U nas taki odkryty plagiat można zgłosić do dziekanatu. Tam już toczy się postępowanie dyscyplinarne i mogą zostać wyciągnięte konsekwencje.
Marta Szeluga-Romańska, asystent na wydziale zarządzania i ekonomii PG: Pilnuję, żeby nie ściągali na egzaminach. To zawsze widać, jak ktoś się kręci czy chyłkiem wyciąga coś z torby. Zdarzyło mi się, że studenci ściągnęli z internetu całe fragmenty cudzej prezentacji. Rozumiem, że ludzie mają dużo zajęć, często pracują, ale wychodzę z założenia, że skoro zdecydowali się na studia wyższe, to powinni wykazać przynajmniej minimum zaangażowania.
Joanna Chreczuch, II rok zarządzania na PG: Szukanie materiałów w internecie na własny użytek jest OK. Ale żeby żywcem ściągać czyjąś pracę i się pod nią podpisywać - tego nikt nie powinien robić. A ściąganie na egzaminach? Ludzie zawsze to robili. Jeżeli ktoś uważa, że bez tego nie zaliczy testu, to już jego sprawa. Ja ściągi zawsze przy sobie mam, ale z nich nie korzystam.
Paweł Ziemiański, asystent na wydziale zarządzania i ekonomii PG: Niestety, ciągle zdarza się, że studenci próbują ściągać ze stron internetowych. Kiedy zadaję im jakąś pracę zaliczeniową, sam potem sprawdzam, czy nie jest wzięta z sieci. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki jakiś ciąg np. dziesięciu słów, które brzmią zbyt gładko albo zbyt specjalistycznie. U nas taki odkryty plagiat można zgłosić do dziekanatu. Tam już toczy się postępowanie dyscyplinarne i mogą zostać wyciągnięte konsekwencje.
Marta Szeluga-Romańska, asystent na wydziale zarządzania i ekonomii PG: Pilnuję, żeby nie ściągali na egzaminach. To zawsze widać, jak ktoś się kręci czy chyłkiem wyciąga coś z torby. Zdarzyło mi się, że studenci ściągnęli z internetu całe fragmenty cudzej prezentacji. Rozumiem, że ludzie mają dużo zajęć, często pracują, ale wychodzę z założenia, że skoro zdecydowali się na studia wyższe, to powinni wykazać przynajmniej minimum zaangażowania.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




