Sonda o ściąganiu i plagiatach

not. ita
2009-10-22 aktualizacja: 2009-10-21 22:45
A A A Drukuj
Michał Matysiak, student IV roku zarządzania i marketingu na PG: Jest rynek, gdzie można kupić albo zamówić prace. Czasem na uczelni pojawiają się nawet wlepki: "pomogę w napisaniu pracy". Studenci je czasem przekreślają i dopisują: "napiszę za kasę". Nie spotkałem się z sytuacją, by któryś z moich kolegów popełnił plagiat. Zresztą na uczelni działa system antyplagiatowy, który jest dobrym straszakiem i demotywuje przed ściąganiem z netu.

Joanna Chreczuch, II rok zarządzania na PG: Szukanie materiałów w internecie na własny użytek jest OK. Ale żeby żywcem ściągać czyjąś pracę i się pod nią podpisywać - tego nikt nie powinien robić. A ściąganie na egzaminach? Ludzie zawsze to robili. Jeżeli ktoś uważa, że bez tego nie zaliczy testu, to już jego sprawa. Ja ściągi zawsze przy sobie mam, ale z nich nie korzystam.

Paweł Ziemiański, asystent na wydziale zarządzania i ekonomii PG: Niestety, ciągle zdarza się, że studenci próbują ściągać ze stron internetowych. Kiedy zadaję im jakąś pracę zaliczeniową, sam potem sprawdzam, czy nie jest wzięta z sieci. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki jakiś ciąg np. dziesięciu słów, które brzmią zbyt gładko albo zbyt specjalistycznie. U nas taki odkryty plagiat można zgłosić do dziekanatu. Tam już toczy się postępowanie dyscyplinarne i mogą zostać wyciągnięte konsekwencje.

Marta Szeluga-Romańska, asystent na wydziale zarządzania i ekonomii PG: Pilnuję, żeby nie ściągali na egzaminach. To zawsze widać, jak ktoś się kręci czy chyłkiem wyciąga coś z torby. Zdarzyło mi się, że studenci ściągnęli z internetu całe fragmenty cudzej prezentacji. Rozumiem, że ludzie mają dużo zajęć, często pracują, ale wychodzę z założenia, że skoro zdecydowali się na studia wyższe, to powinni wykazać przynajmniej minimum zaangażowania.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów