Jak tajny agent Tomek ratował polską gospodarkę

Marek Sterlingow
2009-10-20 aktualizacja: 2009-10-20 17:56
A A A Drukuj
Marek Sterlingow Fot. Damian Kramski / AG
Felieton Marka Sterlingowa
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Dlaczego kryzys się Polski nie czepia? Ekonomiści głowią się od roku i nie znajdują odpowiedzi. Jedni mówią, że to słaba złotówka utrzymuje eksport, inni, że na powierzchnię wypycha nas prężne budownictwo mieszkaniowe. Mało kto podejrzewa, że za wszystkim stoją sensowne ruchy tego czy poprzedniego rządu.

Ostatnio okazało się, że akcję ożywiania polskiej gospodarki najlepiej prowadzi agent "Tomek" z CBA. Jego dekonspiracja to cios, po którym gospodarka jeszcze długo się nie podniesie.

Ten dzielny pracownik tajnych służb samodzielnie utrzymuje tysiące drobnych przedsiębiorców. Gdziekolwiek się nie pojawi, tam knajpy notują wysokie obroty, z półek sklepów znikają markowe alkohole, a perfumerie sprzedają najdroższe flakoniki. Rozkochane w nim kobiety wydają fortuny na nowe ciuchy, kremy i karnety na siłownię. Okoliczne kwiaciarnie przechodzą na trzyzmianowy system pracy. "Tomek" skupuje też najdroższe posiadłości i biurowce. Znajduje nawet czas na sztukę - wspiera teatr, nieobca mu jest działalność społeczna - deklaruje kilkadziesiąt tysięcy na rzecz współpracy Polski z Ukrainą.

Na Wybrzeżu nigdy nie rozwija skrzydeł, chociaż trzeba przyznać, ożywia rynek nieruchomości na Helu. Ale, jak wspomina posłanka PO Beata Sawicka, tak naprawdę chce inwestować w Gdyni lub Sopocie. Zakochana kobieta proponuje mu romantyczny Półwysep Helski. Tam interesy robi się szybko, więc wieczór kończy w areszcie. Imponujące jest biznesowe rozeznanie "Tomka". Zupełnie odpuścił Gdańsk, gdzie inwestycje przygotowuje się przez dziesięciolecia. Agent wie, że tutaj nawet łapówki nie pomogą.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów