Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres

Alicja Katarzyńska
2009-10-20 aktualizacja: 2009-10-26 16:32
A A A Drukuj
Gmach Politechniki Gdańskiej Fot. Dominik Werner / Agencja Ga
Niezahartowani, infantylni, bezradni - tak studentów oceniają rektorzy gdańskich uczelni. I zatrudniają psychoterapeutów, by pomogli zagubionym młodym ludziom wyjść na prostą
SERWISY
SONDAŻ
Skąd biorą się problemy studentów?

winna są oni sami
nie mam zdania
winne są ich uczelnie

Od poniedziałku na łamach "Gazety" piszemy o polskich uczelniach, poziomie nauczania, uniwersyteckich kadrach i studentach. O kondycji tych ostatnich najlepiej świadczy ogromne zapotrzebowanie na przysłowiową "kozetkę" psychoterapeuty. Jak w Centrum Pomocy Psychologicznej przy ul. Tuwima 15 w Gdańsku.



Do równowagi psychicznej dochodzą tam studenci dwóch trójmiejskich uczelni: Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Politechniki Gdańskiej. Centrum to pomysł studentów GUM, który zaakceptowali rektorzy obu uczelni. Nie trzeba było ich zachęcać, bo diagnozę postawili sami już wcześniej. - Studenci są niedojrzali - uważa profesor Janusz Rachoń, były rektor PG, który pomysł wdrożył w życie. - Jakby nie zdążyli się nauczyć radzenia sobie z problemami. Na studiach, gdzie te trudności zaczynają być naprawdę poważne, brak takiej umiejętności może doprowadzić do klęski. A ogromny stres prowadzi często do załamania.

Zdaniem profesora Henryka Krawczyka, obecnego rektora Politechniki Gdańskiej, dzisiejsi studenci są też mało odporni psychicznie, niezahartowani, niezorganizowani. - Nie umieją ułożyć sobie planu pobytu na studiach: dziś odpoczynek, za tydzień nauka, za dwa impreza. Sš niesystematyczni, a to rodzi trudności z opanowaniem wiedzy. Nie zdążą się nauczyć, zaraz przychodzi stres, załamanie.

Czy jednak psychologiczne kłopoty studentów to wyłącznie ich wina? - Pukam do wykładowcy i słyszę: "spieprzaj, w swoją głowę się popukaj" - mówi Adam, student PG. Potem zaliczam u niego. Przez osiem dni pod rząd o ósmej rano dowiaduję się, że o dziesiątej mam zaliczenia. Nie zaliczam. Po ośmiu dniach jestem wykończony. Zawalam inne, poważniejsze rzeczy. W końcu muszę powtarzać rok.



Centrum mieści się w budynku poza kampusem uniwersytetu i politechniki, dzięki czemu studenci nie muszą obawiać się, że koledzy przypną im łatkę "schizola", "wariata", "nienormalnego".

- Nikt nie prosi o zwolnienie czy zaświadczenie, żeby przedłużyć sesję lub załatwić urlop - mówi Anna Burkiewicz, jedna z psychoterapeutów z Zakładu Psychologii Klinicznej GUM, pracująca w centrum. - Przychodzą po pomoc. Sš tacy, którzy mają bardzo poważne problemy wymagające konsultacji psychiatrycznej natychmiast. Wielu ma objawy depresyjne o różnym nasileniu. Borykają się z kłopotami w domu: od błahych po olbrzymie. Pytają, czy ich zachowania mieszczą się w normie, czy wykraczają poza nią.

Marek, student PG: - Na terapii wyszło, że rodzice za bardzo ułatwiali mi życie i dlatego teraz wszystko wymyka mi się z rąk. Mamy i taty nie zmienię, siebie próbuję.

Polecamy - Maturzysto, martw się sam





Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Kiedyś Licea przygotowywały absolwentów do guru133 20.10.09, 12:47

    studiów i to nie tylko pod względem merytorycznym ale i psychicznym.Niestety, po ciągłych reformach oświaty świadectwa maturalne otrzymująinfantylni, słabi psychicznie absolwenci i proszę »

  • Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres valana 20.10.09, 15:07

    Czasy są inne, to i młodzież inna. Normalna sprawa. Zresztą- skoro na studiadostaje się dużo więcej ludzi, niż kiedyś, to i oczywistym jest, że iproblemów pojawia się więcej.Jestem prostym »