Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres
2009-10-20
aktualizacja: 2009-10-26 16:32
Fot. Dominik Werner / Agencja Ga
Niezahartowani, infantylni, bezradni - tak studentów oceniają rektorzy gdańskich uczelni. I zatrudniają psychoterapeutów, by pomogli zagubionym młodym ludziom wyjść na prostą
ZOBACZ TAKŻE
- Gorąca zima na uczelniach. Bo trwa rekrutacja. (29-01-10, 07:00)
- UG się zbroi: na początek mikroskop skaningowy (13-01-10, 21:34)
- Protest studentów przed uniwersytetem [zobacz zdjęcia] (17-11-09, 12:10)
- Lektorzy z Gdańska będą uczyć jęz. polskiego Chińczyków (08-11-09, 20:53)
- Na uczelniach źle się dzieje (23-10-09, 10:00)
- Gdańsk: studenci i wykładowcy o plagiacie i ściąganiu (22-10-09, 07:00)
- Sonda o ściąganiu i plagiatach (22-10-09, 07:00)
- Plagiat to grzech lżejszy. A niby to czemu? (21-10-09, 07:00)
- Zostań prywatnym detektywem (18-10-09, 20:49)
RAPORTY
SERWISY
SONDAŻ
Od poniedziałku na łamach "Gazety" piszemy o polskich uczelniach, poziomie nauczania, uniwersyteckich kadrach i studentach. O kondycji tych ostatnich najlepiej świadczy ogromne zapotrzebowanie na przysłowiową "kozetkę" psychoterapeuty. Jak w Centrum Pomocy Psychologicznej przy ul. Tuwima 15 w Gdańsku.
Do równowagi psychicznej dochodzą tam studenci dwóch trójmiejskich uczelni: Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Politechniki Gdańskiej. Centrum to pomysł studentów GUM, który zaakceptowali rektorzy obu uczelni. Nie trzeba było ich zachęcać, bo diagnozę postawili sami już wcześniej. - Studenci są niedojrzali - uważa profesor Janusz Rachoń, były rektor PG, który pomysł wdrożył w życie. - Jakby nie zdążyli się nauczyć radzenia sobie z problemami. Na studiach, gdzie te trudności zaczynają być naprawdę poważne, brak takiej umiejętności może doprowadzić do klęski. A ogromny stres prowadzi często do załamania.
Zdaniem profesora Henryka Krawczyka, obecnego rektora Politechniki Gdańskiej, dzisiejsi studenci są też mało odporni psychicznie, niezahartowani, niezorganizowani. - Nie umieją ułożyć sobie planu pobytu na studiach: dziś odpoczynek, za tydzień nauka, za dwa impreza. Sš niesystematyczni, a to rodzi trudności z opanowaniem wiedzy. Nie zdążą się nauczyć, zaraz przychodzi stres, załamanie.
Czy jednak psychologiczne kłopoty studentów to wyłącznie ich wina? - Pukam do wykładowcy i słyszę: "spieprzaj, w swoją głowę się popukaj" - mówi Adam, student PG. Potem zaliczam u niego. Przez osiem dni pod rząd o ósmej rano dowiaduję się, że o dziesiątej mam zaliczenia. Nie zaliczam. Po ośmiu dniach jestem wykończony. Zawalam inne, poważniejsze rzeczy. W końcu muszę powtarzać rok.
Centrum mieści się w budynku poza kampusem uniwersytetu i politechniki, dzięki czemu studenci nie muszą obawiać się, że koledzy przypną im łatkę "schizola", "wariata", "nienormalnego".
- Nikt nie prosi o zwolnienie czy zaświadczenie, żeby przedłużyć sesję lub załatwić urlop - mówi Anna Burkiewicz, jedna z psychoterapeutów z Zakładu Psychologii Klinicznej GUM, pracująca w centrum. - Przychodzą po pomoc. Sš tacy, którzy mają bardzo poważne problemy wymagające konsultacji psychiatrycznej natychmiast. Wielu ma objawy depresyjne o różnym nasileniu. Borykają się z kłopotami w domu: od błahych po olbrzymie. Pytają, czy ich zachowania mieszczą się w normie, czy wykraczają poza nią.
Marek, student PG: - Na terapii wyszło, że rodzice za bardzo ułatwiali mi życie i dlatego teraz wszystko wymyka mi się z rąk. Mamy i taty nie zmienię, siebie próbuję.
Do równowagi psychicznej dochodzą tam studenci dwóch trójmiejskich uczelni: Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Politechniki Gdańskiej. Centrum to pomysł studentów GUM, który zaakceptowali rektorzy obu uczelni. Nie trzeba było ich zachęcać, bo diagnozę postawili sami już wcześniej. - Studenci są niedojrzali - uważa profesor Janusz Rachoń, były rektor PG, który pomysł wdrożył w życie. - Jakby nie zdążyli się nauczyć radzenia sobie z problemami. Na studiach, gdzie te trudności zaczynają być naprawdę poważne, brak takiej umiejętności może doprowadzić do klęski. A ogromny stres prowadzi często do załamania.
Zdaniem profesora Henryka Krawczyka, obecnego rektora Politechniki Gdańskiej, dzisiejsi studenci są też mało odporni psychicznie, niezahartowani, niezorganizowani. - Nie umieją ułożyć sobie planu pobytu na studiach: dziś odpoczynek, za tydzień nauka, za dwa impreza. Sš niesystematyczni, a to rodzi trudności z opanowaniem wiedzy. Nie zdążą się nauczyć, zaraz przychodzi stres, załamanie.
Czy jednak psychologiczne kłopoty studentów to wyłącznie ich wina? - Pukam do wykładowcy i słyszę: "spieprzaj, w swoją głowę się popukaj" - mówi Adam, student PG. Potem zaliczam u niego. Przez osiem dni pod rząd o ósmej rano dowiaduję się, że o dziesiątej mam zaliczenia. Nie zaliczam. Po ośmiu dniach jestem wykończony. Zawalam inne, poważniejsze rzeczy. W końcu muszę powtarzać rok.
Centrum mieści się w budynku poza kampusem uniwersytetu i politechniki, dzięki czemu studenci nie muszą obawiać się, że koledzy przypną im łatkę "schizola", "wariata", "nienormalnego".
- Nikt nie prosi o zwolnienie czy zaświadczenie, żeby przedłużyć sesję lub załatwić urlop - mówi Anna Burkiewicz, jedna z psychoterapeutów z Zakładu Psychologii Klinicznej GUM, pracująca w centrum. - Przychodzą po pomoc. Sš tacy, którzy mają bardzo poważne problemy wymagające konsultacji psychiatrycznej natychmiast. Wielu ma objawy depresyjne o różnym nasileniu. Borykają się z kłopotami w domu: od błahych po olbrzymie. Pytają, czy ich zachowania mieszczą się w normie, czy wykraczają poza nią.
Marek, student PG: - Na terapii wyszło, że rodzice za bardzo ułatwiali mi życie i dlatego teraz wszystko wymyka mi się z rąk. Mamy i taty nie zmienię, siebie próbuję.
Polecamy - Maturzysto, martw się sam
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Kiedyś Licea przygotowywały absolwentów do
guru133
20.10.09, 12:47
studiów i to nie tylko pod względem merytorycznym ale i psychicznym.Niestety, po ciągłych reformach oświaty świadectwa maturalne otrzymująinfantylni, słabi psychicznie absolwenci i proszę »
-
Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres
valana
20.10.09, 15:07
Czasy są inne, to i młodzież inna. Normalna sprawa. Zresztą- skoro na studiadostaje się dużo więcej ludzi, niż kiedyś, to i oczywistym jest, że iproblemów pojawia się więcej.Jestem prostym »
Najczęściej czytane24 htydzień




