Karnowski - jeden z 330 podejrzanych

Krzysztof Katka
2009-10-18 aktualizacja: 2009-10-19 11:49
A A A Drukuj
Prokurator Zbigniew Niemczyk Fot. Beata Kitowska / AG
Sprawa jest specyficzna o tyle, że podejrzany ma dostęp do mediów, a my przecież nie będziemy występować w programach telewizyjnych lub radiowych, by z nim polemizować - mówi prokurator Zbigniew Niemczyk
Krzysztof Katka: Prezydent Sopotu Jacek Karnowski odlicza, że śledztwo przeciwko niemu trwa od 14 miesięcy, a ponad 400 dni temu Donald Tusk powiedział: „Sam dopilnuję w zakresie właściwym dla premiera polskiego rządu, aby ta sprawa znalazła szybkie i skuteczne wyjaśnienie”. Dlaczego więc trwa tak długo?

Zbigniew Niemczyk, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku: - Pamiętajmy, że początkowo śledztwo dotyczyło tylko okoliczności związanych z rozmową pomiędzy prezydentem Sopotu a Sławomirem Julke. Po pewnym czasie doszły kolejne poważne kwestie, które musimy badać: ustawianie przetargów na zakup pojazdów dla Urzędu Miasta, korupcyjne relacje pomiędzy prezydentem Sopotu a dealerem samochodowym Włodzimierzem G., budowa domu prezydenta i realizacja w tym zakresie darmowych usług przez przedsiębiorców korzystających ze zleceń gminy. Obecnie zamykamy już poszczególne wątki, a niemożność zakończenia śledztwa przed 31 grudnia 2009 r. w dużej mierze wynika z potrzeby zamówienia drugiej ekspertyzy fonoskopijnej nagrania dokonanego przez Sławomira Julke.

Karnowski twierdzi, że to będzie już szósta ekspertyza. Po co aż tyle badań?

- Jeżeli chodzi o fonoskopię, jest to druga opinia. Pierwszą przygotował biegły z zakresu fonoskopii z Politechniki Wrocławskiej, a teraz poprosiliśmy o opinię Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Sehna z Krakowa. Stało się tak, ponieważ obrona kwestionuje autentyczność nagrania i podważa pierwszą opinię. Wątpliwości postanowiliśmy rozstrzygnąć, posiłkując się najwyższym autorytetem w kraju w tej dziedzinie, jakim jest niewątpliwie instytut. Obrona rozpoczęła pewne działania procesowe w celu zakwestionowania opinii biegłego i powinna liczyć się z tym, że w takim wypadku wystąpimy o dodatkową ekspertyzę. Zresztą w piśmie z lipca 2009 r. obrońcy dali wyraz przeświadczeniu, że mogą być powołani kolejni biegli, wskazując, iż w takim wypadku wnoszą o powołanie instytutu naukowego lub wyższej uczelni spoza województwa pomorskiego. Tak uczyniliśmy.

Dlaczego prokuratura po prostu nie przedstawi materiału dowodowego i nie pozwoli, by sąd go ocenił?

- Zamknięcie śledztwa nie jest swobodną decyzją prokuratora. Proces karny jest obecnie w pierwszej fazie i to na prokuraturze ciąży obowiązek przygotowania kompletu dowodów. Kodeks postępowania karnego wymaga od nas "wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności sprawy". Musimy zdobyć także komplet specjalistycznych opinii, szczególnie, gdy wcześniejsze są kwestionowane. Mnogość opinii nie jest niczym nadzwyczajnym w praktyce organów ścigania: skoro w grę wchodzą nośniki informatyczne, powołujemy biegłych informatyków, gdy badamy autentyczność zapisów dźwiękowych, powołujemy biegłych z zakresu fonoskopii. Trzeba wykonać zarówno jedne, jak i drugie badania w toku śledztwa, a nie poprzestawać na prywatnych opiniach dostarczonych przez podejrzanych.

W styczniu chcieliście Karnowskiego aresztować, a teraz sprawa słabo wygląda - trzeba ją przedłużać i zamawiać dodatkowe ekspertyzy, bo podważany jest kluczowy dowód.

- To śledztwo, w którym sformułowaliśmy osiem zarzutów, w mojej ocenie, nie wygląda - jak pan to określił - słabo. Poza wątkiem związanym ze Sławomirem Julkem, są też inne poważne wątki, które wymieniłem na początku. Tak to już bywa, że w sprawach korupcyjnych jedna, początkowa informacja, uruchamia inne, a każdą z nich należy wnikliwie weryfikować.

Tymczasem Jacek Karnowski uważa, że prokuratura się nad nim znęca i chce wpłynąć na wynik najbliższych wyborów samorządowych, bo on nie wycofuje się z polityki.

- Prokuratura jest apolityczna i tego rodzaju insynuacje są dla nas obraźliwe. Prowadzimy śledztwa na podstawie kodeksu postępowania karnego, a tam jest mowa o "podejrzanym" i o "przestępstwie", nie ma zaś mowy o politykach, wyborach i partiach. To jedno z 50 śledztw, które prowadzimy w naszym Wydziale do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, zaś Jacek Karnowski jest jednym z naszych 330 podejrzanych, a wszystkich traktujemy jednakowo. Czy znęcamy się nad grupą ponad 300 osób? Mam świadomość, że sytuacja podejrzanego nie jest komfortowa, ale utożsamianie realizacji przez prokuraturę nałożonych na nią obowiązków z procesem znęcania się, jest pewnym nadużyciem. Z całą pewnością sprawa jest specyficzna o tyle, że podejrzany ma wręcz nieograniczony dostęp do mediów, a prokuratorzy przecież nie będą występować w programach telewizyjnych czy też radiowych, aby z nim polemizować.

Jacek Karnowski zarzuca prokuraturze stronniczość. Czy zdarzyło się państwu umorzyć jakiś wątek dotyczący prezydenta Sopotu?

- W sierpniu umorzyliśmy sprawę dotyczącą podejrzenia korupcji w Urzędzie Miasta Sopotu przy przetargu na lokal przy ul. Mamuszki. Tam gdzie nie ma dowodów - sprawy umarzamy, ale tam gdzie są dowody popełniania przestępstw - formułujemy zarzuty. Działamy zgodnie z kodeksem postępowania karnego, a na poszczególnych etapach sprawa jest kontrolowana przez sąd. I to właśnie sąd, gdy wpłynęło zażalenie dotyczące przeszukania domu państwa Karnowskich, uznał, że funkcjonariusze CBA nikogo nie nękali, tylko wykonywali swoje obowiązki i to - co mocno podkreślił sąd - z poszanowaniem godności, prywatności oraz spokoju domowników.

Czy po upływie ośmiu miesięcy uważa pan, że żądanie aresztu było uzasadnione?

- Nie chciałbym wchodzić w niepotrzebne dywagacje, tym bardziej, że moje wypowiedzi medialne, wykorzystywane są przez obronę do formułowania wniosków o wyłączenie prokuratorów gdańskich PZ-etów (biura ds. przestępczości zorganizowanej). Wpłynęły dwa wnioski o wyłączenie prokuratorów, jeden o wyłączenie funkcjonariuszy CBA i kilka skarg. Wszystkie zostały oddalone, a nasi przełożeni, w tym zastępca prokuratora generalnego, nie dopatrzyli się żadnych tego rodzaju nieprawidłowości. Ale w czasie kiedy taki wniosek jest rozpoznawany, prokurator musi powstrzymać się od wykonywania czynności procesowych. Z tego powodu przerwy trwały w tej sprawie kilka tygodni.

Czy zachowanie Jacka Karnowskiego, uzasadniało obawy o matactwo?

- Sąd w Gdańsku nie podzielił naszych argumentów w odniesieniu do prezydenta Sopotu, ale później udało nam się przekonać sąd - przy okazji stosowania poręczenia majątkowego wobec Włodzimierza G. - że istnieje obawa matactwa w sprawie wręczania prezydentowi Sopotu korzyści majątkowych przez tego podejrzanego. Wreszcie, w toku śledztwa ujawniliśmy dwa wypadki przedłożenia do akt postępowania istotnych dokumentów, które, w naszej ocenie, zostały sfałszowane. Śledztwo nie zakończyło się do tej pory także dlatego, że przybywa wątpliwych dokumentów do weryfikacji.

Kto je przedłożył?

- O szczegółach nie chciałbym mówić.

Dokument pierwszy to zapewne faktura za remont samochodu Karnowskiego w 2007 r., zdaniem prokuratury fikcyjna. A drugi?

- Potwierdzam, że chodzi o fakturę, a drugi dokument pojawia się w innym wątku. Uprzedzając pańskie kolejne pytanie, odpowiem, że nie jest to notatka Miejskiego Konserwatora Zabytków, która w ocenie prokuratury została antydatowana.

Czy za drugi dokument zostaną komuś przedstawione zarzuty?

- To pytanie pozostawię bez komentarza.

Czy zarzut korupcyjny dotyczący żądania dwóch mieszkań opiera się wyłącznie na kwestionowanym przez obronę nagraniu? Czy wiarygodność Julkego została gruntownie zbadana?

- Poza nagraniem mamy inne środki dowodowe związane z zeznaniami świadków, dokumentami czy też wizjami lokalnymi. W sprawach korupcyjnych wielokrotnie w ogóle nie ma dowodu w postaci nagrania i wówczas należy sięgać jedynie po dowody osobowe. Do zeznań Sławomira Julke podchodzimy ostrożnie; weryfikujemy je w oparciu o inne dowody, zarówno zeznania świadków jak i opinie biegłych, chociażby w zakresie nagrania rozmowy.

Wiadomo, co stało się z dyktafonem Sławomira Julke? W jakich okolicznościach został przez niego zniszczony?

- Prokuratura nie zabezpieczyła dyktafonu. Nie chciałbym tego uszczegóławiać, natomiast przeprowadzenie szeregu wspominanych już ekspertyz informatycznych związane jest m.in. z tym problemem.

Kiedy będzie gotowy akt oskarżenia w sprawie Karnowskiego?

- To trudne pytanie. Robimy wszystko, żeby jak najsprawniej przeprowadzić śledztwo. Napotykamy jednak obiektywne przeszkody. W Instytucie Sehna zwyczajowo czeka się rok na wydanie ekspertyzy, nam udało się wynegocjować okres około trzymiesięczny.

Jeśli ta opinia zostanie dostarczona do prokuratury do końca roku, to ile czasu zajmie sporządzenie aktu oskarżenia?

- Najpierw ocenimy opinię. Pamiętajmy jednak o tym, że w sprawie są inne wątki, które dają podstawę do sformułowania aktu oskarżenia. Będziemy czynić wszystko, aby okres jego sporządzania był jak najkrótszy, liczony w tygodniach.

Rozmawiał Krzysztof Katka

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Karnowski - jeden z 330 podejrzanych equipage 19.10.09, 10:57

    Oto prezentacja tumana aktualnej struktury "płatnych lawirantów" na zlecenie Mafii Dyplomowanych Analfabetów. Dziwne tylko, że określenie "mafii sopockiej" wystepowało przed kilku laty w »