Krajobraz po burzy: huragan dał nam w kość

Maciej Sandecki
2009-10-15 aktualizacja: 2009-10-15 18:08
A A A Drukuj
Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Uspokoiło się. W czwartek w całym regionie usuwano skutki środowej nawałnicy. Straty idą w dziesiątki milionów złotych. Pogoda na dobre ma się poprawić jednak dopiero od wtorku
GALERIA ZDJĘĆ
Prędkość wiatru znacznie się w czwartek zmniejszyła i nie mieliśmy już do czynienia z tzw. cofką, czyli wlewania wód z Bałtyku do rzek i kanałów. Przed południem jednak jeszcze 40 tysięcy mieszkańców Pomorza nie miało prądu. Szalejący wiatr pozrywał linie wysokiego napięcia i przewrócił setki słupów w całym regionie, najwięcej w rejonie Starogardu Gdańskiego. Energetycy pracowali na okrągło. - Nikt dzisiaj nie kończy pracy - mówiła nam w czwartek Alina Geniusz-Siuchnińska, rzecznik Energa-Operator S.A. - Roboty jest mnóstwo. Najszybciej udało się przywrócić prąd w dużych miastach, najtrudniej jest w oddalonych wioskach.

O godz. 14 bez zasilania pozostawało jeszcze 21 tys. odbiorców, wieczorem - jeszcze w ok. 16 tys. domach nie było prądu.

Największe szkody wichura wyrządziła w okolicach Elbląga i Nowego Dworu Gdańskiego. Przez całą noc ze środy na czwartek w tych powiatach kilkuset strażaków, żołnierzy, policjantów, razem z mieszkańcami, uszczelniało workami z piachem wały przeciwpowodziowe. W czwartek wypompowywali wodę z zalanych z piwnic, usuwali połamane drzewa. W południe do domów wróciła piątka mieszkańców podtopionego domu w Nowym Dworze i czwórka ewakuowanych dzieci ze wsi Rybina oraz kilkadziesiąt rodzin z Wyspy Nowakowskiej. Część z nich noc spędziła u rodzin, a część w szkole w Gronowie Górnym. W samym Elblągu woda zalała kilka ulic, w tym leżący przy Starówce popularny Bulwar Zygmunta Augusta. Biegnąca wzdłuż rzeki Elbląg ulica Radomska została pozbawiona asfaltu. Władze miasta zamknęły w czwartek ruch na kilku ulicach nad rzeką.

Najgorzej jednak było w powiecie nowodworskim. Z powodu cofki wylały wody Zalewu Wiślanego. Biegnąca wzdłuż Mierzei Wiślanej droga została zalana na odcinku 5 kilometrów od Sztutowa do Stegny, zniszczony został most w Sztutowie. W całym powiecie zlanych zostało 500 hektarów pól.

W Trójmieście najbardziej ucierpiały dwa mola - w Sopocie i gdańskie w Brzeźnie. Początkowo wydawało się, że w przypadku sopockiego mola zniszczona została tylko boczna ostroga, która i tak była zamknięta z powodu remontu. W czwartek okazało się, że zniszczenia są dużo większe. - Koszty strat mogą sięgnąć około pół miliona złotych - powiedział nam Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu.

Molo w Brzeźnie w tym roku przechodziło gruntowny remont, w środę wiatr miotał jego deskami jak zapałkami. Według naszych informacji koszty jego naprawy też mogą wynieść kilkaset tysięcy złotych.

Trudno dokładnie ustalić, ile w sumie wichura połamała drzew i zniszczyła samochodów. Jak się dowiedzieliśmy, tylko w Gdańsku koszty posprzątania miasta (usunięcia wyrwanych drzew, połamanych konarów, liści, osuszenia piwnic itp.) wyniosą około miliona złotych.

W całym województwie pomorskim najbardziej ucierpiał powiat nowodworski, szacuje się, że 75 procent szkód dotyczy tylko tego powiatu.

Synoptycy prognozują, że wietrzna i deszczowa pogoda utrzymywać się będzie jeszcze przez kilka dni. Poprawa ma nastąpić około wtorku.

1153 - tyle interwencji w całym województwie podjęli w nocy ze środy na czwartek strażacy. Normalnie jest ich ok. 20.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy