Gdańsk i Żuławy obronią się przed powodzią. Za 6 lat
2009-10-15
aktualizacja: 2009-10-15 08:22
Fot. Renata Dąbrowska / AG
Gdańsk i Żuławy będą lepiej zabezpieczone przed powodzią. Oby do tego czasu nie przyszła wielka woda
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańsk i Żuławy będą zabezpieczone przed powodzią (11-12-09, 11:11)
- Gdańsk: krajobraz po nawałnicy (15-10-09, 14:18)
- Gdynia: dzień po wichurze (15-10-09, 13:11)
- Nowakowo: powodzianie wracają do domów (15-10-09, 12:12)
- Elbląg: poziom wód opada, liczenie strat (15-10-09, 09:48)
- Sztorm na Pomorzu: 12 w skali Beafourta (14-10-09, 22:18)
Leżące poniżej poziomu Bałtyku Żuławy są najbardziej narażonym na powódź obszarem w kraju. Od lat, z braku pieniędzy, nie są w pełni zabezpieczone. Ale wkrótce ma się to zmienić. W ciągu sześciu lat na zabezpieczenie Żuław przeznaczone zostanie 650 milionów złotych, z czego 85 proc. pochodzić będzie z Unii Europejskiej.
Najtrudniejsza sytuacja panowała wczoraj w Nowakowie koło Elbląga, gdzie z powodu zagrożenia powodziowego zarządzono ewakuację całej wsi. Przerażeni mieszkańcy nie kryli wzburzenia. - Przez lata nic nie robiono, żadnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, w jakim kraju my żyjemy! - mówili dziennikarzom.
Nowakowo zostało zalane przez cofkę. Silny północno-wschodni wiatr spowodował napływ wód z Bałtyku do Zalewu Wiślanego, a z Zalewu Wiślanego do rzeki Elbląg, nad którą leży Nowakowo. - Cofkę można zlikwidować tylko w jeden sposób, odciąć zupełnie przepływ wody z zalewu - mówi Halina Czarnecka, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Były pomysły, żeby postawić przed Nowakowem wrota sztormowe, ale to niezwykle kosztowna inwestycja. Pewnie kiedyś trzeba będzie je wykonać.
Na razie 65 mln zł z programu pójdzie na zabezpieczenie Elbląga i okolic. W Nowakowie wrót nie będzie, ale przebudowane zostaną brzegi i wały rzeki Elbląg, a dalej wały czołowe jeziora Drużno.
Do podtopień i wylewania wód dochodziło wczoraj na całych Żuławach, które są jedną wielką siecią kanałów. - Problemem są stare pompy, wybudowane jeszcze przed wojną, przestarzałe i bardzo energochłonne, przy takiej pogodzie nie dają rady - mówi Czarnecka. - Nowym zagrożeniem są także bobry, które dziurawią wały przeciwpowodziowe jak szwajcarski ser.
Z programu zabezpieczenia Żuław 120 mln zł ma pójść na modernizację starych oraz budowa nowych stacji pomp.
- Zmienimy je w nowoczesne, oszczędne i zautomatyzowane, sterowane komputerowo - zapewnia Czarnecka.
A co z bobrami? Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku wydała właśnie zgodę na odstrzał tych zwierząt na Żuławach, część ma być przeniesiona w inne rejony kraju.
Cofka zagroziła też wczoraj Gdańskowi. Motława nie wylała, ale na Dolnym Mieście woda wybijała z kanalizacji deszczowej. Dlaczego? Bo kanalizacja połączona jest z rzeką.
W programie zabezpieczenia Żuław, najwięcej pieniędzy, bo ponad 180 mln zł, pójdzie na ochronę Gdańska przed powodzią. Przebudowane mają być właśnie kanały Raduni i Motławy oraz kanalizacja burzowa. Cały program ma zakończyć w 2015 roku. Na tym jednak nie koniec. - Robimy już drugi etap programu na lata 2015-2030, w sumie na całość wydamy ponad dwa miliardy złotych. Dzięki temu Żuławy i Gdańsk będą zabezpieczone przed powodzią jak nigdy dotąd w historii - twierdzi Czarnecka.
Ale na tym nie koniec. - Przy takich pogodowych anomaliach, największym problemem jest szybka wymiana informacji między służbami - mówi Ryszard Sulęta, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. - Wczoraj w Trójmieście jednocześnie wiatr wyrywał drzewa, wybijał studzienki, niszczył morskie mola. A tu służby mają zajęte telefony. Dramat! Tak być nie może.
W tym też pomóc ma nam Unia. W przyszłym roku da nam 10 milionów euro na zbudowanie nowoczesnego systemu koordynacji ratowniczej. - Przykładowo służby jadąc na ratunek, będą miały podgląd wizyjny tego, co się dzieje na miejscu zdarzenia, będą wiedziały jaki sprzęt zabrać i ile ludzi - mówi Sulęta. - Informacja o zwalonym drzewie trafiać będzie momentalnie do wszystkich służb, urzędów, mediów. Ten system w końcu przeniesie nas z XX w XXI wiek.
Najtrudniejsza sytuacja panowała wczoraj w Nowakowie koło Elbląga, gdzie z powodu zagrożenia powodziowego zarządzono ewakuację całej wsi. Przerażeni mieszkańcy nie kryli wzburzenia. - Przez lata nic nie robiono, żadnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, w jakim kraju my żyjemy! - mówili dziennikarzom.
Nowakowo zostało zalane przez cofkę. Silny północno-wschodni wiatr spowodował napływ wód z Bałtyku do Zalewu Wiślanego, a z Zalewu Wiślanego do rzeki Elbląg, nad którą leży Nowakowo. - Cofkę można zlikwidować tylko w jeden sposób, odciąć zupełnie przepływ wody z zalewu - mówi Halina Czarnecka, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Były pomysły, żeby postawić przed Nowakowem wrota sztormowe, ale to niezwykle kosztowna inwestycja. Pewnie kiedyś trzeba będzie je wykonać.
Na razie 65 mln zł z programu pójdzie na zabezpieczenie Elbląga i okolic. W Nowakowie wrót nie będzie, ale przebudowane zostaną brzegi i wały rzeki Elbląg, a dalej wały czołowe jeziora Drużno.
Do podtopień i wylewania wód dochodziło wczoraj na całych Żuławach, które są jedną wielką siecią kanałów. - Problemem są stare pompy, wybudowane jeszcze przed wojną, przestarzałe i bardzo energochłonne, przy takiej pogodzie nie dają rady - mówi Czarnecka. - Nowym zagrożeniem są także bobry, które dziurawią wały przeciwpowodziowe jak szwajcarski ser.
Z programu zabezpieczenia Żuław 120 mln zł ma pójść na modernizację starych oraz budowa nowych stacji pomp.
- Zmienimy je w nowoczesne, oszczędne i zautomatyzowane, sterowane komputerowo - zapewnia Czarnecka.
A co z bobrami? Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku wydała właśnie zgodę na odstrzał tych zwierząt na Żuławach, część ma być przeniesiona w inne rejony kraju.
Cofka zagroziła też wczoraj Gdańskowi. Motława nie wylała, ale na Dolnym Mieście woda wybijała z kanalizacji deszczowej. Dlaczego? Bo kanalizacja połączona jest z rzeką.
W programie zabezpieczenia Żuław, najwięcej pieniędzy, bo ponad 180 mln zł, pójdzie na ochronę Gdańska przed powodzią. Przebudowane mają być właśnie kanały Raduni i Motławy oraz kanalizacja burzowa. Cały program ma zakończyć w 2015 roku. Na tym jednak nie koniec. - Robimy już drugi etap programu na lata 2015-2030, w sumie na całość wydamy ponad dwa miliardy złotych. Dzięki temu Żuławy i Gdańsk będą zabezpieczone przed powodzią jak nigdy dotąd w historii - twierdzi Czarnecka.
Ale na tym nie koniec. - Przy takich pogodowych anomaliach, największym problemem jest szybka wymiana informacji między służbami - mówi Ryszard Sulęta, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. - Wczoraj w Trójmieście jednocześnie wiatr wyrywał drzewa, wybijał studzienki, niszczył morskie mola. A tu służby mają zajęte telefony. Dramat! Tak być nie może.
W tym też pomóc ma nam Unia. W przyszłym roku da nam 10 milionów euro na zbudowanie nowoczesnego systemu koordynacji ratowniczej. - Przykładowo służby jadąc na ratunek, będą miały podgląd wizyjny tego, co się dzieje na miejscu zdarzenia, będą wiedziały jaki sprzęt zabrać i ile ludzi - mówi Sulęta. - Informacja o zwalonym drzewie trafiać będzie momentalnie do wszystkich służb, urzędów, mediów. Ten system w końcu przeniesie nas z XX w XXI wiek.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




