Młode Miasto: będą nowe zabytki
2009-10-09
aktualizacja: 2009-10-09 22:09
Stocznię Cesarska, najstarsza na gdańskich terenach stoczniowych, będzie wpisana do rejestru zabytków. - To nie znaczy, że deweloperzy nie będą mogli tam inwestować - zapewnia konserwator
ZOBACZ TAKŻE
- Burzą domy, by powstała Nowa Wałowa i Młode Miasto (01-06-11, 22:00)
- Młode Miasto. Miało być światowo. Będzie pospolicie? (12-04-11, 12:25)
- Nie chcemy być prowincją! Chcemy do Młodego Miasta (23-02-11, 06:00)
- Biurowiec w sąsiedztwie stoczniowych żurawi [projekty] (08-10-10, 10:18)
- Komentarz: To zagrożenie dla zabytków (09-10-09, 22:12)
- Komentarz: To dobra decyzja konserwatora (09-10-09, 22:10)
Jest w środku miasta, ale mało kto tam trafia, mało kto wie, co kryje. Dawna Stocznia Cesarska znajduje się pomiędzy ul. Wałową a Martwą Wisłą. - To najcenniejsza część Stoczni Gdańskiej. Nie mam wątpliwości, że obszar ten należy chronić. Dlatego zaczynamy postępowanie w sprawie wpisu Stoczni Cesarskiej do rejestru zabytków. Zebraliśmy całą niezbędną do wykazania wartości tego obszaru dokumentację historyczną i architektoniczną, w tym oryginalne projekty budowlane XIX-wiecznych hal - mówi Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków.
Na razie do rejestru zabytków wpisanych jest tylko kilka obiektów na terenie zajmowanych kiedyś przez stocznię, m.in. sala BHP. Ale na liście nie ujęto żadnych obiektów ze Stoczni Cesarskiej, ochronę zapewnia im tylko plan zagospodarowania przestrzennego z 2004 r. - Ale plan chroni tylko dziewięć obiektów dawnej stoczni, m.in. budynek straży pożarnej, budynek dyrekcji, dwie kotlarnie, kuźnię i warsztat ślusarski. To pojedyncze budynki, nie całość zespołu. A to znaczy, że między XIX-wiecznymi halami mogłyby stanąć wieżowce - twierdzi Kwapiński.
Wpis do rejestru zabytków jest nieodzowny także przy składaniu wniosku o wpis Stoczni Cesarskiej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dyskusja na temat przetoczyła się w czerwcu, kiedy władze gdańska dostały raport Komitetu ds. Światowego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce, który doradza ministrowi kultury. Członkowie komitetu podkreślali w nim, że Stocznia Cesarska to teren w pełni autentyczny, spójny, na który składają się nie tylko oryginalne hale stoczniowe, ale i kostka brukowa czy szyny. - Wartość tego obiektu jako świadka historii Solidarności będzie tylko rosła. Względy historyczne i zachowana oryginalność miejsca stanowi całość unikalną na skalę światową - mówił Sławomir Ratajski z komitetu.
Co wpis do rejestru zabytków oznacza dla właściciela Stoczni Cesarskiej, duńskiego dewelopera, firmy BPTO?
- Wszystkie hale można adaptować na funkcje publiczne: banki, restauracje, kawiarnie, otwarte pasaże. Między nimi mała architektura: ławki, latarnie, tak by ta część stoczni stała się w przyszłości strefą usługową całej nowej dzielnicy, Młodego Miasta. Podobnie zagospodarowany został browar w Poznaniu czy manufaktura w Łodzi. Obok mieszkań i lokali usługowych powinny znaleźć się tu marina i warsztat szkutniczy dla małych statków, żeby przypominały o oryginalnym charakterze miejsca.
- Jeśli wpis Stoczni Cesarskiej do rejestru zabytków rzeczywiście nie utrudni nam zagospodarowania tego terenu, nie zamknie drogi do inwestycji, nie będziemy protestować - komentuje Leszek Sikora, członek zarządu BPTO. - Ale zależy nam na tym, żeby oprócz historii znalazła się tam współczesność.
Procedura wpisu potrwa pięć, sześć miesięcy.
Wcześniej działania konserwatora dotyczące terenów stoczniowych (m.in. wpisania do rejestru zabytków stoczniowych dźwigów) nie spotykały się z entuzjazmem u władz miasta. - Wszyscy zgadzamy się co do faktu, że dźwigi są ważnym elementem krajobrazu Gdańska. Ochrona zabytków to ważna sprawa, ale trzeba mieć też na uwadze interesy właścicieli dźwigów - komentował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
Na razie do rejestru zabytków wpisanych jest tylko kilka obiektów na terenie zajmowanych kiedyś przez stocznię, m.in. sala BHP. Ale na liście nie ujęto żadnych obiektów ze Stoczni Cesarskiej, ochronę zapewnia im tylko plan zagospodarowania przestrzennego z 2004 r. - Ale plan chroni tylko dziewięć obiektów dawnej stoczni, m.in. budynek straży pożarnej, budynek dyrekcji, dwie kotlarnie, kuźnię i warsztat ślusarski. To pojedyncze budynki, nie całość zespołu. A to znaczy, że między XIX-wiecznymi halami mogłyby stanąć wieżowce - twierdzi Kwapiński.
Wpis do rejestru zabytków jest nieodzowny także przy składaniu wniosku o wpis Stoczni Cesarskiej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dyskusja na temat przetoczyła się w czerwcu, kiedy władze gdańska dostały raport Komitetu ds. Światowego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce, który doradza ministrowi kultury. Członkowie komitetu podkreślali w nim, że Stocznia Cesarska to teren w pełni autentyczny, spójny, na który składają się nie tylko oryginalne hale stoczniowe, ale i kostka brukowa czy szyny. - Wartość tego obiektu jako świadka historii Solidarności będzie tylko rosła. Względy historyczne i zachowana oryginalność miejsca stanowi całość unikalną na skalę światową - mówił Sławomir Ratajski z komitetu.
Co wpis do rejestru zabytków oznacza dla właściciela Stoczni Cesarskiej, duńskiego dewelopera, firmy BPTO?
- Wszystkie hale można adaptować na funkcje publiczne: banki, restauracje, kawiarnie, otwarte pasaże. Między nimi mała architektura: ławki, latarnie, tak by ta część stoczni stała się w przyszłości strefą usługową całej nowej dzielnicy, Młodego Miasta. Podobnie zagospodarowany został browar w Poznaniu czy manufaktura w Łodzi. Obok mieszkań i lokali usługowych powinny znaleźć się tu marina i warsztat szkutniczy dla małych statków, żeby przypominały o oryginalnym charakterze miejsca.
- Jeśli wpis Stoczni Cesarskiej do rejestru zabytków rzeczywiście nie utrudni nam zagospodarowania tego terenu, nie zamknie drogi do inwestycji, nie będziemy protestować - komentuje Leszek Sikora, członek zarządu BPTO. - Ale zależy nam na tym, żeby oprócz historii znalazła się tam współczesność.
Procedura wpisu potrwa pięć, sześć miesięcy.
Wcześniej działania konserwatora dotyczące terenów stoczniowych (m.in. wpisania do rejestru zabytków stoczniowych dźwigów) nie spotykały się z entuzjazmem u władz miasta. - Wszyscy zgadzamy się co do faktu, że dźwigi są ważnym elementem krajobrazu Gdańska. Ochrona zabytków to ważna sprawa, ale trzeba mieć też na uwadze interesy właścicieli dźwigów - komentował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień








