Debata o krzesełkach: Jak ze ślepym o kolorach
2009-09-23
aktualizacja: 2009-09-24 10:47
Fot. Rafał Malko / AG
Chciałbym, aby krzesełka na Baltic Arenie były zajęte - pisze Marek Górlikowski z "Gazety Wyborczej".
ZOBACZ TAKŻE
- Jest decyzja w sprawie krzesełek Baltic Areny! (08-10-09, 12:24)
- Gra w kolory Baltic Areny (30-09-09, 22:15)
- Trzy kolory - zielony (25-09-09, 11:54)
- Krzesełka: do wyboru, do koloru (11-09-09, 20:09)
- Krzesełka na stadionie. Zielony bursztyn? (10-09-09, 19:50)
- Adamowicz na blogu pisze o krzesełkach (08-09-09, 14:07)
- Mikołaj Chrzan: To stadion, nie pomnik (07-09-09, 18:12)
- Adamowicz: zapraszałem Arkę do Gdańska (07-09-09, 18:01)
- Gdynianin proponuje kolor krzesełek na Baltic Arenie (06-09-09, 20:30)
- Ogniste krzesełka roznieciły debatę (06-09-09, 20:25)
- Michał Tusk: To stadion dla Lechii (03-09-09, 20:12)
- Adamowicz: popieram debatę o krzesełkach (03-09-09, 20:08)
- Premier Tusk apeluje o zielone krzesełka (02-09-09, 21:00)
Ostatnio w "Gazecie" rozpoczęliśmy wielce interesującą debatę o kolorze krzesełek na nowym stadionie w Gdańsku. Drogi do stadionu jeszcze nie gotowe, sama arena też nie, a sen z powiek spędza kibicom kolor krzesełek. Przyznam się, że rozpoczęciem dyskusji o stadionie od strony siedzenia jestem nieco zszokowany, nic z tego nie rozumiem, bo jak mówi prezydent Gdańska Paweł Adamowicz ("Gazeta" 13.09.), należę do tych obywateli, którzy chcieliby by stadion był piękny, a barwy klubowe, w tym wypadku biało-zielone Lechii Gdańsk, mają mniejsze znaczenie.
Do tego doszły kwestie... nazwijmy to językowe, które wywołują u mnie silne ataki śmiechu, co początkowo przeszkadzało mi w należytym potraktowaniu tematu. Po pierwsze poważna debata zawiera w sobie nikczemne zdrobnienie: wyraz "krzesełka". Występują one, w naszej dyskusji - o czym poniżej - z tak wielkimi słowami jak TOŻSAMOŚĆ, HISTORIA, TRADYCJA. Żeby chociaż "krzesła", ale "krzesełka"? Po drugie widziałem nieraz kibiców Lechii i nijak nie przypominają mi Lwów Północy, tu z kolei mamy do czynienia z komicznym zgrubieniem. Kiedy więc słyszę takie oto zdanie: "Lwy Północy zaniepokojone są kolorem krzesełek", brzmi to jak cytat z ekranizacji afrykańskiej baśni, sponsorowanej przez firmę Ikea. Widzicie Państwo ten niepokój dzikich bestii w dziale meblowym?
No, ale zostawmy kwestie językowe. W ramach konstruowania wideł z igły do sprawy przystąpił też premier Donald Tusk. Nie zdążył jeszcze strzepnąć piachu z sopockiej plaży po spacerze z premierem Rosji Władimirem Putinem, ledwo starł z policzka szminkę po pocałunku kanclerz Niemiec Angeli Merkel, a od razu zasiadł do stołu i napisał list do prezydenta Gdańska: "Z niepokojem przyjąłem informację o planach dotyczących kolorystyki krzesełek na obiekcie" - pisze dwa dni po obchodach na Westerplatte premier państwa polskiego.
Choć to show godny Szymona Majewskiego i list znalazł się podobno nawet w programie "Szkło kontaktowe", ataki śmiechu ustąpiły miejsca poważnej refleksji. To ze mną jest coś nie tak, skoro nie rozumiem jak ważny jest to problem. Jednak chciałem wiedzieć, chciałem się uczyć.
Od razu chcę podkreślić, że w moim podejściu do debaty o krzesełkach w redakcji należę do mniejszości. Odbyłem więc przymusowo kilka sesji z kolegami kibicami, które miały mi rozjaśnić oczywistą oczywistość, że krzesełka na stadionie w Gdańsku muszą być koloru biało-zielonego, albo białego, a nie żadnego innego, a już na pewno nie Arki Gdynia i to, że z podatków gdynian też ten stadion jest budowany nie ma żadnego znaczenia. Sugestia, czy aby Lechia nie zawłaszcza sobie stadionu, który do niej nie należy, nie została przychylnie przyjęta, a już pytanie czy to OK, że kibice Arki Gdynia płacą podatki na stadion Lechii, wywołało prawdziwy ryk redakcyjnych Lwów Północy. Że to nie tak, że kluby sportowe i ich barwy są elementem tożsamości i tradycji każdego miasta, że stadion miejski w Gdańsku, a nie narodowy to dom dla lokalnego klubu piłkarskiego itd., itd. Wszystkie te argumenty można od prawie trzech tygodni przeczytać w naszej "Gazecie". Wstyd się przyznać, ale sesje wyjaśniające nic nie dały. Aż boję się to napisać, bo mogą mnie pożreć owe Lwy, ale jeśli chodzi o tożsamość i tradycję w Gdańsku to równie miejski, a na pewno bardziej dla historii zasłużony jest klub Gedania, który powstał jako polski klub sportowy w Wolnym Mieście Gdańsku w 1922 roku. Sekcja piłki nożnej Gedanii ma podobno barwy biało-czerwono-niebieskie, nie ma za to tylu pieniędzy, wpływów, sukcesów i kibiców co Lechia. Któż jednak ma prawo powiedzieć, że sytuacja się kiedyś nie zmieni i co będzie, jeśli jakimś cudem ten najstarszy gdański klub będzie miał futbolowe sukcesy, gdzie będzie grał? Nie piszę tego, by zacząć nową krzesełkową debatę, ale dlatego, że tożsamościowe argumenty o kolorze stadionu są kompletnie pozbawione sensu. Za to bardzo ważna jest dyskusja co zrobić, by stadion nie stał pusty, jakie sportowi działacze, kluby i kibice z Trójmiasta mają plany i marzenia względem tej areny, by nie świeciła pustkami w kolorze biało-zielonym czy innym? Czy ktoś już teraz w 2009 roku pracuje nad jakimś projektem, planem imprez, które odbędą się za 5-6 lat na tym stadionie? Czy jakieś Lwy Północy albo Myszy Południa o to zabiegają? Nic o tym nie słyszałem. Za to słyszę wielkie słowa o małych krzesełkach. To takie łatwe. To dyskusja ślepego o kolorach, ślepego na to, co naprawdę ważne dla przyszłości stadionu.
Do tego doszły kwestie... nazwijmy to językowe, które wywołują u mnie silne ataki śmiechu, co początkowo przeszkadzało mi w należytym potraktowaniu tematu. Po pierwsze poważna debata zawiera w sobie nikczemne zdrobnienie: wyraz "krzesełka". Występują one, w naszej dyskusji - o czym poniżej - z tak wielkimi słowami jak TOŻSAMOŚĆ, HISTORIA, TRADYCJA. Żeby chociaż "krzesła", ale "krzesełka"? Po drugie widziałem nieraz kibiców Lechii i nijak nie przypominają mi Lwów Północy, tu z kolei mamy do czynienia z komicznym zgrubieniem. Kiedy więc słyszę takie oto zdanie: "Lwy Północy zaniepokojone są kolorem krzesełek", brzmi to jak cytat z ekranizacji afrykańskiej baśni, sponsorowanej przez firmę Ikea. Widzicie Państwo ten niepokój dzikich bestii w dziale meblowym?
No, ale zostawmy kwestie językowe. W ramach konstruowania wideł z igły do sprawy przystąpił też premier Donald Tusk. Nie zdążył jeszcze strzepnąć piachu z sopockiej plaży po spacerze z premierem Rosji Władimirem Putinem, ledwo starł z policzka szminkę po pocałunku kanclerz Niemiec Angeli Merkel, a od razu zasiadł do stołu i napisał list do prezydenta Gdańska: "Z niepokojem przyjąłem informację o planach dotyczących kolorystyki krzesełek na obiekcie" - pisze dwa dni po obchodach na Westerplatte premier państwa polskiego.
Choć to show godny Szymona Majewskiego i list znalazł się podobno nawet w programie "Szkło kontaktowe", ataki śmiechu ustąpiły miejsca poważnej refleksji. To ze mną jest coś nie tak, skoro nie rozumiem jak ważny jest to problem. Jednak chciałem wiedzieć, chciałem się uczyć.
Od razu chcę podkreślić, że w moim podejściu do debaty o krzesełkach w redakcji należę do mniejszości. Odbyłem więc przymusowo kilka sesji z kolegami kibicami, które miały mi rozjaśnić oczywistą oczywistość, że krzesełka na stadionie w Gdańsku muszą być koloru biało-zielonego, albo białego, a nie żadnego innego, a już na pewno nie Arki Gdynia i to, że z podatków gdynian też ten stadion jest budowany nie ma żadnego znaczenia. Sugestia, czy aby Lechia nie zawłaszcza sobie stadionu, który do niej nie należy, nie została przychylnie przyjęta, a już pytanie czy to OK, że kibice Arki Gdynia płacą podatki na stadion Lechii, wywołało prawdziwy ryk redakcyjnych Lwów Północy. Że to nie tak, że kluby sportowe i ich barwy są elementem tożsamości i tradycji każdego miasta, że stadion miejski w Gdańsku, a nie narodowy to dom dla lokalnego klubu piłkarskiego itd., itd. Wszystkie te argumenty można od prawie trzech tygodni przeczytać w naszej "Gazecie". Wstyd się przyznać, ale sesje wyjaśniające nic nie dały. Aż boję się to napisać, bo mogą mnie pożreć owe Lwy, ale jeśli chodzi o tożsamość i tradycję w Gdańsku to równie miejski, a na pewno bardziej dla historii zasłużony jest klub Gedania, który powstał jako polski klub sportowy w Wolnym Mieście Gdańsku w 1922 roku. Sekcja piłki nożnej Gedanii ma podobno barwy biało-czerwono-niebieskie, nie ma za to tylu pieniędzy, wpływów, sukcesów i kibiców co Lechia. Któż jednak ma prawo powiedzieć, że sytuacja się kiedyś nie zmieni i co będzie, jeśli jakimś cudem ten najstarszy gdański klub będzie miał futbolowe sukcesy, gdzie będzie grał? Nie piszę tego, by zacząć nową krzesełkową debatę, ale dlatego, że tożsamościowe argumenty o kolorze stadionu są kompletnie pozbawione sensu. Za to bardzo ważna jest dyskusja co zrobić, by stadion nie stał pusty, jakie sportowi działacze, kluby i kibice z Trójmiasta mają plany i marzenia względem tej areny, by nie świeciła pustkami w kolorze biało-zielonym czy innym? Czy ktoś już teraz w 2009 roku pracuje nad jakimś projektem, planem imprez, które odbędą się za 5-6 lat na tym stadionie? Czy jakieś Lwy Północy albo Myszy Południa o to zabiegają? Nic o tym nie słyszałem. Za to słyszę wielkie słowa o małych krzesełkach. To takie łatwe. To dyskusja ślepego o kolorach, ślepego na to, co naprawdę ważne dla przyszłości stadionu.
Polecamy - Ogniste krzesełka stadionu Baltic Arena
- 102 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
43 głosy
-
Debata o krzesełkach: Jak ze ślepym o kolorach
wojciech.kozak
23.09.09, 21:01
Brawo! Jedyny do tej pory rozsądny głos w Gazecie Wyborczej na temat krzesełek! ;)»
-
Na razie niech będą bursztynowe
poborowy102
24.09.09, 00:58
po Euro wpuści się tam kiboli z Lechii i przyjezdnych i te krzesełka przecież rozpier.olą w drobny mak.W efekcie zamontuje się zielone czy jakikolwiek na sektorze dla VIPów i dziadków, a »
-
Debata o krzesełkach: Jak ze ślepym o kolorach
grali1
25.09.09, 17:05
Na tym tle brakuje tylko pasących się baranów i krów. Pięknie!»
Najczęściej czytane24 htydzień




