"Stop" dewastacji Półwyspu Helskiego
20.05.2009
aktualizacja: 2009-05-21 13:05
Im więcej turystów na Półwyspie Helskim, tym gorzej dla przyrody. Dziś rozwój turystyki nie napotyka tam praktycznie na żadne ograniczenia. Ale ma się to zmienić
ZOBACZ TAKŻE
- O trzy foki więcej w Bałtyku (09-06-09, 20:38)
- Hel: Turyści znaleźli niewybuchy na plaży (03-08-08, 00:00)
- Ciekawe muzea - Hel. Od guzika do bombowca (14-07-08, 06:00)
- Fokarium w Helu (11-07-06, 16:29)
- Trójmiasto: Wracają tramwaje wodne (29-04-09, 21:27)
SONDAŻ
Zbliża się kolejny sezon turystyczny. Do wypoczynkowych miejscowości w naszym województwie przyjedzie w wakacje ponad milion turystów. Dziesiątki tysięcy wybiorą Półwysep Helski. Każdy z przyjezdnych wyda podczas pobytu minimum kilkaset złotych.
Tylko zacierać ręce? Niekoniecznie. Trzeba bić na alarm, bo liczba turystów na Półwyspie Helskim przekroczyła masę krytyczną. Do takich wniosków doszli uczestnicy spotkania "Ochrona Półwyspu Helskiego, Zatoki Puckiej i obszarów Natura 2000 przed postępującą degradacją", zorganizowanego na początku maja przez wojewodę pomorskiego Romana Zaborowskiego.
- Półwysep Helski leży w granicach Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, dodatkowo ochronę zapewniło mu wprowadzenie go na unijną listę obszarów Natura 2000 - mówi Hanna Dzikowska, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. - Trudno się dziwić: taka ochrona jest konieczna, bo Półwysep Helski to unikalny w skali Europy ekosystem, z cennymi nadmorskimi siedliskami (takimi jak np. wydmy białe), chronionymi gatunkami roślin i zwierząt. Niestety, wszystko wskazuje na to, że obecnie przyroda przegrywa tam z turystyką. Musimy to zmienić.
O tym, że turyści są zagrożeniem dla półwyspu, wiadomo doskonale od lat. W opisie tego obszaru, w rubryce "Zagrożenie" wpisano: "duża presja rekreacyjna i turystyczna".
A czym konkretnie skutkuje ta "presja"?
* Turyści rozjeżdżają Półwysep Helski samochodami.
W sezonie aut jest zbyt dużo, miejsc na parkingach za mało. Co noc dziesiątki aut parkowane są w miejscach niedozwolonych, np. na łąkach i wydmach.
* Nie są egzekwowane przepisy o zakazie wchodzenia na wydmy.
Policja się tym nie zajmuje, inspektorzy urzędu morskiego nie mają możliwości nakładania za to mandatów.
* Na kempingach brakuje miejsc.
Właściciele dążą więc do ich powiększenia. W jaki sposób? "Wychodząc w morze" - przywożąc ziemię i usypując sztuczną plaże. Przy okazji niszczone są chronione trzcinowiska - ważne dla wielu gatunków ptaków i ryb.
Teoretycznie - wszystko jest w porządku. Plany zagospodarowania przestrzennego uchwalone przed radnych gminy Władysławowo przewidują, że nie wolno zmieniać granic kempingów, na jeden hektar kempingu przypadać może nie więcej niż 150 osób, a odległość przyczep kempingowych od brzegu musi wynosić co najmniej 20 metrów.
- W praktyce wygląda to jednak katastrofalnie - mówi Dzikowska. - Kempingi w nielegalny sposób wychodzą w morze, trzcinowiska zostały zniszczone. Mamy badania, że na jeden hektar kempingu przypada czasem nie 150, a ponad 700 osób! Podobnie jest z odległością przyczep od brzegu: czasem ta odległość nie przekracza 2 metrów.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wszczęła już postępowanie o naprawienie szkód w środowisku wyrządzonym przez cztery kempingi: Maszoperia, Solar, Polaris i Kaper. Właściciele przekonują, że wszystko uzgodnili z Urzędem Morskim i żadnej szkody nie wyrządzili.
- Mamy dokumentację, która wykazuje coś innego. Będą musieli zapłacić za naprawienie szkód - twierdzi Dzikowska.
Problem doskonale zna także Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa i mieszkaniec Juraty (codziennie dojeżdża do pracy do Gdańska): - Sytuacja jest trudna i wymaga radykalnych kroków. By zadbać o Półwysep Helski do ciężkiej pracy musi się zabrać wiele instytucji: samorządowcy, Urząd Morskim, inspektorzy ochrony środowiska i nadzoru budowlanego, a także prokuratura i policja.
Struk zapowiedział, że do końca maja ma otrzymać od szefa Nadmorskiego Parku Krajobrazowego plan kompleksowych działań dla ochrony przyrody na Półwyspie Helskim. - Nie wykluczam, że znajdą się tam bardzo radykalne propozycje, takie jak ograniczenie liczby aut, które mogą wjeżdżać na półwysep - mówi wicemarszałek. - Zwykłych plaż są w Europie tysiące. Takiej unikalnej przyrody jak na Helu nie ma nigdzie. Nie chodzi o to, by wyrzucić turystów z Helu , tylko o to, by turyści także ze za 100 lat mieli tu po co przyjeżdżać.
Mimo wszystko walka o turystów trwa
Na Hel tramwajem wodnym - Od 1 maja możemy popłynąć na Półwysep Helski. W tym roku nie będzie połączenia Gdańsk-Sopot. Uruchomiona zostanie nowa linia na Wyspę Sobieszewską. Czytaj więcej o tramwaju wodnym
Samorząd Helu planuje na zatopienie statku. Służący niegdyś w wojsku kuter "Bryza" ma stać się atrakcją turystyczną: przyciągnąć do miasta płetwonurków. Czytaj Hel zatopi statek, by przyciągnąć płetwonurków
Kiedy w Bałtyku zamieszkają znów całe stada fok, helskie fokarium przestanie istnieć. Ale na razie jest najbardziej atrakcyjnym miejscem na Półwyspie Helskim. Zobacz Fokarium w Helu
Hel - Na krańcu półwyspu
Półwysep Helski to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Według Kaszubów powstało z uśmiechu Pana Boga, który podziwiał to, co stworzył w ciągu sześciu dni. Na samym krańcu - lub początku, jak wolą jego mieszkańcy - "boskiego uśmiechu" leży malownicza miejscowość Hel . Czytaj więcej o Helu
Tylko zacierać ręce? Niekoniecznie. Trzeba bić na alarm, bo liczba turystów na Półwyspie Helskim przekroczyła masę krytyczną. Do takich wniosków doszli uczestnicy spotkania "Ochrona Półwyspu Helskiego, Zatoki Puckiej i obszarów Natura 2000 przed postępującą degradacją", zorganizowanego na początku maja przez wojewodę pomorskiego Romana Zaborowskiego.
- Półwysep Helski leży w granicach Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, dodatkowo ochronę zapewniło mu wprowadzenie go na unijną listę obszarów Natura 2000 - mówi Hanna Dzikowska, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. - Trudno się dziwić: taka ochrona jest konieczna, bo Półwysep Helski to unikalny w skali Europy ekosystem, z cennymi nadmorskimi siedliskami (takimi jak np. wydmy białe), chronionymi gatunkami roślin i zwierząt. Niestety, wszystko wskazuje na to, że obecnie przyroda przegrywa tam z turystyką. Musimy to zmienić.
O tym, że turyści są zagrożeniem dla półwyspu, wiadomo doskonale od lat. W opisie tego obszaru, w rubryce "Zagrożenie" wpisano: "duża presja rekreacyjna i turystyczna".
A czym konkretnie skutkuje ta "presja"?
* Turyści rozjeżdżają Półwysep Helski samochodami.
W sezonie aut jest zbyt dużo, miejsc na parkingach za mało. Co noc dziesiątki aut parkowane są w miejscach niedozwolonych, np. na łąkach i wydmach.
* Nie są egzekwowane przepisy o zakazie wchodzenia na wydmy.
Policja się tym nie zajmuje, inspektorzy urzędu morskiego nie mają możliwości nakładania za to mandatów.
* Na kempingach brakuje miejsc.
Właściciele dążą więc do ich powiększenia. W jaki sposób? "Wychodząc w morze" - przywożąc ziemię i usypując sztuczną plaże. Przy okazji niszczone są chronione trzcinowiska - ważne dla wielu gatunków ptaków i ryb.
Teoretycznie - wszystko jest w porządku. Plany zagospodarowania przestrzennego uchwalone przed radnych gminy Władysławowo przewidują, że nie wolno zmieniać granic kempingów, na jeden hektar kempingu przypadać może nie więcej niż 150 osób, a odległość przyczep kempingowych od brzegu musi wynosić co najmniej 20 metrów.
- W praktyce wygląda to jednak katastrofalnie - mówi Dzikowska. - Kempingi w nielegalny sposób wychodzą w morze, trzcinowiska zostały zniszczone. Mamy badania, że na jeden hektar kempingu przypada czasem nie 150, a ponad 700 osób! Podobnie jest z odległością przyczep od brzegu: czasem ta odległość nie przekracza 2 metrów.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wszczęła już postępowanie o naprawienie szkód w środowisku wyrządzonym przez cztery kempingi: Maszoperia, Solar, Polaris i Kaper. Właściciele przekonują, że wszystko uzgodnili z Urzędem Morskim i żadnej szkody nie wyrządzili.
- Mamy dokumentację, która wykazuje coś innego. Będą musieli zapłacić za naprawienie szkód - twierdzi Dzikowska.
Problem doskonale zna także Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa i mieszkaniec Juraty (codziennie dojeżdża do pracy do Gdańska): - Sytuacja jest trudna i wymaga radykalnych kroków. By zadbać o Półwysep Helski do ciężkiej pracy musi się zabrać wiele instytucji: samorządowcy, Urząd Morskim, inspektorzy ochrony środowiska i nadzoru budowlanego, a także prokuratura i policja.
Struk zapowiedział, że do końca maja ma otrzymać od szefa Nadmorskiego Parku Krajobrazowego plan kompleksowych działań dla ochrony przyrody na Półwyspie Helskim. - Nie wykluczam, że znajdą się tam bardzo radykalne propozycje, takie jak ograniczenie liczby aut, które mogą wjeżdżać na półwysep - mówi wicemarszałek. - Zwykłych plaż są w Europie tysiące. Takiej unikalnej przyrody jak na Helu nie ma nigdzie. Nie chodzi o to, by wyrzucić turystów z Helu , tylko o to, by turyści także ze za 100 lat mieli tu po co przyjeżdżać.
Mimo wszystko walka o turystów trwa
Na Hel tramwajem wodnym - Od 1 maja możemy popłynąć na Półwysep Helski. W tym roku nie będzie połączenia Gdańsk-Sopot. Uruchomiona zostanie nowa linia na Wyspę Sobieszewską. Czytaj więcej o tramwaju wodnym
Samorząd Helu planuje na zatopienie statku. Służący niegdyś w wojsku kuter "Bryza" ma stać się atrakcją turystyczną: przyciągnąć do miasta płetwonurków. Czytaj Hel zatopi statek, by przyciągnąć płetwonurków
Kiedy w Bałtyku zamieszkają znów całe stada fok, helskie fokarium przestanie istnieć. Ale na razie jest najbardziej atrakcyjnym miejscem na Półwyspie Helskim. Zobacz Fokarium w Helu
Hel - Na krańcu półwyspu
Półwysep Helski to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Według Kaszubów powstało z uśmiechu Pana Boga, który podziwiał to, co stworzył w ciągu sześciu dni. Na samym krańcu - lub początku, jak wolą jego mieszkańcy - "boskiego uśmiechu" leży malownicza miejscowość Hel . Czytaj więcej o Helu
Polecamy - Jak ofiara stłuczki może stać się sprawcą
- 53 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
zlikwidowac fokarium! odzwiedza je kilkaset tysie
w111mil
21.05.09, 10:58
cy ludzi rocznie, co na pewno zakłóca rownowage ekologiczną; nalezy tez zamknąc ruch kołowy dla obcych, dzieki temu mieszkancy beda mogli sie cieszyc cennymi nadmorskimi siedliskami i »
-
"Turyści rozjeżdżają samochodami"
everettdasherbreed
11.06.09, 17:48
No to do kompletu wpuścić rowerki i quady oraz "kolejki" z przerobionegociągnika rolniczego.»
-
A może to są paparazzi chyhający na ciekawe
guru133
11.06.09, 20:27
zdjęcie Kaczyńskiego?»
Najczęściej czytane24 htydzień








