Zaginiona Iwona Kitowska: Nawet jasnowidz nie pomógł

Grzegorz Szaro
23.02.2012 aktualizacja: 2012-02-23 13:11
A A A Drukuj
Iwona Kitowska
Rodzina dyrektorki gdyńskiego przedszkola nr 14 plakatuje miasto i prosi wszystkich o pomoc w jej odnalezieniu. - Mama mogła stracić pamięć. Może ktoś ją zauważy? - mówi córka zaginionej.
Iwona Kitowska od dwóch tygodni jest poszukiwana przez policję i fundację ITAKA. Rodzina bardzo liczy także ma pomoc społeczeństwa.

- Nie jestem w stanie uwierzyć, że mama popełniła samobójstwo albo wyjechała i zaczęła "drugie życie". Jestem jej jedyną córką i wiem, że bardzo mnie kocha. Może straciła pamięć? Wyobrażam sobie, że błąka się gdzieś po ulicach - mówi córka Katarzyna Sokołowska, która za naszym pośrednictwem ponawia apel o pomoc w odnalezieniu 53-letniej kobiety: - Bardzo proszę wszystkie osoby, które to przeczytają, żeby zwracały uwagę na kobiety przypominające z wyglądu moją mamę. Jeśli ktoś taką osobę zauważy, to bardzo go proszę, żeby z nią porozmawiał i natychmiast zadzwonił na policję oraz do mnie na numer komórki 889 16 80 99.

Osoba, dzięki której uda się odnaleźć panią Iwonę, może liczyć na nagrodę. O jej wysokości rodzina jednak nie informuje, żeby nie prowokować ewentualnych naciągaczy.

Plakaty i ulotki ze zdjęciem Iwony Kitowskiej pojawiły się już w bardzo wielu punktach Gdyni oraz na kilkudziesięciu samochodach, przystankach SKM i pociągach. - Kilka dni temu większość krewnych oraz znajomych moich i mamy zrobiło akcję plakatowa miasta. Bardzo za to wszystkim dziękuję, bo każdy plakat zwiększa szansę odnalezienia - dodaje Sokołowska.

W poszukiwaniu 53-latki zaangażowali się także taksówkarze, którzy otrzymali od rodziny ulotki z jej fotografią. - W ciągu 20 lat woziłem panią Iwonę wielokrotnie. Teraz rozglądam się po mieście i mam nadzieję gdzieś ją wypatrzę - mówi pan Jerzy z korporacji Halo Taxi.

O tym jak bardzo najbliżsi Iwony Kitowskiej są zdesperowani świadczy fakt, że o pomoc już dwa razy zwracali się do... jasnowidza. Wziął 200 zł i wskazał kilka miejsc na terenie Gdyni, w których miałaby przebywać kobieta. - Nic z tego się jednak nie potwierdziło. Katarzyna Sokołowska: - Ja nie wierzę w takie rzeczy, ale na ponmysł z jasnowidzem wpadła ciocia, a tonący łapie się brzytwy.

Przypomnijmy, ślad po 53-letniej dyrektorce gdyńskiego przedszkola nr 14 urywa się 12 lutego. Tego dnia wieczorem rozmawiała z córką przez telefon. Na nic się nie skarżyła i nie wspomniał, że zamierza wyjechać. Następnego dnia w południe nie pojawiła się na zebraniu w Urzędzie Miejskim w Gdyni. W mieszkaniu przy ul. Sienkiewicza zostawiła torebkę, portfel, dokumenty i telefon. Nie było śladów, które wskazywałyby, że doszło do uprowadzenia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów