Trójmiasto lubi TIR-y. Nadal będą jeździć przez miasto

Michał Tusk
23.02.2012 aktualizacja: 2012-02-23 08:57
A A A Drukuj
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Po Warszawie kolejne miasta - m.in. Poznań i Wrocław - wprowadziły zakaz wjazdu dla największych ciężarówek. Dlaczego w Trójmieście na razie się na to nie zanosi?
SONDAŻ
Czy TIR-y powinny wciąż jeździć przez centrum Trójmiasta?

Tak, dopóki nie pojawią się dla nich alternatywne drogi przejazdu, nie ma innej możliwości
Nie, przykłady innych miast pokazują, że można się ich pozbyć

O tym, że ciężkie pojazdy są szczególnie uciążliwe w mieście, wie każdy kierowca. Z jednej strony, TIR-y zużywają nawierzchnię dróg znacznie bardziej niż inne auta, zajmują dużo miejsca na drodze i powodują korki z powodu kiepskiego przyspieszenia. Zakazy ruchu dla dużych ciężarówek są normą w większości europejskich miast. Podobne rozwiązania wprowadzane są w Polsce. Pierwsza z dużych miast była Warszawa, która praktycznie całkowicie zamknęła się dla TIR-ów jadących tranzytem przez stolicę. Ciężarówki, dla których miejscem docelowym jest teren Warszawy, mogą wjeżdżać tylko w niektóre rejony miasta i tylko poza godzinami szczytu. Zakaz jest stopniowany - i np. do ścisłego centrum (m.in. na Aleje Jerozolimskie) nie mogą wjeżdżać ciężarówki o masie większej niż pięć ton.

Zakaz wprowadził w 2006 r. ówczesny zarządca stolicy Kazimierz Marcinkiewicz. I choć do dzisiaj budzi spore kontrowersje, to jest skuteczny - TIR na Wisłostradzie czy wspomnianych Alejach to rzadkość (mogą tam wjeżdżać na podstawie specjalnych zezwoleń).

Kolejny był Wrocław - tam zakaz wprowadzono, na zasadach podobnych do stolicy - w marcu zeszłego roku, po otwarciu obwodnicy miasta. W tym roku dołączyły Poznań i Toruń - tam ograniczenia obowiązują od początku stycznia. W obu przypadkach była to bezpośrednia reakcja na wprowadzenie opłat dla ciężarówek w ramach systemu Viatoll na autostradach omijających te miasta.

I choć Trójmiasto ma obwodnicę od dziesiątek lat, i to także włączoną do systemu Viatoll, w branży transportowej uważane jest za najbardziej przyjazną TIR-om aglomerację w Polsce.

- Doszło do tego, że do niewielkich osiedlowych supermarketów, które w Warszawie czy Wrocławiu są obsługiwane zwykłymi "krótkimi" ciężarówkami, w Trójmieście każdego dnia dojeżdżają TIR-y - mówi nam pracownik jednej z gdańskich firm transportowych.

Najbliżej wprowadzenia zakazu dla aut o masie powyżej 16 ton (takim przepisem najczęściej eliminuje się ruch TIR-ów) był Sopot. - Próbowaliśmy to zrobić dwukrotnie. Za każdym razem problemem było porozumienie z sąsiadami - Gdańskiem i Gdynią, które nie chciały wprowadzić analogicznych zakazów u siebie na al. Grunwaldzkiej i al. Zwycięstwa - mówi Wojciech Ogint, wicedyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Sopocie.

Dlaczego Sopot brał w ogóle pod uwagę zdanie sąsiadów? By nie dopuścić do sytuacji, w której na "granicznych" skrzyżowaniach setki TIR-ów dziennie próbują zawracać, tamując ruch.

A dla Gdańska i Gdyni taki zakaz to problem - bo obciąża dojazdy do obwodnicy ul. Spacerową i Wielkopolską.

I choć dotychczas to Sopot naciskał w sprawie zakazów, to Gdańsk ma z TIR-ami największy problem. - Po dociągnięciu przez Gdynię Trasy Kwiatkowskiego do obwodnicy ruch TIR-ów w Sopocie wyraźnie zmalał. Nie zmieniło tego, wbrew naszym obawom, wprowadzenie opłat Viatoll na obwodnicy - mówi Ogint.

W Gdańsku jest inaczej. Każdego dnia po arteriach przecinających na wylot ścisłe Śródmieście jeżdżą setki TIR-ów. Jedne przebijają się Podwalem Przedmiejskim i Trasą W-Z z Portu Północnego do obwodnicy, drugie Wałami Jagiellońskimi i Jana z Kolna jadą do lewobrzeżnej części gdańskiego portu. Z tego ostatniego pochodzą także ciężarówki przeciskające się do obwodnicy przez Zaspę, Przymorze i Wrzeszcz.

- Niestety, w obecnym kształcie gdańskiej sieci drogowej wprowadzenie ograniczeń takich jak w innych miastach nie wchodzi w grę - mówi Tomasz Wawrzonek, kierownik działu inżynierii ruchu w gdańskim ZDiZ. - Wprowadzamy zakazy dla pojazdów ciężarowych na konkretnych obszarach, takich jak np. Olszynka, gdzie problemem były TIR-y jadące na budowę Obwodnicy Południowej.

I to właśnie nowa obwodnica umożliwi wprowadzenie pewnych ograniczeń dla TIR-ów w Gdańsku. - Mogę sobie wyobrazić zakaz na Podwalu Przedmiejskim po otwarciu Obwodnicy Południowej - przyznaje Wawrzonek.

Pozostanie jednak drugi problem, czyli TIR-ów jadących do Nowego Portu i Letnicy. Teoretycznie można by je już pod koniec roku skierować po trasie Czarny Dwór - Jana Pawła II, Rzeczpospolitej do budowanej obecnie Trasy Słowackiego i dalej do obwodnicy. To dziś zresztą jedna z oficjalnych tras dla tranzytu z portu, często wykorzystywana przez TIR-y. Równocześnie możliwe byłoby zamknięcie dla dużych ciężarówek dróg w Śródmieściu - w tym ul. Jana z Kolna i Podwala Grodzkiego.

- Przepustowość nowej Trasy Słowackiego prawdopodobnie nie wystarczyłaby do obsłużenia takiej liczby pojazdów - odpowiada Wawrzonek i nie zostawia złudzeń. - Problem ruchu ciężkiego do lewobrzeżnej części portu rozwiąże dopiero otwarcie w 2014 r. tunelu pod Martwą Wisłą. Wtedy cały port zostanie "podpięty" pod Trasę Sucharskiego i za jej pośrednictwem z Obwodnicą Południową, a ewentualny zakaz ruchu TIR-ów mógłby teoretycznie objąć całą sieć uliczną dolnego tarasu Gdańska.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów