Afera na Orliku. Rodzice kontra trener
15.02.2012
aktualizacja: 2012-02-15 18:15
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Rodzice trzech młodych piłkarzy, którzy uczęszczali w ub. roku na zajęcia "Akademii Orlika" na gdańskim Chełmie, obwiniają trenera o zagarnięcie ponad dwóch tysięcy złotych. Co stało się z pieniędzmi wyjaśniają gdańska prokuratura i policja.
Treningi piłkarskie dla dzieci odbywały się na Orliku przy ul. Dragana w latach 2010 i 2011. Wiosną ub. roku rodzicom małych piłkarzy zaproponowano wysłanie dzieci na letni obóz sportowy.
- Jeden z trenerów podjął się organizacji obozu dla swoich podopiecznych z własnej inicjatywy. Dzieci miały pojechać w sierpniu na tydzień do ośrodka w Chłapowie - mówi Magdalena Michalewska, rzecznik gdańskiej policji.
Trzeba było zapłacić 900 złotych od osoby, ale wyjazd został odwołany, bo oficjalnie było za mało chętnych. Rodzice, którzy dokonali wpłat twierdzą, że nie odzyskali swoich pieniędzy.
Sprawa wyszła na jaw w styczniu br., gdy na komisariat na Oruni przyszła jedna z matek i zgłosiła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Policjanci poinformowali prokuratora. - Kobieta przedstawiła pokwitowanie, z którego wynika, że zapłaciła trenerowi 900 zł. Zeznała, że wielokrotnie prosiła go potem o zwrot pieniędzy. Twierdzi, że początkowo mężczyzna zapewniał ją, że tak się stanie, ale z czasem przestał od niej odbierać telefony i zniknął bez śladu - mówi Anna Gurska, wiceszefowa Prokuratrury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. W trakcie dochodzenia udało się dotrzeć do dwóch kolejnych oszukanych osób. Jedna z nich już została przesłuchana i potwierdziła oszustwo. Przesłuchano także pracowników Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Miejskiego w Gdańsku, którzy mieli nadzór nad "Akademią Orlika".
Trener ma zostać wezwany do prokuratury za kilka dni.
- Póki co dochodzenie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie - zaznacza prokurator Gurska. Dlatego śledczy nie podają nazwiska trenera, któremu rodzice zarzucają oszustwo. Z naszych ustaleń wynika jednak, że chodzi o pochodzącego z Gdańska b. piłkarza - wychowanka Lechii i reprezentanta Polski.
W środę udało nam się do niego dodzwonić. W rozmowie z reporterem "Gazety" mężczyzna zapewniał, że nie ma sobie nic do zarzucenia: - Nie zabrałem nikomu żadnych pieniędzy. Mam nadzieję, że to nieporozumienie szybko zostanie wyjaśnione. Przez nagłośnienie tej sprawy mogę stracić dobre imię.
Policja i prokuratura przypuszczają, że poszkodowanych rodziców może być jeszcze więcej. - Wszystkich pokrzywdzonych działalnością tego mężczyzny prosimy o pilny kontakt z Komisariatem Policji na Oruni - mówi Magdalena Michalewska. Można zgłosić się osobiście lub zadzwonić pod numer 0 58 321 67 57.
- Jeden z trenerów podjął się organizacji obozu dla swoich podopiecznych z własnej inicjatywy. Dzieci miały pojechać w sierpniu na tydzień do ośrodka w Chłapowie - mówi Magdalena Michalewska, rzecznik gdańskiej policji.
Trzeba było zapłacić 900 złotych od osoby, ale wyjazd został odwołany, bo oficjalnie było za mało chętnych. Rodzice, którzy dokonali wpłat twierdzą, że nie odzyskali swoich pieniędzy.
Sprawa wyszła na jaw w styczniu br., gdy na komisariat na Oruni przyszła jedna z matek i zgłosiła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Policjanci poinformowali prokuratora. - Kobieta przedstawiła pokwitowanie, z którego wynika, że zapłaciła trenerowi 900 zł. Zeznała, że wielokrotnie prosiła go potem o zwrot pieniędzy. Twierdzi, że początkowo mężczyzna zapewniał ją, że tak się stanie, ale z czasem przestał od niej odbierać telefony i zniknął bez śladu - mówi Anna Gurska, wiceszefowa Prokuratrury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. W trakcie dochodzenia udało się dotrzeć do dwóch kolejnych oszukanych osób. Jedna z nich już została przesłuchana i potwierdziła oszustwo. Przesłuchano także pracowników Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Miejskiego w Gdańsku, którzy mieli nadzór nad "Akademią Orlika".
Trener ma zostać wezwany do prokuratury za kilka dni.
- Póki co dochodzenie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie - zaznacza prokurator Gurska. Dlatego śledczy nie podają nazwiska trenera, któremu rodzice zarzucają oszustwo. Z naszych ustaleń wynika jednak, że chodzi o pochodzącego z Gdańska b. piłkarza - wychowanka Lechii i reprezentanta Polski.
W środę udało nam się do niego dodzwonić. W rozmowie z reporterem "Gazety" mężczyzna zapewniał, że nie ma sobie nic do zarzucenia: - Nie zabrałem nikomu żadnych pieniędzy. Mam nadzieję, że to nieporozumienie szybko zostanie wyjaśnione. Przez nagłośnienie tej sprawy mogę stracić dobre imię.
Policja i prokuratura przypuszczają, że poszkodowanych rodziców może być jeszcze więcej. - Wszystkich pokrzywdzonych działalnością tego mężczyzny prosimy o pilny kontakt z Komisariatem Policji na Oruni - mówi Magdalena Michalewska. Można zgłosić się osobiście lub zadzwonić pod numer 0 58 321 67 57.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Afera na Orliku. Rodzice kontra trener
vbn53
15.02.12, 19:40
Ładnie. Ludzie związani z jedną drużyną biją dzieci a drudzy okradają dzieci. Pomorska piłka nożna :-)»
Najczęściej czytane24 htydzień




