Ratuszowa to była apteka inna niż wszystkie
15.02.2012
aktualizacja: 2012-02-15 15:23
fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta
Masakra, bezsens, kolejna zwykła i nudna apteka... Tak o zmienionym wystroju apteki Ratuszowej na Długiej w Gdańsku piszą internauci. Wygląda jednak na to, że to sam najemca zmienił wygląd placówki.
Dyskusję na Facebooku rozpoczął znany fotograf Maciej Kosycarz: "Czy ktoś pamięta aptekę Ratuszową na Długiej w Gdańsku? Stare wnętrza, zabytkowe naczynia do przygotowywania lekarstw. Taka apteka z klimatem pasującym do starego Gdańska" - napisał. "Ta apteka to już historia, na jej miejscu jest nowa, z paskudnymi regałami z płyt, marketowym wystrojem wnętrza, kompletna porażka i pomyłka. Gdańsk znowu coś stracił, ktoś nie dopilnował (...) Ciekawe co następne w kolejce do nowoczesności?"
Znajomi fotografa też są wzburzeni. Piszą m.in.: "We Lwowie jest apteka, w której pracował Łukaszewicz (XIX wiek) i ma się dobrze. Komu to przeszkadzało? Czy Neptun jak wróci odnowiony to będzie też całkowicie unowocześniony?", "Masakra", "Gdański bezsens", "kolejny McDonald", "Też jestem zbulwersowana, ta apteka była niczym z dawnej epoki, teraz w tak charakterystycznym miejscu jakim jest starówka razi wystrojem i nadmiarem lamp", "To była naprawdę piękna perełka. Coś, co miało dawny styl, a jednocześnie żyło i było funkcjonalne."
- To faktycznie skandal zlikwidować tak unikalny lokal w tzw. strefie prestiżu. Na całym świecie, w zabytkowych centrach miast zachowuje się miejsca, gdzie przetrwał klimat starych czasów. To przecież było prawdziwe małe muzeum farmacji, dzieci się tam przyprowadzało, turyści zaglądali - mówi Maciej Kosycarz. - A teraz na najbardziej reprezentacyjnej ulicy pojawia się banalna "sieciówka".
Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków: - Jako miłośnik Gdańska z żalem patrzę na to, że takie miejsca odchodzą. Szkoda - oryginalne stare butle aptekarskie i krokodyl były unikalne.
Stefania Gdaniec, która przez dwadzieścia lat prowadziła Ratuszową, a przepracowała tam w sumie 37 lat nie chce rozmawiać o zmianach. Tłumiąc łzy mówi jedynie o podwyżce czynszu, która ją dobiła.
Michał Piotrowski z biura prasowego Urzędu Miejskiego jest zaskoczony: - Gdyby był tam nowy najemca i nowy przetarg, to rzecz jasna moglibyśmy zastrzec pewne warunki, nawet takie dotyczące odpowiedniego wystroju lokalu. Jednak w tym przypadku najemca jest wciąż ten sam od lat. Pod koniec października zeszłego roku pani Gdaniec razem z córką prosiły nas o zmianę w istniejącej dotychczas umowie najmu. Złożyły oświadczenie, że zakładają spółkę z o.o., której będą całkowitymi udziałowcami. Wcześniej działały jako przedsiębiorcy z własną działalnością. Sprawdziliśmy to w KRS-ie i okazuje się, że obecnie jako właściciele tej spółki figurują zupełnie inne osoby. Teraz musimy sprawdzić jak do tego doszło, czy poprzednie właścicielki poświadczyły nieprawdę, czy odsprzedały swoje udziały i nas po tym nie powiadomiły. Jeśli tak, może to skutkować wypowiedzeniem najmu spółce - dodaje Piotrowski.
Z nowymi najemcami lokalu, mimo kilku prób nie udało nam się skontaktować.
Znajomi fotografa też są wzburzeni. Piszą m.in.: "We Lwowie jest apteka, w której pracował Łukaszewicz (XIX wiek) i ma się dobrze. Komu to przeszkadzało? Czy Neptun jak wróci odnowiony to będzie też całkowicie unowocześniony?", "Masakra", "Gdański bezsens", "kolejny McDonald", "Też jestem zbulwersowana, ta apteka była niczym z dawnej epoki, teraz w tak charakterystycznym miejscu jakim jest starówka razi wystrojem i nadmiarem lamp", "To była naprawdę piękna perełka. Coś, co miało dawny styl, a jednocześnie żyło i było funkcjonalne."
- To faktycznie skandal zlikwidować tak unikalny lokal w tzw. strefie prestiżu. Na całym świecie, w zabytkowych centrach miast zachowuje się miejsca, gdzie przetrwał klimat starych czasów. To przecież było prawdziwe małe muzeum farmacji, dzieci się tam przyprowadzało, turyści zaglądali - mówi Maciej Kosycarz. - A teraz na najbardziej reprezentacyjnej ulicy pojawia się banalna "sieciówka".
Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków: - Jako miłośnik Gdańska z żalem patrzę na to, że takie miejsca odchodzą. Szkoda - oryginalne stare butle aptekarskie i krokodyl były unikalne.
Stefania Gdaniec, która przez dwadzieścia lat prowadziła Ratuszową, a przepracowała tam w sumie 37 lat nie chce rozmawiać o zmianach. Tłumiąc łzy mówi jedynie o podwyżce czynszu, która ją dobiła.
Michał Piotrowski z biura prasowego Urzędu Miejskiego jest zaskoczony: - Gdyby był tam nowy najemca i nowy przetarg, to rzecz jasna moglibyśmy zastrzec pewne warunki, nawet takie dotyczące odpowiedniego wystroju lokalu. Jednak w tym przypadku najemca jest wciąż ten sam od lat. Pod koniec października zeszłego roku pani Gdaniec razem z córką prosiły nas o zmianę w istniejącej dotychczas umowie najmu. Złożyły oświadczenie, że zakładają spółkę z o.o., której będą całkowitymi udziałowcami. Wcześniej działały jako przedsiębiorcy z własną działalnością. Sprawdziliśmy to w KRS-ie i okazuje się, że obecnie jako właściciele tej spółki figurują zupełnie inne osoby. Teraz musimy sprawdzić jak do tego doszło, czy poprzednie właścicielki poświadczyły nieprawdę, czy odsprzedały swoje udziały i nas po tym nie powiadomiły. Jeśli tak, może to skutkować wypowiedzeniem najmu spółce - dodaje Piotrowski.
Z nowymi najemcami lokalu, mimo kilku prób nie udało nam się skontaktować.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Ratuszowa to była apteka inna niż wszystkie
oldmannn
15.02.12, 20:14
Szkoda, fajny klimat miała, a tak wszystko takie samo.»
Najczęściej czytane24 htydzień




