Długa to nie agencja nieruchomości. Usuńmy reklamy!
15.02.2012
aktualizacja: 2012-02-14 21:10
Historyczna Droga Królewska staje się witryną dla dzikich reklam pośredników nieruchomości, które powinny natychmiast zniknąć z tej reprezentacyjnej ulicy - Krzysztof Katka, dziennikarz "Gazety Wyborczej Trójmiasto"
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańsk nie chce dzikich reklam. Ale sam takie wiesza (14-05-12, 16:23)
- Gdańscy urzędnicy idą na wojnę z nielegalnymi reklamami (28-03-12, 06:00)
- Nie dla banerów, plastikowych lodów, koszmarnych ogródków (21-03-12, 07:00)
- Historia pewnej przyczepki. Gdańsk zaśmiecony reklamami (17-03-12, 08:00)
- Jak konserwator z nielegalnymi reklamami nie walczy (07-03-12, 06:00)
- Gdańsk walczy o estetykę ulic: mniej reklam na nieruchomościach (22-08-11, 12:18)
- Posłanka Pomaska zdejmuje reklamy porad prawnych (19-07-11, 17:57)
- Reklama prezydencji za 150 tys. A tu tylko ministrowie na plaży (12-07-11, 07:00)
- Śmieć to, czy reklama - partyzancka promocja sklepu (07-05-11, 10:00)
- Oderwij swoje dziecko od telewizora i reklamy (15-04-11, 09:40)
- Jak powinna wyglądać reklama skierowana do dzieci (02-03-11, 20:42)
- Reklama zamiast Sądu Ostatecznego. Pieniądze ważniejsze (11-01-11, 12:14)
- Zasłonią rudery reklamami. Lifting przed Euro 2012 (10-12-10, 11:51)
SONDAŻ
Zaczęło się kilka lat temu od małych wywieszek w oknach, na których właściciele mieszkań przy jednej z najdroższych gdańskich ulic informowali, że właśnie zamierzają swój lokal sprzedać albo wynająć. Gdy chętnych nie brakowało, szyldy szybko znikały. Ale gdy przyszedł kryzys na rynku nieruchomości, ogłoszeń przybyło i zrobiły się coraz większe.
- Gdyby pozostały tylko w oknach, to nie byłoby problemu. Kłopot w tym, że niektóre zasłaniają elewacje, a zgodnie z przepisami nie powinny - mówi Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.
Na ulicy Długiej, będącej fragmentem historycznej Drogi Królewskiej, nawet szyldy i parasole kawiarniane muszą uzyskać akceptację konserwatorską. To miejsce jest świadectwem bogatej historii Gdańska i chlubą miasta.
Biuro "Nordhaus Nieruchomości" nie jest jedynym, które się tu reklamuje. Ale wyróżnia się dwoma kilkumetrowymi banerami. Kolorowy pas nad kawiarnią "Grycan" sprawia wrażenie, jakby nie mieściła się tam lodziarnia, lecz siedziba pośrednika z Bydgoszczy.
- Nie rozumiem zainteresowania, przecież te reklamy wiszą już od pewnego czasu - przyznaje agentka biura nieruchomości, którego numer telefonu wywieszony został na Długiej. - Właściciele lokali sobie tego życzyli, więc musieliśmy życzenie spełnić. O sprawę proszę pytać prezesa, który z urlopu wróci 20 lutego - dodaje.
Michał Szymański, kierownik referatu estetyzacji miasta Urzędu Miejskiego w Gdańsku, wyznaje, że nie może już na te ogłoszenia patrzeć.
- Są straszne, a to miejsce jest chronione jako pomnik historii - ocenia i pokazuje opinię prawną, jaką w tej sprawie zamówił. Wynika z niej, że w świetle okien na Długiej można sobie wywiesić wszystko - choćby majtki. - A jeśli coś wychodzi na elewację, to powinna być zgoda wspólnoty mieszkaniowej. Sprawa jest trudna, ale zabierzemy się za ten temat i będziemy chcieli nawiązać współpracę z pośrednikami nieruchomości - deklaruje Szymański. Ale chęci nie wystarczą, urzędnicy uważają, że przepisy nie pozwalają na skuteczne regulowanie kwestii reklam zewnętrznych w mieście.
To może konserwator zabytków coś zaradzi? - Nasi kontrolerzy nie zajmują się takimi sprawami. Bo ogarnąć ten problem jest niemożliwością - odpowiada Marcin Tymiński. - Gdybyśmy skierowali ludzi do usuwania nielegalnych reklam, to ucierpiałyby inne zadania - np. mielibyśmy opóźnienia w wydawaniu decyzji.
Ponadto, przepisy sprzyjają wywieszającym reklamy na dziko. - Dwa tygodnie przed kontrolą musimy poinformować, że zostanie przeprowadzona. Kolejne kroki urzędowe mogą trwać miesiącami, zanim wyczerpiemy tryb administracyjny i będziemy mogli nałożyć grzywnę - przekonuje rzecznik konserwatora.
Urząd konserwatora ma swoje gorzkie doświadczenia z nieruchomością Mariusa Olecha położoną na rogu ulic Wały Jagiellońskie i Targ Drzewny. Od kilku lat gigantyczne reklamy zakrywają tam niemal całą elewację i żadne monity konserwatora nie mogą tego zmienić.
- Po wymianie wielu pism w końcu dotarliśmy do momentu, w którym będziemy mogli nałożyć grzywnę - wzdycha Tymiński.
Ale, czy to znaczy, że Długą mamy sobie odpuścić? Zdecydowanie nie. Przypuszczam, że telefon z zapracowanego urzędu konserwatorskiego do nieco już zawstydzonego biura Nordhaus i innych pośredników może zastąpić wieloletnią batalię na pisma.
- Gdyby pozostały tylko w oknach, to nie byłoby problemu. Kłopot w tym, że niektóre zasłaniają elewacje, a zgodnie z przepisami nie powinny - mówi Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.
Na ulicy Długiej, będącej fragmentem historycznej Drogi Królewskiej, nawet szyldy i parasole kawiarniane muszą uzyskać akceptację konserwatorską. To miejsce jest świadectwem bogatej historii Gdańska i chlubą miasta.
Biuro "Nordhaus Nieruchomości" nie jest jedynym, które się tu reklamuje. Ale wyróżnia się dwoma kilkumetrowymi banerami. Kolorowy pas nad kawiarnią "Grycan" sprawia wrażenie, jakby nie mieściła się tam lodziarnia, lecz siedziba pośrednika z Bydgoszczy.
- Nie rozumiem zainteresowania, przecież te reklamy wiszą już od pewnego czasu - przyznaje agentka biura nieruchomości, którego numer telefonu wywieszony został na Długiej. - Właściciele lokali sobie tego życzyli, więc musieliśmy życzenie spełnić. O sprawę proszę pytać prezesa, który z urlopu wróci 20 lutego - dodaje.
Michał Szymański, kierownik referatu estetyzacji miasta Urzędu Miejskiego w Gdańsku, wyznaje, że nie może już na te ogłoszenia patrzeć.
- Są straszne, a to miejsce jest chronione jako pomnik historii - ocenia i pokazuje opinię prawną, jaką w tej sprawie zamówił. Wynika z niej, że w świetle okien na Długiej można sobie wywiesić wszystko - choćby majtki. - A jeśli coś wychodzi na elewację, to powinna być zgoda wspólnoty mieszkaniowej. Sprawa jest trudna, ale zabierzemy się za ten temat i będziemy chcieli nawiązać współpracę z pośrednikami nieruchomości - deklaruje Szymański. Ale chęci nie wystarczą, urzędnicy uważają, że przepisy nie pozwalają na skuteczne regulowanie kwestii reklam zewnętrznych w mieście.
To może konserwator zabytków coś zaradzi? - Nasi kontrolerzy nie zajmują się takimi sprawami. Bo ogarnąć ten problem jest niemożliwością - odpowiada Marcin Tymiński. - Gdybyśmy skierowali ludzi do usuwania nielegalnych reklam, to ucierpiałyby inne zadania - np. mielibyśmy opóźnienia w wydawaniu decyzji.
Ponadto, przepisy sprzyjają wywieszającym reklamy na dziko. - Dwa tygodnie przed kontrolą musimy poinformować, że zostanie przeprowadzona. Kolejne kroki urzędowe mogą trwać miesiącami, zanim wyczerpiemy tryb administracyjny i będziemy mogli nałożyć grzywnę - przekonuje rzecznik konserwatora.
Urząd konserwatora ma swoje gorzkie doświadczenia z nieruchomością Mariusa Olecha położoną na rogu ulic Wały Jagiellońskie i Targ Drzewny. Od kilku lat gigantyczne reklamy zakrywają tam niemal całą elewację i żadne monity konserwatora nie mogą tego zmienić.
- Po wymianie wielu pism w końcu dotarliśmy do momentu, w którym będziemy mogli nałożyć grzywnę - wzdycha Tymiński.
Ale, czy to znaczy, że Długą mamy sobie odpuścić? Zdecydowanie nie. Przypuszczam, że telefon z zapracowanego urzędu konserwatorskiego do nieco już zawstydzonego biura Nordhaus i innych pośredników może zastąpić wieloletnią batalię na pisma.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Długa to nie agencja nieruchomości. Usuńmy rekl...
oldmannn
15.02.12, 20:22
Żeby nie dać sobie rady z jedną, krótką ulicą...»
Najczęściej czytane24 htydzień






