Jest metadon, ale są i problemy. Tylko jeden pacjent
13.02.2012
aktualizacja: 2012-02-13 21:55
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Przez ponad dziesięć lat w Gdańsku nie było poradni leczenia metadonem, od lutego mamy dwie i wojnę o to, której należał się kontrakt pomorskiego Funduszu. O losach poradni zdecydują pacjenci, którzy na razie bojkotują gdański ośrodek.
ZOBACZ TAKŻE
- Konflikt między poradniami metadonowymi. Ostra walka o pacjentów (12-05-12, 14:41)
- W Gdańsku w końcu można leczyć się metadonem (22-11-11, 18:34)
- Metadon w Gdańsku. Jest budynek i kasa na remont (24-07-11, 18:39)
- Narkomana nikt nie traktuje poważnie. Walka o metadon (06-03-11, 00:00)
- Metadon w Gdańsku od czerwca? Narkomani: To ściema (09-02-11, 20:38)
- Metadon - kolejne niespełnione obietnice (06-02-11, 22:00)
- Pomorscy narkomanii czekają na metadon. Ile jeszcze? (06-01-11, 16:42)
- Leczenie uzależnień. Metadon w Gdańsku dostępny od stycznia (30-11-10, 10:59)
Poradnia Leczenia Uzależnień Gdański Program Leczenia Substytucyjnego działa od 1 lutego br. Osoby uzależnione od opiatów mogą liczyć w niej na leczenie metadonem, substytutem heroiny który pozwala narkomanowi na powrót do normalnego życia. Pomorski NFZ przeznaczył na program metadonowy w Gdańsku 500 tys. zł, co w tym roku wystarczy dla 42 pacjentów. Nowa poradnia ma na razie pod opieką... jednego chorego i kilka deklaracji telefonicznych.
To, jeśli przypomnimy sobie historię walki osób uzależnionych o dostęp do terapii metadonowej na Pomorzu, zaskakująca liczba. Starania o poradnię leczenia metadonem trwały w Gdańsku ponad dziesięć lat. Walczyły głównie osoby uzależnione, prosząc o interwencję Helsińską Fundację Praw Człowieka i Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, zawiadamiając prokuraturę o braku dostępu do leczenia, sprowadzając na Pomorze komisarza ONZ. Kończyło się na obietnicach. Przełomowy miał być rok 2011 - poradnia miała powstać w styczniu, czerwcu, potem wrześniu. Znalazł się lokal i pieniądze od Gdańska i władz samorządowych, jednak kłopoty z remontem budynku sprawiły, że podawanych terminów nie udało się dotrzymać. Poradnię otworzono wreszcie przy ul. Srebrniki w lutym 2012, ale pacjenci nie chcą leczyć się w nowym miejscu. Dlaczego?
- Bo się go boją - mówi Jacek Charmast z Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych. - Pan Jacek Sękiewicz dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień w Gdańsku, pod którego skrzydłami istnieje poradnia metadonowa, działa pod dyktando Urzędu Marszałkowskiego i zgodnie z wytycznymi Rady Ekspertów Pomorskich, a te instytucje są nieprzychylne substytucji i akceptują niewielki dostęp pacjentów do niej. Ze strony Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego padły deklaracje, że leczenie dostaną tylko ciężko chorzy. Uzależnieni słusznie obawiają się, że program będzie ograniczany do 40 osób, a to dla nich ogromne zagrożenie, bo zawsze jest ryzyko ponownego znalezienia się na ulicy.
Kolejne zarzuty Jacka Charmasta to brak przeszkolenia personelu poradni na Srebrzysku. Jego zdaniem tylko troje terapeutów przeszło jednodniowe szkolenie dotyczące substytucji.
- Osoby, które stworzyły poradnię nie są dla nas wiarygodne - dodaje anonimowo jeden z pacjentów. - Widać że poradnia powstała, bo wokół tego problemu zrobiło się za dużo szumu medialnego, więc coś trzeba było zrobić.
Bojkot pacjentów jest możliwy, bo od listopada działa w Gdańsku konkurencyjna poradnia przy ul. Arkońskiej, którą prowadzi filia bydgoskiej Fundacji Sue Ryder. To tam leczą się pomorscy uzależnieni.
- Nie wiem, jakie są rzeczywiste powody tego niepotrzebnego konfliktu - mówi Maciej Węgielnik kierownik PLU. - Może pacjenci czują się rozgoryczeni tym, że tyle lat musieli walczyć o poradnię i teraz w ten sposób odreagowują? Ośrodek działa, podjąłem się jego prowadzenia, żeby leczyć chorych a nie utrudniać im cokolwiek. Personel ma odpowiednie przeszkolenie i praktykę, ja przez lata pracowałem na oddziale detoksykacyjnym w szpitalu na Srebrzysku. Chcemy, żeby to nie było tylko miejsce wydawania leku, ale też miejsce spotkań terapeutycznych, z czasem porad prawnych dla uzależnionych. Czekamy na pacjentów.
To, jeśli przypomnimy sobie historię walki osób uzależnionych o dostęp do terapii metadonowej na Pomorzu, zaskakująca liczba. Starania o poradnię leczenia metadonem trwały w Gdańsku ponad dziesięć lat. Walczyły głównie osoby uzależnione, prosząc o interwencję Helsińską Fundację Praw Człowieka i Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, zawiadamiając prokuraturę o braku dostępu do leczenia, sprowadzając na Pomorze komisarza ONZ. Kończyło się na obietnicach. Przełomowy miał być rok 2011 - poradnia miała powstać w styczniu, czerwcu, potem wrześniu. Znalazł się lokal i pieniądze od Gdańska i władz samorządowych, jednak kłopoty z remontem budynku sprawiły, że podawanych terminów nie udało się dotrzymać. Poradnię otworzono wreszcie przy ul. Srebrniki w lutym 2012, ale pacjenci nie chcą leczyć się w nowym miejscu. Dlaczego?
- Bo się go boją - mówi Jacek Charmast z Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych. - Pan Jacek Sękiewicz dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień w Gdańsku, pod którego skrzydłami istnieje poradnia metadonowa, działa pod dyktando Urzędu Marszałkowskiego i zgodnie z wytycznymi Rady Ekspertów Pomorskich, a te instytucje są nieprzychylne substytucji i akceptują niewielki dostęp pacjentów do niej. Ze strony Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego padły deklaracje, że leczenie dostaną tylko ciężko chorzy. Uzależnieni słusznie obawiają się, że program będzie ograniczany do 40 osób, a to dla nich ogromne zagrożenie, bo zawsze jest ryzyko ponownego znalezienia się na ulicy.
Kolejne zarzuty Jacka Charmasta to brak przeszkolenia personelu poradni na Srebrzysku. Jego zdaniem tylko troje terapeutów przeszło jednodniowe szkolenie dotyczące substytucji.
- Osoby, które stworzyły poradnię nie są dla nas wiarygodne - dodaje anonimowo jeden z pacjentów. - Widać że poradnia powstała, bo wokół tego problemu zrobiło się za dużo szumu medialnego, więc coś trzeba było zrobić.
Bojkot pacjentów jest możliwy, bo od listopada działa w Gdańsku konkurencyjna poradnia przy ul. Arkońskiej, którą prowadzi filia bydgoskiej Fundacji Sue Ryder. To tam leczą się pomorscy uzależnieni.
- Nie wiem, jakie są rzeczywiste powody tego niepotrzebnego konfliktu - mówi Maciej Węgielnik kierownik PLU. - Może pacjenci czują się rozgoryczeni tym, że tyle lat musieli walczyć o poradnię i teraz w ten sposób odreagowują? Ośrodek działa, podjąłem się jego prowadzenia, żeby leczyć chorych a nie utrudniać im cokolwiek. Personel ma odpowiednie przeszkolenie i praktykę, ja przez lata pracowałem na oddziale detoksykacyjnym w szpitalu na Srebrzysku. Chcemy, żeby to nie było tylko miejsce wydawania leku, ale też miejsce spotkań terapeutycznych, z czasem porad prawnych dla uzależnionych. Czekamy na pacjentów.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




