Radny idzie z miastem do sądu, bo nie ujawniło umowy

Katarzyna Włodkowska
14.02.2012 aktualizacja: 2012-02-14 15:17
A A A Drukuj
Tak miała wyglądać Wyspa Spichrzów. Zorganizowany przez Polnord konkurs na zagospodarowanie Wyspy wygrała pracownia MAT. Fot. Rep. Damian Kramski / Agencja Gazeta
  • Gdańsk, ruiny na Wyspie Spichrzów
  • Wiesław Kamiński PiS
Gdańscy urzędnicy odmówili radnemu dostępu do informacji publicznej. Chodzi o umowę, jaką gmina podpisała z firmą Polnord na zagospodarowanie Wyspy Spichrzów. - Spotkamy się w sądzie. To naruszenie praw, jakie każdemu obywatelowi, daje Konstytucja RP - mówi Wiesław Kamiński
Wiceprezydent Wiesław Bielawski odpowiadając na interpelację radnego, w której ten domagał się udostępnienia umowy, napisał, że "Przedwstępna umowa wspólników, która została zawarta 31.12.2009 r. pomiędzy Miastem a Polnordem S.A, określająca warunki przyszłej współpracy stron zawiera szereg informacji o charakterze handlowym, prawnym, technicznym, organizacyjnym, mogących stanowić tajemnicę przedsiębiorcy, jako posiadającą wartość gospodarczą".

- Umowa ta zobowiązywała Polnord do spełnienia 10 warunków - mówi Wiesław Kamiński, szef klubu PiS w gdańskiej radzie miasta, których. - Jak się na koniec dowiedzieliśmy, nie spełniła żadnego, co urząd przez kilka miesięcy ukrywał. I już nie ma znaczenia, że mamy prawo wiedzieć się, czy i jak urzędnicy zabezpieczyli interes gminy w tej umowie. Generalnie mamy konstytucyjne i ustawowe prawo do informacji.

Współpraca Gdańska ze spółką Polnord zakończyła się w listopadzie ub.r. Wtedy to kontrolowana przez Ryszarda Krauzego firma wycofała się z inwestycji. Odczarowanie Wyspy Spichrzów, straszącej ruinami od 1945. r., zostało ogłoszone przez Pawła Adamowicza (PO) w trakcie ostatniej kampanii wyborczej. O tym, że to nie przelewki świadczyć miała podpisana w grudniu 2009 r. umowa przedwstępna. Zgodnie z jej zapisami deweloper zobowiązał się wybudować na Wyspie Spichrzów apartamenty, hotel, biurowiec oraz Muzeum Bursztynu. W tym celu Polnord zorganizował konkurs architektoniczny. Potem obie strony miały zawiązać spółkę - gmina w zamian za 49 proc. udziałów miała wnieść 2,6-hektarową działkę, a deweloper objąć pakiet większościowy, zapewnić finansowanie i realizację wartej pół miliarda inwestycji. Nic z tego jednak nie wyszło, a gdy Polnord się wycofał okazało się, że przedwstępna umowa zobowiązywała Polnord do spełnienia dziesięciu warunków, od których miasto uzależniało powołanie spółki.

Każda próba "Gazety" dotycząca udostępnienia dokumentu kończyła się fiaskiem, mimo że jak stwierdzał już Sąd Najwyższy, "W interesie Rzeczypospolitej Polskiej leży gwarantowanie prasie jak najszerszego dostępu do informacji, będących w posiadaniu organów i instytucji publicznych, rozumianego także poprzez wgląd do akt powstałych w rezultacie jego działalności. Natomiast wszelkie ustawowe ograniczenia wolności prasy, w tym prawa do informacji, nie mogą być interpretowane rozszerzająco, bowiem narusza to także prawo obywateli do rzetelnej informacji i zasadę jawności życia publicznego".

Odmowa udzielenia informacji może nastąpić jedynie ze względu na ochronę tajemnicy państwowej i służbowej oraz innej tajemnicy chronionej ustawą. Tę możliwość próbuje wykorzystać gdański magistrat powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa.

- Może być ona zastrzeżona, ale nie w sytuacji, gdy stroną umowy jest gmina i miejscy prawnicy muszą mieć tego świadomość - mówi Szymon Osowski, prawnik, ekspert Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, którego poprosiliśmy o analizę odmowy urzędu. - Art. 61 Konstytucji RP gwarantuje maksymalną jawność, a ustawowe ograniczenia powinny być stosowane wyjątkowo, a wszelkie wątpliwości, jak stwierdzał już Naczelny Sąd Administracyjny, przemawiać na rzecz dostępu. Analiza przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie może być dokonana tylko i wyłącznie poprzez art. 11 ust. 4 mówiący o tajemnicy przedsiębiorcy, na który powołuje gdański magistrat. Celem tej ustawy jest działanie w interesie publicznym, a takim nie jest zachowanie tajemnicy odnośnie wykonywania zadania publicznego. Można utajnić np. załącznik zawierający dane technologiczne, ale nie treść mówiącą o obowiązkach stron.

Radny Wiesław Kamiński złożył wczoraj wniosek o udostępnienie umowy zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej. Interpelacja nie może być bowiem podstawą do zaskarżenia decyzji urzędu.

- Kolejnym krokiem będzie zaskarżenie odmownej decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego - zapowiada Kamiński, a Centrum deklaruje wsparcie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów