Gdańscy radni się buntują: nie chcą podnieść cen biletów

Katarzyna Włodkowska, Michał Jamroż
10.02.2012 aktualizacja: 2012-02-10 08:14
A A A Drukuj
Pasażerowie gdańskiego tramwaju typu Pesa Swing Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej w Gdańsku stoi pod znakiem zapytania. Radni: - Mamy duże wątpliwości, czy jest uzasadniona
SONDAŻ
Co cię najbardziej denerwuje w gdańskiej komunikacji miejskiej?

Spóźniające się autobusy i tramwaje
Źle ułożone rozkłady, brak potrzebnych linii
Drogie bilety, niedogodna taryfa, brak potrzebnych zniżek
Przestarzałe tramwaje, brud w pojazdach
Nic mnie nie denerwuje - komunikacja w Gdańsku jest całkiem niezła

Podwyżkę zasugerował w styczniu Metropolitalny Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej, a władze 13 gmin wchodzących w skład związku wyraziły akceptację dla tego pomysłu. A to oznacza, że podwyżka dotknie wszystkich od Wejherowa po Pruszcz Gdański. Choć wątpliwości były od początku, wyrażane m.in. przez Gdynię, gdzie po zeszłorocznej podwyżce ubyło 10 proc. pasażerów - w 2010 r. z komunikacji skorzystało 98 mln osób, w 2011 - 89 mln. Ale ostatecznie Gdynia dała się przekonać na forum związku. Wątpliwości zostały.

- Nam ta podwyżka nie jest do niczego potrzebna, wręcz przeciwnie - mówią nam gdyńscy urzędnicy. - Przez ubiegłoroczną już spadła nam liczba pasażerów, teraz pewnie będzie podobnie. To nie sprzyja popularyzacji komunikacji miejskiej, ale takie są koszty bycia metropolią i posiadania wspólnej taryfy.

W każdej gminie ostateczna decyzja zależeć będzie do radnych. Jeśli propozycja zostanie przyjęta, od maja za bilet jednoprzejazdowy zapłacimy o 6 proc. więcej, godzinny - o 7 proc., a całodobowy zdrożeje o 9 proc. To oznacza, że za godzinny zapłacimy 3,60 zł (obecnie 3,40 zł), za jednoprzejazdowy 3 zł (obecnie 2,80 zł), a całodobowy 12 zł (obecnie 11 zł).

Swoje wątpliwości zaczynają też wyrażać gdańscy radni PO, którzy mają większość w radzie miasta.

- Rok temu, gdy głosowaliśmy podwyżkę cen biletów, wiceprezydent Maciej Lisicki tłumaczył, że uwzględnia ona kolejne skoki cen paliwa - mówi radna Agnieszka Owczarczak (PO). - I jedyny argument, jaki się aktualnie przewija, to problemy Wejherowa, które ubolewa, że większość ich autobusów korzysta z krajowej "szóstki", gdzie pobierana jest opłata w ramach systemu viaTOLL.

System obejmuje pojazdy powyżej 3,5 tony. Komunikacja miejska nie jest z niego wyłączona, co kosztuje Wejherowo 800 tys. zł rocznie. Wczoraj reprezentanci radnych PO spotkali się w sprawie podwyżki z szefem ZTM Gdańsk Jerzym Dobaczewskim.

Zdecydowano, że uchwała o nowych cenach biletów nie trafi na lutową sesję rady miasta, ale marcową.

- Nie ma sensu prowadzić dyskusji, gdy na urlopie przebywa w tym czasie wiceprezydent Maciej Lisicki, odpowiedzialny w mieście za komunikację miejską - tłumaczy radny Dariusz Słodkowski (PO).

Szef ZTM - według informacji "Gazety" - powtórzył w trakcie wczorajszego spotkania, że gdyby nie naciski Wejherowa, nie byłoby potrzeby wprowadzania kolejnej podwyżki. Oficjalnie jest bardziej dyplomatyczny.

- Trudno na to pytanie odpowiedzieć - mówi dyrektor Dobaczewski. - Ale nie można zapominać, że od 2009 roku ceny paliwa wzrosły o 61 proc., a ceny biletów tylko o 20 proc.

W 2010 r. z komunikacji miejskiej w Gdańsku skorzystało 154,9 mln pasażerów. W 2011 - 157 mln, przy czym wpływy z biletów wyniosły 100 mln zł. 58 proc. stanowią wpływy z biletów okresowych, 42 proc. jednorazowych. Koszty funkcjonowania komunikacji zamknęły się zaś w 244 mln zł.

- Jeśli radni choć jednego miasta nie zgodzą się na podwyżkę, to oznacza dezintegrację taryf i krok wstecz do wspólnego biletu - mówi Hubert Kołodziejski, szef Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Mnie wisi wspólny bilet. bronimir 10.02.12, 11:45

    Zgoda, gdyby to obniżyło koszty i spowodowało zmniejszenie zatrudnienia w biurokracji.Natomiast jeśli koszty wspólnego biletu mają przynieść odwrotne skutki, to równie dobrze Gdynia i Sopot »