Gdańsk ma potencjał jak Zakopane i musi mieć aquapark
08.02.2012
aktualizacja: 2012-02-08 09:25
fot. Roman Jocher / AG
Dworce, muzea i stadiony też są nierentowne. Mimo tego powstają jako jeden z elementów infrastruktury społecznej miasta - pisze Sławomir Sowula, dziennikarz Gazety Wyborczej Trójmiasto
ZOBACZ TAKŻE
- Opinia Piotra Grzelaka: Tak dla Aquaparku w Gdańsku (12-02-12, 18:00)
- Koniec marzeń o aquaparku w Gdańsku. Nie opłaca się (06-02-12, 07:00)
- Swój aquapark Elbląg widzi ogromny (02-02-12, 06:00)
- Pod dachem jak na plaży. Zobacz pomorskie aquaparki
- Podwodne zabawy w sopockim Aquaparku (22-12-11, 13:19)
- Jak w Gdańsku zbudować aquapark? Wiedzą w Zielonej Górze (13-10-11, 20:38)
- Słupsk. Są pieniądze będzie aquapark (12-01-10, 15:15)
W poniedziałek w "Gazecie" ukazał się tekst mojego kolegi redakcyjnego Krzysztofa Katki, w którym próbuje on dowodzić, że aquapark w Gdańsku nie ma szans powstać, bo jest nieopłacalny. Dowodem na taką tezę mają być aquaparki w Suwałkach i Sopocie, którym powodzi się źle. Analiza sprowadza się do przedstawienia wyniku finansowego jako dowodu na pewną porażkę przedsięwzięcia w Gdańsku. Sugestia płynąca z artykułu jest taka, że winny jest słaby trójmiejski rynek i "źli" klienci, którzy nie chcą przychodzić do sopockiego aquaparku.
A może nie chcą, bo trochę jeżdżą po świecie i oferta sopockiego aquaparku wydaje im się za droga i nieatrakcyjna? A może straty są wynikiem złego zarządzania i nietrafionego ekonomicznie projektu? Nie wiem. Mam za mało danych. Wiem jednak, że nie chodzi tylko o pieniądze.
Tekst Krzysztofa kończy się przywołaniem mojej publikacji z jesieni ubiegłego roku, w której dowodziłem, że władze innych miast nie potrzebują wymówek, by budować aquaparki. Jako przykład podałem Zieloną Górę, której nie można posądzić o metropolitalne ambicje, a która znalazła pieniądze, by aquapark zbudować (nie tylko w budżecie, ale równie w Lotto i UE).
Krzysztof porażkę gdańskich władz w temacie aquaparku chwali, argumentując, że decydenci nie wspierają inwestycji, która będzie przynosić straty. Czyli "słuszną linię ma nasza władza", a zwłaszcza wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski, który od prawie dekady biadoli na temat aquaparku, jednocześnie namaszczając z wielką gorliwością plany budowy wieżowców.
Ta sama władza buduje jednak za budżetowe pieniądze halę widowiskowo-sportową Ergo Arenę (wynik finansowy w granicach zera), stadion PGE (skazany na deficyt) czy Europejskie Centrum Solidarności (kilkanaście milionów dopłaty). To takie same obiekty infrastruktury społecznej jak aquapark, a zaletą tegoż jest, że nikt w Gdańsku nie namawia, by budować go za gminne pieniądze.
Potrzebne jest tylko wiara i zaangażowanie władze w tę ideę, po to by poszukać odpowiedniej lokalizacji, w której przyszły inwestor oprócz takiego obiektu mógłby zbudować np. hotel wspierający finansowanie aquaparku. Tak jest np. w Zakopanem, gdzie aquapark z widokiem na Giewont stoi przyklejony do hotelu.
Zimowa stolica Polski ma wielki potencjał przyciągania turystów. Ale i sporego potencjału może nie zabraknąć Gdańskowi. Postawię dolary przeciwko orzechom Krzysztofa Katki, że po otwarciu małego ruchu przygranicznego z obwodem królewieckim goście zza wschodniej granicy przyjeżdżaliby do gdańskiego aquaparku tysiącami.
Jednak to nie dla nich warto zbudować aquapark, być może nawet wsparty pieniędzmi z gminnego budżetu lub miejską działką (tak jak przy budowie kościołów czy muzeów). Warto by powstał dla nas wszystkich. Dla rozrywki, ale również jako element decydujący o standardzie życia w mieście. W mieście, które przecież chce przyciągać inwestorów najlepiej z sektora high-tech. Ci, lokując w Gdańsku swoje siedziby, biorą bardzo mocno pod uwagę nie tylko, jak się pracuje, ale też, jak się żyje.
Wiedzą to doskonale trójmiejscy deweloperzy, budujący nowoczesne powierzchnie biurowe, do których ściągać będą inwestorów. W jednym z nich, właśnie powstającym na gdańskim Przymorzu, oprócz biur, sklepów i kawiarni na parterze znajdzie się 25-metrowy basen, sauny i hala do koszykówki. To dowód na to, że dla pracodawców - oprócz samych biur - liczy się też to, co ich pracownicy mają do robienia w czasie wolnym - a atrakcji aquaparku z niczym porównać się nie da. Skończmy dyskutować, a zabierzmy się za przygotowanie poważnej oferty. Udało się w tylu miastach, uda się i w Gdańsku.
A może nie chcą, bo trochę jeżdżą po świecie i oferta sopockiego aquaparku wydaje im się za droga i nieatrakcyjna? A może straty są wynikiem złego zarządzania i nietrafionego ekonomicznie projektu? Nie wiem. Mam za mało danych. Wiem jednak, że nie chodzi tylko o pieniądze.
Tekst Krzysztofa kończy się przywołaniem mojej publikacji z jesieni ubiegłego roku, w której dowodziłem, że władze innych miast nie potrzebują wymówek, by budować aquaparki. Jako przykład podałem Zieloną Górę, której nie można posądzić o metropolitalne ambicje, a która znalazła pieniądze, by aquapark zbudować (nie tylko w budżecie, ale równie w Lotto i UE).
Krzysztof porażkę gdańskich władz w temacie aquaparku chwali, argumentując, że decydenci nie wspierają inwestycji, która będzie przynosić straty. Czyli "słuszną linię ma nasza władza", a zwłaszcza wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski, który od prawie dekady biadoli na temat aquaparku, jednocześnie namaszczając z wielką gorliwością plany budowy wieżowców.
Ta sama władza buduje jednak za budżetowe pieniądze halę widowiskowo-sportową Ergo Arenę (wynik finansowy w granicach zera), stadion PGE (skazany na deficyt) czy Europejskie Centrum Solidarności (kilkanaście milionów dopłaty). To takie same obiekty infrastruktury społecznej jak aquapark, a zaletą tegoż jest, że nikt w Gdańsku nie namawia, by budować go za gminne pieniądze.
Potrzebne jest tylko wiara i zaangażowanie władze w tę ideę, po to by poszukać odpowiedniej lokalizacji, w której przyszły inwestor oprócz takiego obiektu mógłby zbudować np. hotel wspierający finansowanie aquaparku. Tak jest np. w Zakopanem, gdzie aquapark z widokiem na Giewont stoi przyklejony do hotelu.
Zimowa stolica Polski ma wielki potencjał przyciągania turystów. Ale i sporego potencjału może nie zabraknąć Gdańskowi. Postawię dolary przeciwko orzechom Krzysztofa Katki, że po otwarciu małego ruchu przygranicznego z obwodem królewieckim goście zza wschodniej granicy przyjeżdżaliby do gdańskiego aquaparku tysiącami.
Jednak to nie dla nich warto zbudować aquapark, być może nawet wsparty pieniędzmi z gminnego budżetu lub miejską działką (tak jak przy budowie kościołów czy muzeów). Warto by powstał dla nas wszystkich. Dla rozrywki, ale również jako element decydujący o standardzie życia w mieście. W mieście, które przecież chce przyciągać inwestorów najlepiej z sektora high-tech. Ci, lokując w Gdańsku swoje siedziby, biorą bardzo mocno pod uwagę nie tylko, jak się pracuje, ale też, jak się żyje.
Wiedzą to doskonale trójmiejscy deweloperzy, budujący nowoczesne powierzchnie biurowe, do których ściągać będą inwestorów. W jednym z nich, właśnie powstającym na gdańskim Przymorzu, oprócz biur, sklepów i kawiarni na parterze znajdzie się 25-metrowy basen, sauny i hala do koszykówki. To dowód na to, że dla pracodawców - oprócz samych biur - liczy się też to, co ich pracownicy mają do robienia w czasie wolnym - a atrakcji aquaparku z niczym porównać się nie da. Skończmy dyskutować, a zabierzmy się za przygotowanie poważnej oferty. Udało się w tylu miastach, uda się i w Gdańsku.
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Ja bym wolał marinę na Zatoce Gdańskiej.
bronimir
08.02.12, 15:22
Obecne snucie się kilometrami przez kanał portowy to nie jest najlepsze rozwiązanie.To może zostać jako marina reprezentacyjna, natomiast na Zatoce powinna powstać marina techniczna, gdzie »
-
a po co nam aquapark? porządny duży basen !!!
hollowcat
08.02.12, 18:08
i to bez chlorowanej wody by się przydał, z cywilizowanymi szatniami gdzie jest chociaż trochę prywatności.»
Najczęściej czytane24 htydzień




