Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły guzik działa!
08.02.2012
aktualizacja: 2012-02-08 11:37
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Kierujący pojazdami komunikacji miejskiej w Gdańsku ciągle niechętnie używają "ciepłych guzików", czyli indywidualnego otwierania drzwi przez pasażerów. Z tego powodu tramwaje i autobusy wietrzą się na mrozie
ZOBACZ TAKŻE
- 100 dni do Euro. Kolejarze: kibice pojadą szybciej (29-02-12, 07:00)
- Pociągiem do Warszawy? Nie warto. Za drogo i za wolno (17-02-12, 07:20)
- Kiedy pierwsza impreza z nowym darmowym biletem? (08-02-12, 15:33)
- Reforma komunikacji. ZTM zacznie kontrolować pojazdy (01-02-12, 08:00)
- Tramwaje poinformują o przystanku. Pomogło Euro (22-01-12, 20:09)
SERWISY
SONDAŻ
O problemie piszemy praktycznie co roku, gdy nadejdą mrozy. Na pusty przystanek wjeżdża tramwaj - dwa wagony typu 105Na. Choć każdy z nich wyposażony jest w specjalne guziki do otwierania drzwi przez pasażerów, motorniczy nie daje im szansy działania. Otwiera wszystkie drzwi, po czym czeka kilkadziesiąt sekund na "zielone". Oczywiście z otwartymi drzwiami. Dzięki temu pasażerowie także w tramwaju czują, co oznacza kilkunastostopniowy mróz.
- Codziennie korzystam z komunikacji miejskiej. Z moich obserwacji wynika, że tylko motorniczowie "stopiątek" nie chcą korzystać z "ciepłych guzików" - mówi Adam Pałkowski z Oliwy. - Otwierają wszystkie na oścież. Podobnie jest z autobusami - tu także rzadko zdarza się, by kierowca pozwolił pasażerom otwierać drzwi za niego - dodaje nasz czytelnik.
"Gazeta" wykonała prosty test - na przystanku Węzeł UE obserwowaliśmy tramwaje linii 3, 8 i 9. Na pięć kursów obsługiwanych przez tramwaje 105Na, w jednym drzwi otworzyły się tylko po naciśnięciu guzika - w pozostałych motorniczowie stosowali "wietrzenie" (szczególnie uciążliwe w stronę Dworca Głównego, gdzie tramwaj czeka długo na "zielone"). Natomiast w Dortmundach "ciepłe guziki" działały.
Zakład Komunikacji Miejskiej, który obsługuje linie tramwajowe w Gdańsku oraz zdecydowaną większość linii autobusowych, zapewnia, że prowadzący pojazdy mają obowiązek korzystać z "ciepłych guzików". - Zwrócimy ponownie uwagę na tę kwestię naszym kierowcom i motorniczym - mówi Alicja Mongird, rzecznik ZKM. Najwyraźniej z dotychczasowych zaleceń pracownicy spółki niewiele sobie robią.
Dlaczego tak się dzieje? Według naszych informacji to kwestia przyzwyczajenia. - Do niedawna, w większości "stopiątek" guzików nie było, zdarzały się też niedziałające. Obecnie we flocie ZKM zostały egzemplarze 105Na w najlepszym stanie, w zdecydowanej większości wyposażone w sprawne "ciepłe guziki". Wśród części motorniczych, szczególnie starszych, pozostało jednak poczucie, że to rzadki dodatek, którego się nie używa - mówi nam proszący o anonimowość pracownik ZKM.
I dodaje, że technicznie tramwaj 105Na daje podobne możliwości, jeśli chodzi o operowanie drzwiami, jak nowsze pojazdy. - Gdy ten tramwaj prowadzi osoba, której zależy na dobrej obsłudze pasażerów, drzwi otwierają się na guzik, a gdy pasażerowie wsiądą i tramwaj musi czekać, np. na światłach drzwi można zamknąć dalej umożliwiając ich otwarcie za pomocą guzików. Trzeba tylko chcieć - mówi nasz informator.
- Codziennie korzystam z komunikacji miejskiej. Z moich obserwacji wynika, że tylko motorniczowie "stopiątek" nie chcą korzystać z "ciepłych guzików" - mówi Adam Pałkowski z Oliwy. - Otwierają wszystkie na oścież. Podobnie jest z autobusami - tu także rzadko zdarza się, by kierowca pozwolił pasażerom otwierać drzwi za niego - dodaje nasz czytelnik.
"Gazeta" wykonała prosty test - na przystanku Węzeł UE obserwowaliśmy tramwaje linii 3, 8 i 9. Na pięć kursów obsługiwanych przez tramwaje 105Na, w jednym drzwi otworzyły się tylko po naciśnięciu guzika - w pozostałych motorniczowie stosowali "wietrzenie" (szczególnie uciążliwe w stronę Dworca Głównego, gdzie tramwaj czeka długo na "zielone"). Natomiast w Dortmundach "ciepłe guziki" działały.
Zakład Komunikacji Miejskiej, który obsługuje linie tramwajowe w Gdańsku oraz zdecydowaną większość linii autobusowych, zapewnia, że prowadzący pojazdy mają obowiązek korzystać z "ciepłych guzików". - Zwrócimy ponownie uwagę na tę kwestię naszym kierowcom i motorniczym - mówi Alicja Mongird, rzecznik ZKM. Najwyraźniej z dotychczasowych zaleceń pracownicy spółki niewiele sobie robią.
Dlaczego tak się dzieje? Według naszych informacji to kwestia przyzwyczajenia. - Do niedawna, w większości "stopiątek" guzików nie było, zdarzały się też niedziałające. Obecnie we flocie ZKM zostały egzemplarze 105Na w najlepszym stanie, w zdecydowanej większości wyposażone w sprawne "ciepłe guziki". Wśród części motorniczych, szczególnie starszych, pozostało jednak poczucie, że to rzadki dodatek, którego się nie używa - mówi nam proszący o anonimowość pracownik ZKM.
I dodaje, że technicznie tramwaj 105Na daje podobne możliwości, jeśli chodzi o operowanie drzwiami, jak nowsze pojazdy. - Gdy ten tramwaj prowadzi osoba, której zależy na dobrej obsłudze pasażerów, drzwi otwierają się na guzik, a gdy pasażerowie wsiądą i tramwaj musi czekać, np. na światłach drzwi można zamknąć dalej umożliwiając ich otwarcie za pomocą guzików. Trzeba tylko chcieć - mówi nasz informator.
- 22 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły guzik działa!
panbies
08.02.12, 11:51
W Zielonej Górze też takie guziki w autobusach są tylko że ludzie nie wiedzą po co są i stoją przed zamkniętymi drzwiami i patrzą jak autobus ucieka po czym pomstują na kierowcę:D»
Najczęściej czytane24 htydzień




