Utopiła swoją 3-letnią córkę, ale może uniknąć procesu
07.02.2012
aktualizacja: 2012-02-07 15:57
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gaze
Ewę K., która w listopadzie wrzuciła trzyletnią Weronikę do wody z sopockiego mola, przez miesiąc obserwowali biegli psychiatrzy. To od ich opinii zależy, czy kobieta zostanie oskarżona o zbrodnię i odpowie za to przed sądem.
ZOBACZ TAKŻE
- Przy sopockim molo utonęła trzyletnia dziewczynka (15-11-11, 10:58)
- Weronika została zamordowana, matka się przyznała (16-11-11, 11:16)
- Dwie osoby utonęły w Brzeźnie. Wyniki sekcji zwłok (05-12-11, 20:53)
- Tajemnicze utonięcie w Brzeźnie. Kto kogo ratował? (11-12-11, 14:56)
- Utopiła swoje dziecko, ale nie pójdzie do więzienia (19-03-12, 13:57)
- Pedofil z sopockiego aquaparku złapany [wideo] (17-02-12, 10:44)
- Wypadek na Marynarki Polskiej. Auto wjechało pod tramwaj (15-02-12, 08:28)
- Dramat w Słupsku: dwulatek katowany przez kilka tygodni (14-02-12, 14:40)
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo] (10-02-12, 13:30)
- Pijana matka, a niemowlę nie karmione w zimnym pokoju (08-02-12, 12:37)
- W Sopocie płoną samochody. Trwają poszukiwania podpalacza (08-02-12, 09:35)
SERWISY
34-letnia gdańszczanka od ponad trzech miesięcy przebywa w zamkniętym oddziale dla tymczasowo aresztowanych Szpitala Psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim. Tam została poddana czterotygodniowej obserwacji przez biegłych, którzy mieli za zadanie odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania - jaki jest obecnie stanu zdrowia kobiety oraz czy była ona w stanie pokierować swoim zachowaniem, gdy zamordowała Weronikę
Pisemna opinia powinna być gotowa w drugiej połowie lutego. Jest bardzo ważna, bo od tego co stwierdzą biegli zależeć będzie dalszy przebieg śledztwa prowadzonego przez sopocką prokuraturę. Do tej pory nie udało się bowiem jednoznacznie ustalić motywu zbrodni i śledczy opierają się tylko na przypuszczeniach.
- Opinia sądowo-psychiatryczna po obserwacji w szpitalu będzie dla nas bardzo istotnym dowodem - mówi Tomasz Landowski, zastępca prokuratora rejonowego w Sopocie.
Przyznaje, że sprawa może zakończyć się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia, ale jedynie w przypadku, gdyby lekarze uznali Ewę K. za poczytalną w momencie zabójstwa oraz nie dopatrzyli się u niej trwałych zaburzeń, z powodu których może w dalszym ciągu zagrażać sobie i innym osobom.
W innym przypadku śledztwo zostanie umorzone, a do sądu zostanie skierowany wniosek o skierowanie Ewy K. na przymusowe leczenie w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Jest także trzecia możliwość - gdyby biegli uznali, że gdańszczanka popełniła zbrodnię będąc niepoczytalna, ale teraz jest już zdrowa, to śledztwo także zostanie umorzone, a zabójczyni automatycznie zostanie zwolniona do domu.
Przypomnijmy, 15 listopada 2011 roku nad ranem Ewa K. przyjechała z córką z Gdańska do Sopotu autobusem. Kamera monitoringu zarejestrowała jak obie wchodzą na molo. Po przejściu około 200 metrów kobieta podniosła dziewczynkę i przez barierkę wrzuciła do morza. Ciało Weroniki zauważył spacerujący po molo przypadkowy mężczyzna. Gdy strażacy wyłowili zwłoki dziecka, policjanci zauważyli Ewę K. - znajdowała się w wodzie po drugiej stronie mola. Była w szoku, kurczowo trzymała się drabinki przy pomoście, ale nie wzywała pomocy. Natychmiast zawieziono do szpitala. Następnego dnia podczas przesłuchania przyznała się do zabójstwa.
Z naszych ustaleń wynika, że kobieta od dawna leczyła się psychiatrycznie. Mgła więc zamordować córeczkę podczas nawrotu choroby. - Czy z zeznań męża podejrzanej albo innych świadków wynika, że Ewa K. już wcześniej próbowała skrzywdzić dziecko albo groziła komuś śmiercią? - pytamy prokuratora Landowskiego.
- Z uwagi na dobro dalszego postępowania nie mogę tego ujawniać - odpowiedział.
Pisemna opinia powinna być gotowa w drugiej połowie lutego. Jest bardzo ważna, bo od tego co stwierdzą biegli zależeć będzie dalszy przebieg śledztwa prowadzonego przez sopocką prokuraturę. Do tej pory nie udało się bowiem jednoznacznie ustalić motywu zbrodni i śledczy opierają się tylko na przypuszczeniach.
- Opinia sądowo-psychiatryczna po obserwacji w szpitalu będzie dla nas bardzo istotnym dowodem - mówi Tomasz Landowski, zastępca prokuratora rejonowego w Sopocie.
Przyznaje, że sprawa może zakończyć się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia, ale jedynie w przypadku, gdyby lekarze uznali Ewę K. za poczytalną w momencie zabójstwa oraz nie dopatrzyli się u niej trwałych zaburzeń, z powodu których może w dalszym ciągu zagrażać sobie i innym osobom.
W innym przypadku śledztwo zostanie umorzone, a do sądu zostanie skierowany wniosek o skierowanie Ewy K. na przymusowe leczenie w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Jest także trzecia możliwość - gdyby biegli uznali, że gdańszczanka popełniła zbrodnię będąc niepoczytalna, ale teraz jest już zdrowa, to śledztwo także zostanie umorzone, a zabójczyni automatycznie zostanie zwolniona do domu.
Przypomnijmy, 15 listopada 2011 roku nad ranem Ewa K. przyjechała z córką z Gdańska do Sopotu autobusem. Kamera monitoringu zarejestrowała jak obie wchodzą na molo. Po przejściu około 200 metrów kobieta podniosła dziewczynkę i przez barierkę wrzuciła do morza. Ciało Weroniki zauważył spacerujący po molo przypadkowy mężczyzna. Gdy strażacy wyłowili zwłoki dziecka, policjanci zauważyli Ewę K. - znajdowała się w wodzie po drugiej stronie mola. Była w szoku, kurczowo trzymała się drabinki przy pomoście, ale nie wzywała pomocy. Natychmiast zawieziono do szpitala. Następnego dnia podczas przesłuchania przyznała się do zabójstwa.
Z naszych ustaleń wynika, że kobieta od dawna leczyła się psychiatrycznie. Mgła więc zamordować córeczkę podczas nawrotu choroby. - Czy z zeznań męża podejrzanej albo innych świadków wynika, że Ewa K. już wcześniej próbowała skrzywdzić dziecko albo groziła komuś śmiercią? - pytamy prokuratora Landowskiego.
- Z uwagi na dobro dalszego postępowania nie mogę tego ujawniać - odpowiedział.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




