Złodzieje tankowali paliwo, a płaciła za nich policja
03.02.2012
aktualizacja: 2012-02-03 15:28
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Akt oskarżenia w sprawie afery paliwowej w starogardzkiej policji trafił do sądu. Wśród ośmiu oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie złodziei jest były pracownik tamtejszej komendy powiatowej, pracownicy stacji benzynowej i ich koledzy.
ZOBACZ TAKŻE
- Afera paliwowa w policji. Tankowali na konto komendy (14-03-12, 18:00)
Z ustaleń śledczych wynika, że policja zapłaciła za ponad 114 tys. litrów paliwa, które nigdy nie zostało zatankowane do służbowych radiowozów. Było to możliwe, bo w ręce nieuczciwych pracowników stacji w centrum Starogardu Gdańskiego wpadły karty magnetyczne, którymi na co dzień za paliwo płacą kierowcy radiowozów. Karty wynosił z komendy pracownik cywilny komendy, który... był za te karty odpowiedzialny.
- W naszej jednostce jest ponad 30 kart paliwowych. Zgodnie z przepisami są pod ścisłą kontrolą i przechowywane muszą być w szafie pancernej. Pracownik, który za karty odpowiada może je wydawać jedynie kierowcom, którzy muszą zatankować służbowe pojazdy. Za każdym razem trzeba odnotować w dokumentach komu i na jak długo wydano kartę - mówi mł. asp. Marcin Kunka, rzecznik starogardzkiej policji.
Podejrzany pracownik nie miał prawa wynosić kart z komendy, a tym bardziej z nich korzystać. Z ustaleń śledczych wynika jednak, że robił to regularnie. W rezultacie od początku stycznia 2006 r. złodziejom udało się wyprowadzić z policyjnej kasy ponad 460 tys. zł.
Z ustaleń śledczych wynika, że czasami - na koszt policji - paliwo było tankowane do prywatnych samochodów oskarżonych, jednak najczęściej chodziło o kradzież pieniędzy. - Podejrzani wykorzystywali sytuację, gdy klienci płacili gotówką za paliwo i nie chcieli paragonu ani faktury. Wtedy gotówka trafiała do kieszeni pracowników stacji, a za benzynę płacono z pieniędzy policji - tłumaczy Anna Gurska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, która przygotowała akt oskarżenia.
Śledztwo w tej sprawie ruszyło w listopadzie 2010 roku. - Wtedy wewnętrzna kontrola w naszej komendzie wykazała, że pracownik cywilny odpowiedzialny za karty paliwowe mógł złamać przepisy. Komendant od razu zawiadomił prokuraturę, komendanta wojewódzkiego oraz biuro spraw wewnętrznych - mówi rzecznik KPP.
Dla budżetu starogardzkiej komendy strata ponad 400 tys. zł to poważny cios. - W ciągu roku na paliwo wydajemy około 350 tys. zł - dodaje Marcin Kunka, ale zapewnia, że nie odbiło się to na bezpieczeństwie mieszkańców: - Nie doszło do sytuacji, że nie wysłano gdzieś radiowozu, gdy zaszła taka potrzeba.
Proces w tej sprawie przed gdańskim Sądem Okręgowym ma ruszyć w połowie marca. Oprócz byłego pracownika policji (został zwolniony dyscyplinarnie, gdy sprawa wyszła na jaw) na ławie oskarżonych zasiądzie czterech pracownikom stacji benzynowej oraz trzy osoby, które korzystały z paliwa zakupionego na koszt policji.
- W przypadku wyroku skazującego nasz były pracownik będzie musiał zwrócić całą kwotę, która z jego winy wypłynęła z konta policji - dodaje Kunka.
- W naszej jednostce jest ponad 30 kart paliwowych. Zgodnie z przepisami są pod ścisłą kontrolą i przechowywane muszą być w szafie pancernej. Pracownik, który za karty odpowiada może je wydawać jedynie kierowcom, którzy muszą zatankować służbowe pojazdy. Za każdym razem trzeba odnotować w dokumentach komu i na jak długo wydano kartę - mówi mł. asp. Marcin Kunka, rzecznik starogardzkiej policji.
Podejrzany pracownik nie miał prawa wynosić kart z komendy, a tym bardziej z nich korzystać. Z ustaleń śledczych wynika jednak, że robił to regularnie. W rezultacie od początku stycznia 2006 r. złodziejom udało się wyprowadzić z policyjnej kasy ponad 460 tys. zł.
Z ustaleń śledczych wynika, że czasami - na koszt policji - paliwo było tankowane do prywatnych samochodów oskarżonych, jednak najczęściej chodziło o kradzież pieniędzy. - Podejrzani wykorzystywali sytuację, gdy klienci płacili gotówką za paliwo i nie chcieli paragonu ani faktury. Wtedy gotówka trafiała do kieszeni pracowników stacji, a za benzynę płacono z pieniędzy policji - tłumaczy Anna Gurska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, która przygotowała akt oskarżenia.
Śledztwo w tej sprawie ruszyło w listopadzie 2010 roku. - Wtedy wewnętrzna kontrola w naszej komendzie wykazała, że pracownik cywilny odpowiedzialny za karty paliwowe mógł złamać przepisy. Komendant od razu zawiadomił prokuraturę, komendanta wojewódzkiego oraz biuro spraw wewnętrznych - mówi rzecznik KPP.
Dla budżetu starogardzkiej komendy strata ponad 400 tys. zł to poważny cios. - W ciągu roku na paliwo wydajemy około 350 tys. zł - dodaje Marcin Kunka, ale zapewnia, że nie odbiło się to na bezpieczeństwie mieszkańców: - Nie doszło do sytuacji, że nie wysłano gdzieś radiowozu, gdy zaszła taka potrzeba.
Proces w tej sprawie przed gdańskim Sądem Okręgowym ma ruszyć w połowie marca. Oprócz byłego pracownika policji (został zwolniony dyscyplinarnie, gdy sprawa wyszła na jaw) na ławie oskarżonych zasiądzie czterech pracownikom stacji benzynowej oraz trzy osoby, które korzystały z paliwa zakupionego na koszt policji.
- W przypadku wyroku skazującego nasz były pracownik będzie musiał zwrócić całą kwotę, która z jego winy wypłynęła z konta policji - dodaje Kunka.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




