Awaria sieci została usunięta. GPEC przywraca ciepło
03.02.2012
aktualizacja: 2012-02-03 21:51
Kilkanaście tysięcy mieszkańców Gdańska i Sopotu nie miało przez cały piątek ogrzewania i gorącej wody. Awarię rurociągu szczęśliwie udało się naprawić wieczorem. - Tak duże awarie to rzadkość. Podobna zdarzyła się u nas ładnych kilka lat temu - przyznaje Grzegorz Blachowski z Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
ZOBACZ TAKŻE
- 5 tys. ton węgla, woda 120 st. C i w domu jest ciepło (02-02-12, 17:00)
- Policjanci uratowali psa przed zamarznięciem [zdjęcia] (02-02-12, 13:28)
- Walka z mrozem: wycieńczony bezdomny trafił do szpitala (02-02-12, 11:59)
- Pogoda na Pomorzu: duży mróz, śniegu brak (02-02-12, 07:43)
Kaloryfery ostygły tuż po godz. 10. Ciepło przestało docierać do tysiąca budynków na Przymorzu, Żabiance, w Jelitkowie i w Sopocie. Problem dotknął m.in. mieszkańców gdańskich ulic: Obrońców Wybrzeża, Dąbrowszczaków, Piastowskiej, Gospody, Tysiąclecia, Kołobrzeskiej i Chłopskiej.
- Do awarii doszło przy Al. Rzeczpospolitej, w miejscu gdzie jest wjazd na budowę - mówi Grzegorz Blachowski, rzecznik Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. - Załamała się płyta betonowa, która chroniła rurociąg biegnący w kanale pod ziemią. Fragment płyty uderzył w rurę i doprowadził do jej pęknięcia. Ustalamy co było przyczyną załamania się płyty.
Według nie potwierdzonych informacji do awarii mogło dojść pod ciężarem przejeżdżającej maszyny budowlanej.
Przez osiem godzin nie było żadnej pewności, czy awarię uda się naprawić jeszcze tego samego dnia. Tysiące lokatorów miało poważny problem: jak przetrwać mroźną noc bez ogrzewania, tym bardziej że prognozy pogody zapowiadały, że temperatura zejdzie poniżej - 20 st. Celsjusza. Jak by było tego mało, jedna ze stacji radiowych podała pochopnie wiadomość, że awaria naprawiona będzie dopiero w sobotę.
- Stwierdziłam, że nie ma co siedzieć w zimnych pokojach i pojechałam do przyjaciółki, która mieszka na Osiedlu Młodych w domu ogrzewanym przez niedużą kotłownię gazową - mówi Lidia Janca z ul. Sztormowej. - Bardzo zimno u mnie nie było, bo budynek jest dobrze ocieplony. Jednak nie było tak przyjemnie, żeby człowiek mógł sobie usiąść z książką i poczytać.
Przyjaciółka Lidii Jancy miała powody do satysfakcji. Jakiś czas temu władze spółdzielni chciały sprzedać kotłownię i przyłączyć budynek do sieci GPEC, ale pomysł upadł, gdy mieszkańcy stanowczo zaprotestowali.
Tymczasem w miejscu awarii przez sześć godzin pracował kilkunastoosobowy zespół antykryzysowy. Trzeba było użyć ciężkiego sprzętu, m.in. koparki. Udało się zespawać pęknięty rurociąg.
O godz. 20. w większości domów kaloryfery zaczęły grzać.
- To była naprawdę poważna awaria - podkreśla Blachowski. - Czapki z głów przed ekipa która to naprawiła w tak krótkim czasie. Myślę, że podziękować mogę nie tylko w imieniu GPEC, ale i mieszkańców. Tak duże awarie to rzadkość. Podobna zdarzyła się u nas ładnych kilka lat temu.
Wiadomości o awarii cieszyły się dużym zainteresowaniem gdańskich i sopockich internautów na wszystkich portalach informacyjnych. Niektórzy podeszli do sytuacji na wesoło. Ktoś napisał: "Jak jest taka akcja że nie ma ciepła/ciepłej wody to z żoną gasimy światła i - wracając pamięcią do czasów kiedy mieliśmy kilka lat - puszczamy z youtube przemówienie o wprowadzeniu stanu wojennego. A potem robimy to co robili nasi rodzicie kiedy wprowadzano III stopień zasilania i nie było co robić".
GPEC posiada ok. 700 km sieci ciepłowniczych w Trójmieście, dzięki którym ogrzewa 58 proc. budynków mieszkalnych i obiektów w Gdańsku i 12 proc. w Sopocie.
- Przy obecnych mrozach wodę podgrzewamy nawet do 120 st. C. Jest to możliwe dzięki sieciom ciepłowniczym, w których panuje ciśnienie nawet 10 razy wyższe niż atmosferyczne - tłumaczy Łukasz Rohde, kierownik działu technicznego i standaryzacji GPEC.
Woda ciepłownicza w rurociągach jest w ciągłym ruchu. Zimą osiąga prędkość do ok. 10 km/h. Spadek temperatury między źródłem ciepła, a odbiorcą końcowym wynosi od 5 do 15 st. C.
- Do awarii doszło przy Al. Rzeczpospolitej, w miejscu gdzie jest wjazd na budowę - mówi Grzegorz Blachowski, rzecznik Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. - Załamała się płyta betonowa, która chroniła rurociąg biegnący w kanale pod ziemią. Fragment płyty uderzył w rurę i doprowadził do jej pęknięcia. Ustalamy co było przyczyną załamania się płyty.
Według nie potwierdzonych informacji do awarii mogło dojść pod ciężarem przejeżdżającej maszyny budowlanej.
Przez osiem godzin nie było żadnej pewności, czy awarię uda się naprawić jeszcze tego samego dnia. Tysiące lokatorów miało poważny problem: jak przetrwać mroźną noc bez ogrzewania, tym bardziej że prognozy pogody zapowiadały, że temperatura zejdzie poniżej - 20 st. Celsjusza. Jak by było tego mało, jedna ze stacji radiowych podała pochopnie wiadomość, że awaria naprawiona będzie dopiero w sobotę.
- Stwierdziłam, że nie ma co siedzieć w zimnych pokojach i pojechałam do przyjaciółki, która mieszka na Osiedlu Młodych w domu ogrzewanym przez niedużą kotłownię gazową - mówi Lidia Janca z ul. Sztormowej. - Bardzo zimno u mnie nie było, bo budynek jest dobrze ocieplony. Jednak nie było tak przyjemnie, żeby człowiek mógł sobie usiąść z książką i poczytać.
Przyjaciółka Lidii Jancy miała powody do satysfakcji. Jakiś czas temu władze spółdzielni chciały sprzedać kotłownię i przyłączyć budynek do sieci GPEC, ale pomysł upadł, gdy mieszkańcy stanowczo zaprotestowali.
Tymczasem w miejscu awarii przez sześć godzin pracował kilkunastoosobowy zespół antykryzysowy. Trzeba było użyć ciężkiego sprzętu, m.in. koparki. Udało się zespawać pęknięty rurociąg.
O godz. 20. w większości domów kaloryfery zaczęły grzać.
- To była naprawdę poważna awaria - podkreśla Blachowski. - Czapki z głów przed ekipa która to naprawiła w tak krótkim czasie. Myślę, że podziękować mogę nie tylko w imieniu GPEC, ale i mieszkańców. Tak duże awarie to rzadkość. Podobna zdarzyła się u nas ładnych kilka lat temu.
Wiadomości o awarii cieszyły się dużym zainteresowaniem gdańskich i sopockich internautów na wszystkich portalach informacyjnych. Niektórzy podeszli do sytuacji na wesoło. Ktoś napisał: "Jak jest taka akcja że nie ma ciepła/ciepłej wody to z żoną gasimy światła i - wracając pamięcią do czasów kiedy mieliśmy kilka lat - puszczamy z youtube przemówienie o wprowadzeniu stanu wojennego. A potem robimy to co robili nasi rodzicie kiedy wprowadzano III stopień zasilania i nie było co robić".
GPEC posiada ok. 700 km sieci ciepłowniczych w Trójmieście, dzięki którym ogrzewa 58 proc. budynków mieszkalnych i obiektów w Gdańsku i 12 proc. w Sopocie.
- Przy obecnych mrozach wodę podgrzewamy nawet do 120 st. C. Jest to możliwe dzięki sieciom ciepłowniczym, w których panuje ciśnienie nawet 10 razy wyższe niż atmosferyczne - tłumaczy Łukasz Rohde, kierownik działu technicznego i standaryzacji GPEC.
Woda ciepłownicza w rurociągach jest w ciągłym ruchu. Zimą osiąga prędkość do ok. 10 km/h. Spadek temperatury między źródłem ciepła, a odbiorcą końcowym wynosi od 5 do 15 st. C.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Górnicy z Wujka w 1981 chcieli to zrobić Katowicom
kibic_rudego
03.02.12, 17:14
Na czas awarii należy były Komitet Strajkowy z Wujka przenieść z rodzinami do nieogrzewanych domów»
Najczęściej czytane24 htydzień









