Zdaniem Daszczyńskiego: inne ACTA

Roman Daszczyński
02.02.2012 aktualizacja: 2012-02-02 10:55
A A A Drukuj
Roman Daszczyński Fot. Renata Dąbrowska / AG
Cholera mnie bierze, gdy jakaś manifestacja idzie pod dom premiera Donalda Tuska w Sopocie, by wykrzyczeć swoje - oczywiście słuszne - poglądy. Cholera mnie brała, gdy robili to zadymiarze ze Stoczni Gdańskiej. Wzięła też, gdy ostatnio zrobili to przeciwnicy umowy ACTA.
Tym bardziej że Tuska nie ma w domu. Tym bardziej że zapowiedział: ratyfikacji umowy nie będzie, jeśli choć jedna litera będzie zagrażała wolności. Nie ma powodów, by nie wierzyć. Panowie z PiS i inni narodowcy jako przeciwnicy ACTA nie są bardziej wiarygodni niż premier.

Bo przecież nie tyle o problem piractwa w internecie chodzi, co o wolność - a ściślej o to, kto ile ma władzy i jak z niej korzysta. Jeśli Brytyjczycy na mocy ACTA wydają Amerykanom swojego studenta - to jest już niedobrze. Albo zwariowali, albo ktoś w Ameryce ma za dużo władzy.

111 lat temu Leon Czołgosz, syn polskich imigrantów z Michigan, zastrzelił prezydenta USA Williama McKinleya. Po zamachu wyjaśnił, dlaczego: "Uważam, że jeden człowiek nie powinien mieć tyle władzy".

Zbrodnia Czołgosza była potworna, żadne przekonania nie mogą usprawiedliwiać zabójstwa. Tym bardziej że do dziś na wspomnienie wyczynu polskiego imigranta amerykańska administracja odmawia zniesienia wiz dla Polaków (oczywiście podają inne, wykrętne powody).

Co do przekonania Czołgosza, że "jeden człowiek nie powinien mieć tyle władzy" - trudno się nie zgodzić. Szokował go prezydent McKinley, to jakie wrażenie musiałby zrobić prezes wielkiej korporacji? A kilkudziesięciu prezesów kilkudziesięciu największych korporacji świata?!

Panie i Panowie, oto jesteśmy świadkami sytuacji, w której korporacje tak podporządkowały sobie największe i najstarsze demokracje świata, że uchwalono przepisy o zasięgu globalnym, które mają służyć tylko i wyłącznie maksymalizacji zysków. W Polce komentatorzy jak najęci chrzanią, że chodzi tylko o ukrócenie złodziejstwa. Jakby przed ACTA nie istniało w Polsce prawo chroniące własność intelektualną i znaki towarowe.

Wielkie korporacje zagrały w szachy wielkimi państwami. Właśnie dowiedzieliśmy się, że światem rządzi pieniądz. Być może zawsze tak było, ale nigdy jeszcze nie powiedziano nam tego w tak bezwstydny sposób.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów