Gdańsk nie liczy się z głosem mieszkańców Wrzeszcza

Krzysztof Katka
27.01.2012 aktualizacja: 2012-01-27 18:17
A A A Drukuj
Kontrowersje budzi m.in. nowe Centrum Hevelius, która ma być połączona ze zrewitalizowanym dworcem we Wrzeszczu mat. prasowe
Wszystkie 90 uwag zgłoszonych do planu zagospodarowania Wrzeszcza zostało odrzuconych przez wiceprezydenta Gdańska Wiesława Bielawskiego. Wnioski były złe czy może prezydent przywiązał się zbytnio do swoich planów?
SONDAŻ
Czy miasto może lekceważyć uwagi mieszkańców?

tak
trudno powiedzieć
nie

W czwartek radni Gdańska przegłosowali plan centrum Wrzeszcza. W pracach nad nim interes inwestorów zainteresowanych budową wysokościowców i powiększeniem centrum handlowego, reprezentowały władze miasta. O tym, że czyniły to w kontrze do mieszkańców, świadczy fakt, że z 90 uwag zgłoszonych do planu, nie uwzględniono żadnej.

Grupa osób prosiła o niestawianie wysokościowca w pobliżu ich mieszkań, bo zwiększy się hałas, pogorszy klimat przez zawirowania powietrza, a lokale będą gorzej nasłonecznione.

Uwagi odrzucono, ponieważ:

- budowa nie zwiększy hałasu, bo w tym miejscu i tak przekroczone są normy hałasu

- wysokościowiec wysmuklimy, aby prądy powietrza były słabsze

- minimalny czas nasłonecznienia będzie zgodny z normami [w godz. 7-17 dostęp słońca przez co najmniej trzy godziny - red.].

Inny wniosek: "Ulice Wajdeloty, Grażyny i inne mają dziś charakter lokalny, a po realizacji inwestycji zostaną rozjechane".

Urzędnicy: "Nowo powstała zabudowa będzie generowała wzrost natężeń ruchu, jednak w WIĘKSZOŚCI niezagrażający przepustowości ulic".

Wiele osób sygnalizowało, że dzielnica traci tereny zielone i zostanie zabetonowana. Monika Wierzba, jeden z wnioskodawców: "bezsensowne jest tworzenie Wrzeszcza jako zadaszonego sklepu bez relacji z dzielnicą; należy odkryć potok Strzyży, aby podkreślić walory rekreacyjne".

Urzędnicy: Nie należy się obawiać zabetonowania części Wrzeszcza, ponieważ planowane obiekty będą prawdopodobnie miały elewacje ze szkła.

Lokalna firma wniosła, że "przeznaczenie terenu niemal w całości na handel nie jest podyktowane troską o mieszkańców".

Planiści odpowiadają, że muszą wyważyć różne interesy i troszczyć się o rozwój.

Z tych kilku przykładów widać, że wielkie zmiany w rejonie dworca PKP we Wrzeszczu utrudnią życie mieszkańców. Rzecz nie w tym, by z inwestycji rezygnować, lecz by wysłuchać mieszkańców i spróbować zrekompensować gorsze warunki życia.

Jeśli martwią się o brak zieleni, to należy urządzić niewielki park. Jeśli boją się, że część przejść dla pieszych będzie zamykana wieczorem wraz ze sklepami, to nie starczy odpowiedź, że jeden przesmyk wystarczy.

Można też wynająć rzeczoznawcę, który oszacuje, czy i jak nowe sąsiedztwo obniża wartość mieszkań. Np. w Gdyni coś takiego się praktykuje i mieszkaniec może liczyć na niewielką, ale zawsze jakąś rekompensatę.

Szereg uwag do planu skierowali ludzie z przeznaczonych do wyburzenia domów przy ul. Nad Stawem. Część chciała lokali zamiennych, inni żądali zgody na wykup mieszkania komunalnego. Ale są i tacy, którzy martwią się o to, że będą musieli się wyprowadzać. Edward Anuszkiewicz napisał, że mieszka w tym miejscu od 1945 r. i nie chce, by go przenoszono. Jego wniosek nie został nawet zakwalifikowany do odrzucenia, nie dostał odpowiedzi i nie wie, co go czeka.

Ale wiceprezydent Bielawski obronił swój plan i może się cieszyć, że żaden mieszkaniec nie poprzestawiał mu makietek nawet o centymetr. Nie odpowiedział nam na pytanie, czy wnioski mieszkańców były tak niemądre, czy może zbyt bardzo przywiązał się do swoich planów?

Sprawdziliśmy zatem sześć innych opracowywanych w Gdańsku planów. Razem z Wrzeszczem zgłoszono do nich ponad 200 uwag, a część została nawet poparta dziesiątkami podpisów mieszkańców. Efekt? Uwzględniono pięć uwag.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 45 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów