Prezydent i senator w jednym. Szczurek: czemu nie?
27.01.2012
aktualizacja: 2012-01-27 15:22
fot. Kamil Gozdan / AG
- Dlaczego można być jednocześnie posłem i pracownikiem uniwersytetu, a nie można być wójtem i senatorem? - pyta prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, odnosząc się do ustawy samorządowej w wersji prezydenta Komorowskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Obywatele do Senatu: Szczurek popiera Lisa (06-09-11, 14:01)
- Gdynia liczy na przejęcie tajemniczego spadku (08-06-11, 20:00)
- Metropolia. Wojciech Szczurek mówi tak, ale jednak nie (04-06-11, 06:00)
- Szczurek: Metropolia? Jasne że tak. Ale nie tak (22-05-11, 21:28)
- Szczurek i Karnowski wśród liderów. Adamowicz nie (10-05-11, 10:06)
SONDAŻ
Maciej Sandecki: W ostatnich wyborach, razem z prezydentem Wrocławia był pan w ruchu Obywatele do Senatu. Mieliście swoich kandydatów, ale sami nie mogliście startować. Teraz projekt nowej ustawy prezydenta Komorowskiego, daje wam taką możliwość. Uważa, pan, że da się połączyć funkcję prezydenta dużego miasta, z mandatem senatora?
Wojciech Szczurek: Jeśli te zapisy ustawy wejdą w życie, to o tym, czy dany prezydent zostanie senatorem, zdecydują wyborcy. Kiedyś Unia Metropolii miała taki pomysł, aby prezydenci dziesięciu największych miast Polski z automatu zasiadali w Senacie. To mi się nie podobało. Ale jeśli mieliby się poddać weryfikacji wyborców, to czemu nie? Wyborcy zazwyczaj zachowują się racjonalnie i jeśli uznają, że prezydent nie powinien łączyć mandatu senatora, to go nie wybiorą. Odwrócę jednak pytanie. Obecne przepisy pozwalają na to, aby posłowie wykonywali jednocześnie swoje zawody. To tak zwani posłowie niezawodowi, którzy wykonują swój mandat, a jednocześnie pracują jako wykładowcy akademiccy, lekarze czy adwokaci. Dlaczego więc można być jednocześnie posłem i pracownikiem uniwersytetu, a nie można być wójtem i senatorem? Abstrahuję w tej chwili od tego czy taki wójt znajdzie czas na sprawne wykonywanie swoich obowiązków. Zastanawiam się po prostu jako prawnik, czy obecnie obowiązujące przepisy, nie ograniczają podstawowych praw wójtów, burmistrzów i prezydentów? Wątpię jednak, aby ten zapis przeszedł w parlamencie. Związek zawodowy pod nazwą „partia polityczna”, zapewne się na to nie zgodzi.
Nowa ustawa podwyższa też próg frekwencji w referendum o odwołaniu prezydenta czy wójta. Miałaby brać w nim taka sam liczba osób, co podczas wyborów. Pana, praktycznie w tej sytuacji nie dałoby się odwołać, skoro w wyborach uzyskuje pan niemal 90 proc. głosów gdynian. Większość z nich na referendum by się po prostu w ogóle nie wybrała.
- (śmiech) Ale te prawie 90 procent nie jest dane raz na zawsze, w najbliższych wyborach mogę dostać dużo mniej. W tym punkcie akurat z twórcami ustawy się nie zgodzę. Owszem można podać wiele przykładów samorządów, gdzie referendum było wykorzystywane przez opozycję, jako instrument do walki z prezydentem, a nie miało podstaw merytorycznych. Uważam jednak, że obecne przepisy budują właściwe proporcje. Wiele referendów nie było wiążących z powodu niskiej frekwencji. Nie widzę więc potrzeby podwyższania wymaganego progu.
Krytycy ustawy mówią, że ona tak naprawdę nie wprowadza nic nowego, bo wiele samorządów stosuje już w praktyce konsultacje społeczne czy obywatelską inicjatywę uchwałodawczą. Twierdzą, że ustawa, która miała wzmacniać rolę mieszkańców w samorządzie, de facto wzmacnia pozycję prezydentów.
- Pan patrzy na te ustawę z perspektywy dziennikarza z Trójmiasta, gdzie zarówno w Gdyni, Gdańsku i Sopocie, od prawie dwóch lat mamy w statutach wpisaną obywatelską inicjatywę uchwałodawczą. Ale w skali całego kraju to mniejszość. W większości samorządów nigdy nie stosowano instrumentów, które wprowadza i reguluje ta ustawa. Podam taki przykład: w roku 1994 pewien młokos, społecznik o nazwisku Michał Guć [śmiech - Guć to obecny wiceprezydent Gdyni - red.], przyszedł z pomysłem programu współpracy samorządu z organizacjami pozarządowymi. Po kilku latach zapisy tego naszego gdyńskiego programu wprowadzono do ustawy i są dzisiaj obligatoryjne dla wszystkich samorządów. Tak jest i z tą ustawą. Część samorządów wypracowała pewien standard współpracy z mieszkańcami w podejmowaniu decyzji i wprowadzamy go teraz do ustawy, aby objął cały kraj. To kolejna ewolucyjna zmiana. Prezydent Komorowski przez rok konsultował zapisy tej ustawy, ja też brałem w tym udział. Uważam, że to krok w dobrym kierunku, wynikający z troski o podniesie aktywności obywatelskiej i nie doszukiwałbym się tu drugiego dna.
Wojciech Szczurek: Jeśli te zapisy ustawy wejdą w życie, to o tym, czy dany prezydent zostanie senatorem, zdecydują wyborcy. Kiedyś Unia Metropolii miała taki pomysł, aby prezydenci dziesięciu największych miast Polski z automatu zasiadali w Senacie. To mi się nie podobało. Ale jeśli mieliby się poddać weryfikacji wyborców, to czemu nie? Wyborcy zazwyczaj zachowują się racjonalnie i jeśli uznają, że prezydent nie powinien łączyć mandatu senatora, to go nie wybiorą. Odwrócę jednak pytanie. Obecne przepisy pozwalają na to, aby posłowie wykonywali jednocześnie swoje zawody. To tak zwani posłowie niezawodowi, którzy wykonują swój mandat, a jednocześnie pracują jako wykładowcy akademiccy, lekarze czy adwokaci. Dlaczego więc można być jednocześnie posłem i pracownikiem uniwersytetu, a nie można być wójtem i senatorem? Abstrahuję w tej chwili od tego czy taki wójt znajdzie czas na sprawne wykonywanie swoich obowiązków. Zastanawiam się po prostu jako prawnik, czy obecnie obowiązujące przepisy, nie ograniczają podstawowych praw wójtów, burmistrzów i prezydentów? Wątpię jednak, aby ten zapis przeszedł w parlamencie. Związek zawodowy pod nazwą „partia polityczna”, zapewne się na to nie zgodzi.
Nowa ustawa podwyższa też próg frekwencji w referendum o odwołaniu prezydenta czy wójta. Miałaby brać w nim taka sam liczba osób, co podczas wyborów. Pana, praktycznie w tej sytuacji nie dałoby się odwołać, skoro w wyborach uzyskuje pan niemal 90 proc. głosów gdynian. Większość z nich na referendum by się po prostu w ogóle nie wybrała.
- (śmiech) Ale te prawie 90 procent nie jest dane raz na zawsze, w najbliższych wyborach mogę dostać dużo mniej. W tym punkcie akurat z twórcami ustawy się nie zgodzę. Owszem można podać wiele przykładów samorządów, gdzie referendum było wykorzystywane przez opozycję, jako instrument do walki z prezydentem, a nie miało podstaw merytorycznych. Uważam jednak, że obecne przepisy budują właściwe proporcje. Wiele referendów nie było wiążących z powodu niskiej frekwencji. Nie widzę więc potrzeby podwyższania wymaganego progu.
Krytycy ustawy mówią, że ona tak naprawdę nie wprowadza nic nowego, bo wiele samorządów stosuje już w praktyce konsultacje społeczne czy obywatelską inicjatywę uchwałodawczą. Twierdzą, że ustawa, która miała wzmacniać rolę mieszkańców w samorządzie, de facto wzmacnia pozycję prezydentów.
- Pan patrzy na te ustawę z perspektywy dziennikarza z Trójmiasta, gdzie zarówno w Gdyni, Gdańsku i Sopocie, od prawie dwóch lat mamy w statutach wpisaną obywatelską inicjatywę uchwałodawczą. Ale w skali całego kraju to mniejszość. W większości samorządów nigdy nie stosowano instrumentów, które wprowadza i reguluje ta ustawa. Podam taki przykład: w roku 1994 pewien młokos, społecznik o nazwisku Michał Guć [śmiech - Guć to obecny wiceprezydent Gdyni - red.], przyszedł z pomysłem programu współpracy samorządu z organizacjami pozarządowymi. Po kilku latach zapisy tego naszego gdyńskiego programu wprowadzono do ustawy i są dzisiaj obligatoryjne dla wszystkich samorządów. Tak jest i z tą ustawą. Część samorządów wypracowała pewien standard współpracy z mieszkańcami w podejmowaniu decyzji i wprowadzamy go teraz do ustawy, aby objął cały kraj. To kolejna ewolucyjna zmiana. Prezydent Komorowski przez rok konsultował zapisy tej ustawy, ja też brałem w tym udział. Uważam, że to krok w dobrym kierunku, wynikający z troski o podniesie aktywności obywatelskiej i nie doszukiwałbym się tu drugiego dna.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ten bar mleczny to legenda. Kmar działa ...
- Zobacz Strefę Kibica w Gdańsku na dzień ...
- Gdańsk z ręki marynarza. Wyjątkowy film z ...
- Marzenie ciężko chorego Dawida: obejrzeć Euro
- Dwuletni chłopczyk porażony prądem w ...
- Co jest, a co nie jest zabytkiem? Co ...
- Pełny kapsli i petów, "Grozi wybuchem" - ...




