Państwo kupiło od państwa. Stocznia znów pod lupą KE
25.01.2012
aktualizacja: 2012-01-25 17:57
Komisja Europejska rozpoczęła w środę dochodzenie w sprawie pomocy publicznej dla dwóch nabywców majątku Stoczni Gdynia: Stoczni Remontowej Nauta i spółki Crist. Urzędnicy z Brukseli znów podejrzewają, że transakcje odbyły się z nielegalnym wsparciem państwa
ZOBACZ TAKŻE
- Gdynia. Nowe technologie w starej stoczni [wideo] (31-03-12, 07:00)
- Stocznie żyją! Sprawdź sam, co budują trójmiejskie firmy (23-11-11, 15:04)
- 50 mln zł na zagospodarowanie terenów Stoczni Gdynia (15-11-11, 20:02)
- Stocznia Crist potrzebuje pieniędzy - idzie na giełdę (09-08-11, 06:00)
- Minister Skarbu Państwa z wizytą w Stoczni Gdynia (10-03-11, 18:43)
- W Stoczni Gdynia znowu budują statki (15-11-10, 09:54)
- Czy w Stoczni Gdynia znowu będą budować statki? (06-09-10, 19:53)
- Na przetargu znów nikt nie kupił serca Stoczni Gdynia (26-11-09, 18:26)
- Stocznia Gdynia: krajobraz po Katarze (12-10-09, 21:49)
SONDAŻ
- Kilka lat temu KE podjęła negatywną decyzję w sprawie pomocy dla Stoczni Gdynia. Komisja zdecydowała wówczas, że zamiast standardowego zwrotu, pozwoli zrekompensować niedopuszczalną pomoc sprzedażą majątku stoczni - powiedział podczas konferencji w Brukseli komisarz UE ds. konkurencji Joaquin Almunia.
Zaznaczył, że KE monitorowała proces sprzedaży i w dwóch przypadkach postanowiła uruchomić postępowanie, bo jest przekonana o pomocy państwa.
KE w listopadzie 2008 r. orzekła, iż Stocznia Gdynia została wsparta środkami publicznymi niezgodnie z zasadami unijnymi i pomoc ta musi być zwrócona.
Wówczas polskie władze zobowiązały się sprzedać majątek stoczni w otwartym przetargu, a Komisja przestrzegła, że "żadna dodatkowa pomoc państwa nie powinna być przyznana i majątek powinien zostać nabyty w warunkach rynkowych".
Wiele wskazuje jednak, że do sprzedaży stoczniowego majątku znów dołożyło się państwo. Komisja weźmie pod lupę ewentualną pomoc przyznaną przez Agencję Rozwoju Przemysłu na rzecz dwóch polskich stoczni, które kupiły majątek stoczni w Gdyni. Jednym z nabywców jest Stocznia Remontowa Nauta, która kupiła trzy pakiety aktywów stoczni w Gdyni; drugim, jak wskazuje KE, jest spółka Crist, której ARP udzieliła pożyczki.
- Te dwa przypadki mają inny charakter. Muszę przyznać, że w przypadku Nauty mam poważniejsze wątpliwości - zaznaczył Almunia.
By umożliwić sfinansowanie transakcji przez Nautę, ARP nabyła obligacje wyemitowane przez tę spółkę. Nauta powinna spłacić obligacje objęte przez ARP z wpływów ze sprzedaży użytkowanych przez nią terenów. Dotąd ich jednak nie sprzedała i nie spłaciła obligacji objętych przez ARP. KE uważa, że w tym przypadku można mówić o dwóch środkach pomocy: zakupie obligacji spółki przez ARP oraz przedłużeniu okresu spłaty zobowiązań z tytułu tych obligacji.
Prezes Stoczni Remontowej Nauta w Gdyni Andrzej Szwarc powiedział PAP, że "termin wykupu tych obligacji minął w listopadzie 2011 r.".
- Stocznia nie mogła wykupić obligacji z wpływów ze sprzedaży użytkowanych przez nią terenów, bo po prostu do tej pory nie może tych terenów zbyć - wyjaśniał prezes Nauty. - Ciągle nie ma planu zagospodarowania tego terenu, a nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi gruntu, jeżeli nie wie, jakie będzie jego docelowe przeznaczenie.
Podkreślił, że "stocznia nie była w stanie sprzedać tego terenu przed upływem wyznaczonego terminu".
- Najpierw zakładano, że plan będzie gotowy w listopadzie 2011 r., potem przesunięto termin na grudzień, a teraz słyszymy, że pod koniec stycznia plan ma być wyłożony do publicznych konsultacji, czyli cała procedura do przyjęcia dokumentu przez radnych może jeszcze potrwać ok. pół roku - powiedział.
Komisarz zapewnił w środę, że KE będzie starała się jak najszybciej przeprowadzić postępowanie, ale będzie potrzebować współpracy ze strony rządu. "Bez pełnej współpracy ze strony polskich władz nie będzie możliwy szybki postęp w tej sprawie" - powiedział. Jak dodał, odniósł wrażenie, że "polskie władze są zdeterminowane, by współpracować z Komisją na rzecz szybkiej decyzji".
Zaznaczył, że KE monitorowała proces sprzedaży i w dwóch przypadkach postanowiła uruchomić postępowanie, bo jest przekonana o pomocy państwa.
KE w listopadzie 2008 r. orzekła, iż Stocznia Gdynia została wsparta środkami publicznymi niezgodnie z zasadami unijnymi i pomoc ta musi być zwrócona.
Wówczas polskie władze zobowiązały się sprzedać majątek stoczni w otwartym przetargu, a Komisja przestrzegła, że "żadna dodatkowa pomoc państwa nie powinna być przyznana i majątek powinien zostać nabyty w warunkach rynkowych".
Wiele wskazuje jednak, że do sprzedaży stoczniowego majątku znów dołożyło się państwo. Komisja weźmie pod lupę ewentualną pomoc przyznaną przez Agencję Rozwoju Przemysłu na rzecz dwóch polskich stoczni, które kupiły majątek stoczni w Gdyni. Jednym z nabywców jest Stocznia Remontowa Nauta, która kupiła trzy pakiety aktywów stoczni w Gdyni; drugim, jak wskazuje KE, jest spółka Crist, której ARP udzieliła pożyczki.
- Te dwa przypadki mają inny charakter. Muszę przyznać, że w przypadku Nauty mam poważniejsze wątpliwości - zaznaczył Almunia.
By umożliwić sfinansowanie transakcji przez Nautę, ARP nabyła obligacje wyemitowane przez tę spółkę. Nauta powinna spłacić obligacje objęte przez ARP z wpływów ze sprzedaży użytkowanych przez nią terenów. Dotąd ich jednak nie sprzedała i nie spłaciła obligacji objętych przez ARP. KE uważa, że w tym przypadku można mówić o dwóch środkach pomocy: zakupie obligacji spółki przez ARP oraz przedłużeniu okresu spłaty zobowiązań z tytułu tych obligacji.
Prezes Stoczni Remontowej Nauta w Gdyni Andrzej Szwarc powiedział PAP, że "termin wykupu tych obligacji minął w listopadzie 2011 r.".
- Stocznia nie mogła wykupić obligacji z wpływów ze sprzedaży użytkowanych przez nią terenów, bo po prostu do tej pory nie może tych terenów zbyć - wyjaśniał prezes Nauty. - Ciągle nie ma planu zagospodarowania tego terenu, a nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi gruntu, jeżeli nie wie, jakie będzie jego docelowe przeznaczenie.
Podkreślił, że "stocznia nie była w stanie sprzedać tego terenu przed upływem wyznaczonego terminu".
- Najpierw zakładano, że plan będzie gotowy w listopadzie 2011 r., potem przesunięto termin na grudzień, a teraz słyszymy, że pod koniec stycznia plan ma być wyłożony do publicznych konsultacji, czyli cała procedura do przyjęcia dokumentu przez radnych może jeszcze potrwać ok. pół roku - powiedział.
Komisarz zapewnił w środę, że KE będzie starała się jak najszybciej przeprowadzić postępowanie, ale będzie potrzebować współpracy ze strony rządu. "Bez pełnej współpracy ze strony polskich władz nie będzie możliwy szybki postęp w tej sprawie" - powiedział. Jak dodał, odniósł wrażenie, że "polskie władze są zdeterminowane, by współpracować z Komisją na rzecz szybkiej decyzji".
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień








