Dworzec PKS na sprzedaż. Jest szansa na nowy z hotelem
18.01.2012
aktualizacja: 2012-01-18 13:43
Brudny i sprawiający wrażenie jakby od lat nie działał. Taki jest dziś dworzec autobusowy w Gdańsku. Ale może się zmienić, bo obecny właściciel PKS-u chce sprzedać firmę oraz dworcowy plac. I wreszcie znalazł kupca
ZOBACZ TAKŻE
- Priwiet! W Gdańsku coraz więcej turystów z Rosji (31-01-12, 06:00)
- Jest umowa na sopocki dworzec. Będzie pięknie (23-01-12, 21:53)
PKS Gdańsk został sprywatyzowany w 2004 r. Za 9 mln zł kupiła go Grupa Orbis i stał się częścią spółki Orbis Transport.
Orbis obiecywał "przynajmniej" remont budynku dworca, który stoi przy granicy z zabytkowym centrum miasta - na ul. 3 Maja. Bo budynek ma swoje lata, powstał w 1973 r. i tak naprawdę potrzebuje gruntownej modernizacji. Ale zamiast niej przeszedł kilka zabiegów kosmetycznych - dostał nowe drzwi, a kilka najgorzej wyglądających ścian pomalowano. To niewiele wobec planów Orbisu: w najodważniejszych zamierzeniach stary dworzec miał zostać zrównany z ziemią i zastąpiony nowym gmachem oraz hotelem Etap.
Nic z tego jednak nie wyszło, bo Orbis odpuścił branże transportową, postanowił skupić się na hotelarstwie i sprzedać te części firmy, które mają z nim niewiele wspólnego.
Kupca szuka już od trzech lat. I wszystko wskazuje, że wreszcie go znalazł: - Inwestowanie w budynek dworca tuż przed sprzedażą nie ma sensu. O jego losie zadecyduje nowy właściciel. Grupa Orbis prowadzi rozmowy z kilkoma podmiotami i jest duża szansa, że w najbliższym czasie dojdzie do transakcji - informuje nas Piotr Topolewicz, prezes PKS Gdańsk.
Żadnych szczegółów nie chce zdradzać Orbis. - Trwają rozmowy, jak będzie znany ich efekt, to o nim poinformujemy - ucina Katarzyna Gronek z biura prasowego spółki.
Ale udało nam się ustalić, że jednym z potencjalnych kontrahentów jest Przedsiębiorstwo Autobusowe Gryf z Kartuz. Przejęło ono już cześć PKS Gdańsk - w postaci PKS Kartuzy.
- Rzeczywiście, jesteśmy mocno zainteresowani przejęciem tej spółki - informuje Marian Kotecki, właściciel PA Gryf.
I nie ukrywa, że poważnym argumentem jest atrakcyjna działka z dworcem.
- Wiadomo, że na samych przewozach zarobić się wiele nie da. Dochodowe są powiązane z nimi działalności. W tym przypadku niewątpliwie można byłoby zrealizować na tym terenie jakąś ciekawą inwestycję - wyjaśnia Kotecki.
Tylko że to potrwa: bo nawet gdy Kotecki przejmie PKS Gdańsk, na nowy dworzec trochę przyjdzie nam poczekać.
- Jeżeli miałbym kupić tę spółkę, to w tym roku. Potem w pierwszej kolejności trzeba uporządkować sprawy związane z przewozem, tak aby firma nie przynosiła strat. Następnie zajęlibyśmy się inwestycją na terenie dworca. Oczywiście wiązałoby się to ze zburzeniem starego. Ale chciałbym znaleźć współinwestora. Myślę, że realny termin realizacji to trzy lata od zakupu.
Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania na działce PKS-u oprócz dworca mogą powstać również budynki handlowe, usługowe i związane z obsługą turystyczną. Nie mogą jednak zająć więcej niż 35 proc. terenu i być wyższe niż sąsiedzi - czyli Urząd Pracy.
- Dworzec można np. przenieść pod ziemię lub zostawić na obecnym poziomie i zakryć kolejnymi kondygnacjami. Poza tym inwestor mógłby się zwrócić z prośbą o ewentualna zmianę planu. Oczywiście wszystko musiałoby zostać uzgodnione z m.in. z konserwatorem zabytków, bo teren jest pod jego ochroną - wyjaśnia Andrzej Duch, dyrektor wydziału urbanistyki, architektury i ochrony zabytków Urzędu Miasta w Gdańsku.
Orbis obiecywał "przynajmniej" remont budynku dworca, który stoi przy granicy z zabytkowym centrum miasta - na ul. 3 Maja. Bo budynek ma swoje lata, powstał w 1973 r. i tak naprawdę potrzebuje gruntownej modernizacji. Ale zamiast niej przeszedł kilka zabiegów kosmetycznych - dostał nowe drzwi, a kilka najgorzej wyglądających ścian pomalowano. To niewiele wobec planów Orbisu: w najodważniejszych zamierzeniach stary dworzec miał zostać zrównany z ziemią i zastąpiony nowym gmachem oraz hotelem Etap.
Nic z tego jednak nie wyszło, bo Orbis odpuścił branże transportową, postanowił skupić się na hotelarstwie i sprzedać te części firmy, które mają z nim niewiele wspólnego.
Kupca szuka już od trzech lat. I wszystko wskazuje, że wreszcie go znalazł: - Inwestowanie w budynek dworca tuż przed sprzedażą nie ma sensu. O jego losie zadecyduje nowy właściciel. Grupa Orbis prowadzi rozmowy z kilkoma podmiotami i jest duża szansa, że w najbliższym czasie dojdzie do transakcji - informuje nas Piotr Topolewicz, prezes PKS Gdańsk.
Żadnych szczegółów nie chce zdradzać Orbis. - Trwają rozmowy, jak będzie znany ich efekt, to o nim poinformujemy - ucina Katarzyna Gronek z biura prasowego spółki.
Ale udało nam się ustalić, że jednym z potencjalnych kontrahentów jest Przedsiębiorstwo Autobusowe Gryf z Kartuz. Przejęło ono już cześć PKS Gdańsk - w postaci PKS Kartuzy.
- Rzeczywiście, jesteśmy mocno zainteresowani przejęciem tej spółki - informuje Marian Kotecki, właściciel PA Gryf.
I nie ukrywa, że poważnym argumentem jest atrakcyjna działka z dworcem.
- Wiadomo, że na samych przewozach zarobić się wiele nie da. Dochodowe są powiązane z nimi działalności. W tym przypadku niewątpliwie można byłoby zrealizować na tym terenie jakąś ciekawą inwestycję - wyjaśnia Kotecki.
Tylko że to potrwa: bo nawet gdy Kotecki przejmie PKS Gdańsk, na nowy dworzec trochę przyjdzie nam poczekać.
- Jeżeli miałbym kupić tę spółkę, to w tym roku. Potem w pierwszej kolejności trzeba uporządkować sprawy związane z przewozem, tak aby firma nie przynosiła strat. Następnie zajęlibyśmy się inwestycją na terenie dworca. Oczywiście wiązałoby się to ze zburzeniem starego. Ale chciałbym znaleźć współinwestora. Myślę, że realny termin realizacji to trzy lata od zakupu.
Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania na działce PKS-u oprócz dworca mogą powstać również budynki handlowe, usługowe i związane z obsługą turystyczną. Nie mogą jednak zająć więcej niż 35 proc. terenu i być wyższe niż sąsiedzi - czyli Urząd Pracy.
- Dworzec można np. przenieść pod ziemię lub zostawić na obecnym poziomie i zakryć kolejnymi kondygnacjami. Poza tym inwestor mógłby się zwrócić z prośbą o ewentualna zmianę planu. Oczywiście wszystko musiałoby zostać uzgodnione z m.in. z konserwatorem zabytków, bo teren jest pod jego ochroną - wyjaśnia Andrzej Duch, dyrektor wydziału urbanistyki, architektury i ochrony zabytków Urzędu Miasta w Gdańsku.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






