Turecko-polska bójka w kebabie. "Nie ma mowy o rasizmie"

sz
02.01.2012 aktualizacja: 2012-01-03 13:36
A A A Drukuj
Kebab Alanya w Gdańsku, pod którym doszło do bójki Krzysztof Katka
Dwóch Turków stanie przed gdańskim sądem za udział w bójce z użyciem noża kuchennego i spowodowanie ciężkich, zagrażających życiu obrażeń. Ofiarami są dwaj bracia z Gdańska.
Krwawa bójka przed barem z kebabem na gdańskiej starówce, o której było głośno w lipcu ub. roku, znajdzie niebawem swój finał w sądzie. Na ławie oskarżonych zasiądzie dwóch obywateli Turcji, którzy pracowali w lokalu przy ul. Kołodziejskiej. To krewni, mają 24 i 36-lat.

Śledczy nie znaleźli dowodów potwierdzających ich wcześniejsze przypuszczenia, że zdarzenie mogło mieć podłoże rasistowskie albo narodowościowe. W akcie oskarżenia, który został wysłany do sądu, nie ma również mowy o tym, że Turcy wzięli odwet za próbę wymuszenia haraczu.

Przypomnijmy, w wyniku bójki Sławomir P. i Jacek P. - 33-letni bracia z Gdańska - trafili do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Obaj zostali kilkakrotnie ugodzeni nożem kuchennym w klatkę piersiowa i brzuch. Gdyby nie to, że bardzo szybko znaleźli się w szpitalu z pewnością skończyłoby się to dla nich tragicznie.

- Jeśli nie rasizm i haracze, to co było przyczyną tego zdarzenia? - pytamy w prokuraturze.

- Tego do końca nie udało się ustalić - mówi Anna Gurska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk Śródmieście. - Są dwie wersje. Pierwsza, którą przedstawiają poszkodowani bracia, zakłada, że zostali źle potraktowani przez pracowników baru i odpowiedzieli słownie na zaczepkę. Doszło jednak do szarpaniny, która przeniosła się na zewnątrz. Tam obaj zostali ugodzeni nożem przez 24-letniego pracownika baru

Zupełnie inna wersja przedstawiana jest przez obu oskarżonych. Twierdzą, że musieli się bronić, bo gdańszczanie wszczęli awanturę.

Turcy nie przyznają się jednak do użycia noża. Śledczy mówią, że mają jednak dowody, które obciążają jednego z nich. To zeznania świadków i zabezpieczone ślady. Ustalono, że nóż, którego użył był wykorzystywany na co dzień w kuchni m.in. do krojenia mięsa.

24-latkowi grozi 10 lat za spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, 36-latek może trafić do więzienia na trzy lata za udział w bójce. Obaj oskarżeni odpowiedzą przed sądem z wolnej stopy - jeden wyszedł z aresztu za poręczeniem majątkowym, drugi nigdy tam nie trafił, bo zastosowano wobec niego jedynie dozór policji.

Polecamy - Areszt dla kierowcy, który zabił 6-latka na chodniku



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów