Więcej praw dla zwierząt, ostre kary dla ludzi

Rozmawiała Aleksandra Kozłowska
01.01.2012 aktualizacja: 2012-01-01 14:25
A A A Drukuj
Moim życiem są bezdomne zwierzęta - przyznaje Ewa Gebert fot. Roman Jocher / AG
Zakaz handlu zwierzętami na targowiskach i giełdach, łańcuch, na którym trzymany jest pies nie krótszy niż trzy metry a czas uwiązania - nie więcej niż 12 godzin na dobę. Właśnie zmienia się ustawa o ochronie zwierząt. Rozmowa z Ewą Gebert, prezesem Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Animals
ZOBACZ TAKŻE
Aleksandra Kozłowska: 1 stycznia weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt. To istotna nowela?

Ewa Gebert: Tak. Uważam, że to dobry krok w kierunku poprawy warunków bytowych zwierząt w Polsce. Są w nowelizacji ważne zapisy.

Który pani zdaniem jest najważniejszy?

- Ten, który mówi o zakazie handlu zwierzętami na targowiskach i giełdach. Pomoże on zlikwidować pseudohodowców prowadzących niezarejestrowane hodowle, rozmnażających nierasowe psy dla celów zarobkowych. Działalność tych ludzi prowadzi do nadpopulacji psów i kotów a w konsekwencji wzrostu ich bezdomności i przepełnienia schronisk. Bo wiadomo, że część zwierząt z tych masowych hodowli trafia do schronisk, znacznie więcej jest bowiem psów czy kotów "do wzięcia" niż ludzi, którzy chcieliby się nimi zaopiekować. Nowelizacja wchodzi w życie 1 stycznia. Jasne, że nie od razu Rzym zbudowano i zdajemy sobie sprawę, że problem nierejestrowanych hodowli nie zniknie z dnia na dzień. Będziemy jednak razem z policją mocno kontrolować targowiska i giełdy.

Co w takim razie mogę zrobić jeśli moja suczka będzie miała szczeniaki? Mogę je oddać za pośrednictwem gazety czy Internetu?

- Jeśli już tak się zdarzy, to owszem, przecież nie prowadzi pani wielkiej hodowli. Ale najlepiej w ogóle nie dopuszczać do przypadkowego rozmnażania się zwierząt, sterylizować je. Mamy nawet takie hasło: Nie rozmnażaj, nie mnóż nieszczęść. Bo schroniska i tak są już wystarczająco przepełnione. Zgodnie z nowelizacją handlować zwierzętami mogą tylko zarejestrowane hodowle, gdzie dba się o dobrostan stworzeń, hodowle, które współpracują z fundacjami ochrony zwierząt, ze związkiem kynologicznym. Tak jest na Zachodzie i mam nadzieję, że i u nas po jakimś czasie liczba niechcianych psów i kotów się zmniejszy. Zwłaszcza, że pojawił się także zapis, zgodnie z którym gmina musi ustawą rady miasta wprowadzić program rozwiązania bezdomności zwierząt poprzez wspieranie sterylizacji, adopcji i zimowe dokarmianie kotów, do tej pory było to fakultatywne, teraz będzie obowiązkowe.

Zmienił się także przepis dotyczący psów łańcuchowych.

- Tak. Teraz pies będzie mógł spędzać na łańcuchu nie więcej niż 12 godzin na dobę, i na uwięzi nie krótszej niż trzy metry. To kompromis bo najlepiej by było, gdyby psy stróżujące ogóle nie były trzymane na łańcuchach a w przestrzennych kojcach. Założeniem nowych zasad było to, by łańcuchowe burki nie były uwiązane permanentnie, by nie spędzały w ten sposób całego życia. Dostajemy bardzo dużo skarg na ludzi, którzy trzymają psy nawet na półmetrowej uwięzi, w rozpadającej się budzie, błocie czy upale. Nowy zapis ma cel edukacyjny: wydłużyć łańcuch, jeśli teren jest ogrodzony to spuszczać psa na noc, niech się wybiega, a jeśli nie jest - zbudować kojec albo po prostu codziennie zabierać zwierzaka na spacer. W mieście można, to i na wsi nie powinno być z tym problemu. Bo myślenie w stylu: pies na łańcuchu to polska tradycja jest zwyczajnie chore.

Wzrosły też kary za znęcenie się nad zwierzętami.

- Właśnie. Do tej pory groził za to rok pozbawienia wolności, w przypadku znęcania się ze szczególnym okrucieństwem - dwa lata. Teraz są to odpowiednio dwa i trzy lata więzienia. Wzrosły też grzywny - teraz mandat za znęcanie się może wynieść od 500 do nawet 100 tysięcy zł. Nie udało się nam natomiast wprowadzić zapisu o tym by schroniska nie mogły być miejscem nastawionym na zysk, by nie mogły prowadzić ich prywatne firmy, które dostając na to środki od samorządu, zarabiają oszczędzając na lekach czy karmie dla zwierząt. Schronisko powinno być prowadzone przez gminę albo przez organizacje pożytku publicznego. Chcemy to zmienić w przyszłym roku. I chcemy również zadbać o poprawę warunków życia i uboju zwierząt gospodarskich. Bo społeczeństwo staje się coraz wrażliwsze na los zwierząt towarzyszących: psów i kotów, a wciąż za mało myślimy o pozostałych. Patrząc na talerz zapominamy, że wołowina kiedyś była krową a wieprzowina świnią.

Podziel się

  • 46 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów